Fińska sztuka odwagi

Duńczycy nie przestają mówić o hygge, szczęściu pod ciepłym, wełnianym kocem i w półmroku świec. Za to z ust Finów nie schodzi słowo sisu (tak, pomijając fakt, że to raczej małomówny naród). Jak twierdzi Joanna Nylund, autorka książki Sisu: The Finnish Art. of Courage [Sisu: fińska sztuka odwagi], choć sisu upowszechniło się w latach 20. XX wieku, źródła tej filozofi i sięgają dawniejszych czasów. Samego terminu, zresztą podobnie jak hygge, nie da się w prosty sposób przetłumaczyć na język polski. To połączenie nadludzko wręcz szlachetnych cech: odwagi, wytrwałości, uporu, hartu ducha i siły woli. Ten niesamowity miks umożliwia przetrwanie w ekstremalnych warunkach. Sisu nie tylko ukształtowało fińską kulturę, ale także definiuje codzienne życie statystycznego Fina.

Finlandia od wielu lat zajmuje wysokie miejsce w rankingach szczęścia – w ubiegłym roku w World Happiness Report uplasowała się na 5. miejscu. Choć to niewielki, liczący zaledwie 5,5 miliona mieszkańców, położony na skraju Europy kraj, to jednak mocno zaznacza swoją obecność w świecie. Imponująco radzi sobie na rynku nowych technologii, zwłaszcza jeśli chodzi o te ratujące środowisko naturalne przed zagładą (tu każdy jest eko). Ale Finowie to skromne bestie, nie lubią chwalić się osiągnięciami, a próżność uważają za jedną z największych wad. Dlatego gdy zapytasz ich, jak osiągnęli sukces, wzruszą ramionami i odpowiedzą ci, że przecież żadnego sukcesu nie osiągnęli. Jeśli jednak podejrzewasz, że to sprawka sisu – masz rację.

 

Przetrwać najgorsze

Czym zatem jest dla Finów szczęście? W niedawno przeprowadzonych badaniach Finowie deklarowali, że najbardziej zadowala ich życie blisko natury, a zaraz potem spokój, cisza, porządek, niezależność, prostota i sprawiedliwość. Odpowiedzi Finów wciąż naznaczone są niedostatkiem, surowym klimatem i dążeniem do opanowania przyrody. To po części tłumaczy, dlaczego w czasach, gdy staramy się żyć jak najwygodniej, Finowie w swoich domkach letniskowych rezygnują z toalet, chcąc żyć prościej, bez cywilizacyjnych udogodnień, bliżej natury.

Fińskie dzieci od najmłodszych lat wychowywane są w duchu sisu. Już miesięczne maluchy hartowane są do surowego klimatu – nawet w zimie drzemią na dworze. Siedmiolatki samodzielnie wędrują do szkoły, a nastolatki wyprowadzają się z domu. Dla każdego, kto wychowywał się w Finlandii, jest jasne, że sisu jest wszędzie. Stanowi esencję fińskości, a mimo to niewiele się o nim mówi. Bo sisu realizuje się w działaniu. Daje poczucie wolności, pomaga przetrwać najtrudniejsze chwile. W wieczór poprzedzający np. trudny egzamin rodzice zachęcają dzieci, żeby zajrzały w głąb siebie i poszukały sisu.

Możliwe, że doskonale wiesz, czym jest sisu, tylko do tej pory nie umiałaś nazwać tego stanu jednym słowem. Niewykluczone, że posłużyłaś się sisu, i to wielokrotnie:

* Dobiegając do mety, choć na ostatnich kilometrach trasy zupełnie nie czułaś nóg (za to czułaś żołądek – w przełyku).

* Decydując się walczyć o swój związek, chociaż łatwiej byłoby odejść (trzy razy dziennie czy szczęśliwie tylko wtedy, gdy trwa Liga Mistrzów?).

* W najczarniejszej chwili, czując przypływ gigantycznej odwagi.

Sisu daje siłę, żeby przetrwać najgorsze. A przecież każda z nas miewa chwile, kiedy życie ją przerasta. Stajemy przed różnymi wyzwaniami, ale zawsze musimy podjąć tę samą decyzję: poddać się czy iść dalej. Joanna Nylund nazywa te chwile „momentami sisu”. Na początku nie znajdujesz w sobie nawet grama odwagi, jesteś przerażona. Choroba, śmierć najbliższej osoby czy nagła utrata pracy mogą się przydarzyć w każdej chwili. Pytanie, co zrobisz, kiedy się wydarzą. Właśnie wtedyprzydaje się sisu. Badaczka tego zjawiska Emilia Lahti uważa, że moment sisu to ta okropna chwila, gdy myślisz, że gorzej być nie może: „Sisu pomaga nam przetrwać najgorsze. Gdy jesteś bliska poddania się, sisu dodaje ci wiatru w żagle i popycha do przodu”.

