Zenobia stanowiła wzór dla carycy Katarzyny. Już starożytni porównywali ją z le­gendarną panią Babilonii Semiramis, rządzącą Egiptem Kleopatrą oraz z władczynią Karii Artemizją. Dziś niektórzy historycy nazywają królową Palmyry „Żelazną Damą starożytnego Wschodu” czy też „femme fatale antyku”, a feministki stawiają ją za przykład, że kobieta nie tylko w niczym nie ustępuje mężczyznom, ale nawet ich przewyższa. Z pewnością była zaś osobą, która potrafiła wykorzystać sytuację...

Palmyra - miasto, w którym rządziła Zenobia - liczyła około 150 tysięcy miesz­kańców - Aramejczyków, Greków, Ara­bów, Irańczyków. Mówili po grecku lub też w miejscowym dialekcie aramejskim, rzadko kto władał łaciną. Palmyreńczycy osiągnęli bogactwo dzięki handlowi dalekosiężnemu. Miasto kontrolowało szlaki z Syrii do Mezo­potamii. Palmyreńscy kupcy spławiali towary na tratwach Eufratem, a stamtąd statkami przewozili do Indii. Na dalekowschodnich rynkach sprzedawali wysoko cenione tkani­ny barwione fenicką purpurą, przywozili zaś olejki, biżuterię, perfumy i chiński jedwab. Dzięki handlowi spore zyski osiągali też prze­wodnicy karawan i właściciele wielbłądów. W prosperującym karawanowym mieście wzniesiono okazałe budowle, świątynię, teatr, agorę, wspaniałą kolumnadę, którą przyszłe pokolenia uznawały za dzieło demonów. Pol­ska archeolog Anna Sadurska nazwała Palmyrę „narzeczoną pustyni”. W 2. poł. III w. było to klienckie księstwo, wchodzące w skład Im­perium Romanum.

ODWAŻNA I NIEROMANTYCZNA

Zenobia przejęła władzę w mieście po śmierci męża Odenatusa na przełomie 267 i 268 roku. Oczywiście jako kobieta nie mogła zrobić tego w swoim imieniu - rządziła jako przedstawicielka swego małoletniego syna Waballata Atenodorosa. Co ważne, wdowa władała również znaczną częścią rzymskiego Orientu. Dlaczego? Odenatus, walcząc z na­cierającymi ze wschodu wojskami perskiego władcy Szapura, ocalił dla toczących boje na Zachodzie Rzymian (patrz Imperium nad przepaścią) wschodnie połacie imperium. Wdzięczny cesarz Galien nadał Palmyreńczykowi tytuł namiestnika (dosłownie naprawia­cza) całego Wschodu corrector totius Ońentis.

Decydując się na objęcie rządów Zeno­bia wykazała się nie lada tupetem. Była wszak oskarżana o zorganizowanie zamachu na swe­go męża i jego syna z pierwszego małżeństwa. A jednak nie napotkała znaczącego sprzeciwu w mieście. Co więcej, również cesarz Galien i jego następca Klaudiusz II, uwikłani w mordercze walki z barbarzyńskimi najeźdźcami, nie zareagowali. Nie mieli też specjalnego powodu, ponieważ Zenobia formalnie uzna­wała ich zwierzchność - w latach 267-269 emitowała monety w wizerunkami rzymskich imperatorów. W dodatku pozyskała też przy­jaźń arabskich przywódców, wciąż nieufnych wobec rzymskich namiestników.

Historycy przypuszczają, że władczyni Palmyry urodziła się w arystokratycznej ro­dzinie około 240 roku. Zapewne poślubiła Odenatusa jako 16-latka. Dziejopisowie sła­wili jej urodę i zalety ducha. Anonimowy au­tor powstałego pod koniec IV wieku zbioru biografii cesarzy od Hadriana do Numeriana, zwanego „Historia Augusta” (HA) relacjonował: „Ramiona miała często obnażone, twarz s śniadą, ciemnej barwy, oczy czarne, niezwykle żywe... Zęby miała tak białe, że wielu ludzi sądziło, że zamiast zębów ma perły; głos donośny i męski”.

Podobno odznaczała się niezwykłą skrom­nością, obcowała z mężem wyłącznie w celu prokreacji. „Kiedy raz spędziła z nim noc, póź­niej powstrzymywała się od stosunku czekając na okres menstruacji, aby przekonać się, czy była ciężarna; jeśli nie, dawała mu powtórnie możliwość poczęcia dzieci”. Trzeba przyznać, że takie zachowanie w łożnicy przyniosło „kró­lowej Wschodu” prokreacyjny sukces - urodzi­ła mężowi trzech, może nawet czterech synów i zapewne kilka córek.

Źródła sławią również wykształ­cenie Zenobii. Znakomicie mówiła po grecku, aramejsku, egipsku, znała też nieco łacinę. Wspierała artystów, poetów, sofistów. Jej doradcą stał się Kasjusz Longinus, wybitny filozof neoplatoński, który przybył do Palmyry ze zniszczonych przez Gotów Aten. Dwór królowej pustyni uświetniał także Paweł z Samosaty, błyskotliwy chrześcijański biskup Antiochii i teolog, którego poglądy Kościół uznał potem za heretyckie. Zenobia wspierała również kapłanów innych religii - żydowskich rabinów oraz manichejczyków. Być może zamierzała stworzyć religię synkretyczną, obejmującą różne wierzenia - doktryna Pawła z Samosaty dopuszczała związki chrześcijań­stwa z judaizmem i niektórymi elementami kultów pogańskich.

W patriarchalnym świecie musiała - przynajmniej częściowo - upodobnić się do mężczyzn. „Obyczajem rzymskich cesarzy uczestniczyła w zgromadzeniach w hełmie i w purpurowym pasie; z dolnego brzegu pasa zwisały drogie kamienie, a środek spięty był sprzączką w kształcie ślimaka, jakiej używa­ją kobiety” - pisał autor „Historia Augusta”. Piła ze swymi wodzami oraz z posłami obcych ludów, aby pokazać im, że ma mocną głowę, i także pod tym względem innych przewyż­sza. Zenobia rzadko korzystała z pojazdu dla kobiet. Przeważnie galopowała na grzbiecie konia lub wielbłąda przez długie godziny. Często też maszerowała kilka kilometrów wraz ze swymi żołnierzami.

 

IMPERIUM NAD PRZEPAŚCIĄ

W czasach Ze­nobii w 2. poł. III w. rozległe państwo Rzymian znalazło się na skraju przepa­ści. Długie granice na Renie i Dunaju szturmowały potężne federacje bitnych ludów germańskich, plemiona sarmackie i dackie. Frankowie przeszli w łupieskim pochodzie całą Galię i dotarli aż do Hiszpanii. Alamanowie i Jutungowie zagrażali nawet Italii. Goci pustoszyli Półwysep Bałkański.

Na domiar złego na Wschodzie powstało państwo nowoperskie rządzone przez agresywną dynastię Sasanidów, dążącą do przywrócenia granic dawnego królestwa Dariusza i Kserksesa. W walkach z monarchą perskim Szapurem cesarz Walerian poniósł w 260 roku druzgocącą klęskę pod Edessą i dostał się do niewoli, z której już nie powrócił. Ta haniebna katastrofa wstrząsnęła Rzymianami.

W Galii i Brytanii, a przejściowo także w Hiszpanii, władzę przejął uzurpator Postumus. Wydawało się, że państwo cesarza Galiena, który objął rządy po Walerianie, czeka zguba.

NOWA KLEOPATRA

W 269 r. cesarz Klaudiusz II na czele licz­nej armii usiłował powstrzymać na Bałkanach wielki najazd Gotów. Sędziwy król Persji Szapur nie był już groźny. Zenobia i jej dorad­cy postanowili wykorzystać okazję i sięgnąć po panowanie nad całym Wschodem. Armia palmyreńska zajęła Azję Mniejszą aż po An­karę. W 270 roku Palmyreńczycy opanowali orężnie rzymską Arabię, zapewne aby zdobyć kontrolę nad południowym szlakiem komu­nikacyjnym do Morza Czerwonego. Wreszcie jesienią tego samego roku zastępy palmyreńskie wdarły się do Egiptu. Zarządzający kra­jem nad Nilem rzymski prefekt Probus stawił opór, ale został pojmany w zasadzce i ścięty. Los zdawał się sprzyjać agresywnej polityce królowej. W Rzymie po raz kolejny zmienił się władca - obwołany cesarzem wódz Aurelian najpierw musiał zmierzyć się z protego­wanym Senatu Kwintyllusem.