 

„Nosisz je w sobie”

Sytuacje, kiedy stajemy wobec wyzwań, których rozwiązania są poza zasięgiem naszego wzroku, należą do najtrudniejszych w życiu. Wymagają zupełnie nowego sposobu myślenia i zachowania. Właśnie w takich sytuacjach, kiedy masz poczucie, że wszystkie siły nieba i piekła sprzysięgły się przeciw tobie, i wydaje ci się, że nie masz wyjścia – pojawia się sisu. „Sisu, nosisz je w sobie” – zaśpiewałaby fińska Natalia Kukulska. I miałaby rację. Każda z nas może osiągnąć ten stan, bo pochodzi on z naszego wnętrza. Sisu można rozwijać i wzmacniać, dzięki czemu magazynujesz je, by potem móc wykorzystać, gdy będzie potrzebne. To taki twój awaryjny zbiornik mocy.

Finowie twierdzą, że jednym z najlepszych sposobów rozwijania sisu jest wyjście ze strefy komfortu. Każdy ją ma – to psychologiczna przestrzeń, w której czujemy się bezpiecznie. Na co dzień wolimy poza nią nie wykraczać, bo chcemy robić tylko to, co jest przyjemne, znane i w czym czujemy się dobrze. Rzecz w tym, że aby się rozwijać, potrzebujemy wyzwań.

Brzmi jak kłopoty? Trochę tak, w końcu najlepszym źródłem wyzwań są nowe sytuacje. Jeśli wtedy zmobilizujesz siły i sięgniesz po sisu, doskonale sobie poradzisz. Jeśli jednak twój poziom stresu sięgnie zenitu, zaczniesz odczuwać trudności z koncentracją, zmęczenie i zwolnienie refleksu, a w konsekwencji nie wykonasz zadania. Dlatego tak ważne jest, żeby utrzymywać poziom stresu na optymalnym poziomie – nie za niskim i nie za wysokim.

Granica strefy komfortu to sprawa indywidualna. U każdej z nas przebiega gdzie indziej. To, co jednych paraliżuje, dla ciebie jest bułką z (fińskim) masłem. Zmiana zaczyna się w chwili, gdy zrobisz krok poza dobrze ci znany mikrokosmos.

Jeśli masz poczucie, że zbyt długo żyłaś w tej bezpiecznej strefie, czas zacząć poszerzać horyzonty. Dlatego niezależnie od tego, jakimi wyzwaniami raczy cię życie – chcesz być w zdrowym związku, wychować samodzielne dzieci i radzić sobie z kryzysowymi sytuacjami – sięgnij po sisu, które przez cały czas jest w tobie.

 

3 proste sposoby odnalezienia w sobie sisu

1. Przygotuj się.

Zdaniem Finów to połowa sukcesu. Jeśli denerwujesz się przed zrobieniem czegoś, przygotuj się najlepiej jak potrafisz – a nawet lepiej. Gdy doskonale znasz temat, masz gwarancję, że nawet gdy emocje wezmą górę, merytorycznie nie będzie można ci nic zarzucić.

2. Dbaj o siebie.

W stresujących sytuacjach zaniedbujemy swoje potrzeby, a nawet stawiamy je na szarym końcu. Zmień to! Wyśpij się, zaczerpnij świeżego powietrza, zjedz dobry obiad – kiedy poświęcisz sobie czas, będziesz bardziej skuteczna w sytuacjach wymagających konfrontacji z rzeczywistością.

3. Wycisz się.

Nie dotrzesz do twojego sisu, wsłuchując się w gwar wokół siebie. Potrzebujesz ciszy. Oczyść umysł medytacją, modlitwą, ćwiczeniami oddechowymi, pójdź na spacer do lasu czy parku. Zdziwisz się, jak szybko zaczniesz myśleć jaśniej.

Chcesz ćwiczyć sisu? Zostań morsem. Ty oglądasz seriale na Netfliksie, a Finowie w tym czasie kąpią się w lodowatej wodzie. Prawie nago, jeśli nie liczyć kąpielówek i wełnianej czapki. Tak trenują siłę woli.

 

Ten artykuł pochodzi z nowego magazynu lifestylowego "To twój moment". Do kupienia TUTAJ.