Tymczasem pod piramidami Zenobia starała się zdobyć serca nowych poddanych. Odrestaurowała wiele starożytnych budow­li, w tym prawdopodobnie słynnego Kolosa Memnona. Historycy zastanawiali się, jakie były polityczne cele „nowej Kleopatry”. Zda­niem niektórych zamierzała stworzyć osobne państwo hellenistyczno-semickie. Wydaje się jednak, że Zenobia i jej doradcy zdawali sobie sprawę, że między gigantami - Rzymem a Per­sją- niezależne królestwo się nie utrzyma. Na monetach poleciła przedstawiać się w rzym­skim wieńcu laurowym - symbolu wodzów i cesarzy, a nie z orientalnymi symbolami wła­dzy. Swych synów nakazała nauczyć łaciny, ję­zyka administracji i armii państwa rzymskiego.

Prawdopodobnie królowa pragnęła zdo­być władzę nad Orientem dla swego syna Waballata Atenodorosa jako dla rzymskiego imperatora. W walkach z Persami syn Zenobii -jako cesarz lub namiestnik cesarza - mógłby liczyć na zbrojne wsparcie zachodniej części imperium, a może nawet zdobyłby władzę nad całym państwem rzymskim.

Umacniając swe panowanie nad Orien­tem, Zenobia zamierzała wykorzystać różnice kulturowe i językowe między grecko-semickim Wschodem a łacińsko-celtyckim Zacho­dem. Ostatecznie w przyszłości mniej więcej wzdłuż tej linii cesarstwo rzymskie zostanie trwale podzielone.

IMPERIUM KONTRATAKUJE

Początkowo Zenobia liczyła, że impe­rator Aurelian pogodzi się z jej podbojami. Nie podniosła swego syna do godności Au­gusta (cesarza), nie przybrała tytułu Augu­sty, a więc formalnie uznawała zwierzchność cesarza jako namiestniczka Wschodu. Ale Aurelian nie mógł utracić Egiptu - od wie­ków spichlerza imperium. Szybko pozbył się Kwintyllusa i z mieczem w ręku zamie­rzał zjednoczyć imperium. Rozniósł w puch germańskich Jutungów, którzy wdarli się do północnej Italii, na Bałkanach zmasakrował watahy Gotów. Zebrawszy silną armię, na po­czątku 272 roku wkroczył do Azji Mniejszej. Wojska palmyreńskie początkowo cofały się bez walki. Zenobia, widząc, że wojowniczy władca nie zamierza negocjować, zdecydo­wała się na krok ostateczny - przyjęła tytuł Augusty i Augusta dla swego syna, zrywając związki z Rzymem. Mennice w Syrii i Egipcie przestały wybijać monety z wizerunkiem Au­gusta Aureliana, co oznaczało wypowiedzenie wojny. Ale pochód prawowitego cesarza moż­na było zatrzymać tylko orężem.

 

Zenobia i jej wodzowie stanęli do bitwy w otwartym polu dopiero nad rzeką Orontes w pobliżu Antiochii. Armia palmyreńska miała przewagę, liczyła do 70 tysięcy ludzi (liczebność armii cesarza nie jest znana). Ale Au­relian prowadził doborowe oddziały wydzielone z legionów nadreńskich i naddunajskich, tzw. vexillationes. Legioniści, zahartowani w bojach z barbarzyńcami, uwiel­biali swego wodza i byli spragnieni zwycięstwa.

Cesarz obawiał się wspaniałej palmyreńskiej konnicy, w tym pancernych jeźdźców zwanych cataphracti (łuskowe zbroje pokrywa­ły całe ciało wojownika i jego wierzchowca). Nakazał więc zastosować manewr, z którego potem zasłynęli Mongołowie - pozorowaną ucieczkę. W pościgu kawaleria Zenobii roz­proszyła się, zaś w upale jeźdźcy smażyli się w pancerzach. W rozstrzygającym momencie numidyjska i dalmacka kawaleria Aureliana runęła do kontrataku. Armia królowej pustyni poniosła druzgocącą klęskę.

Niedobitki schroniły się w Antiochii. Wódz Zabdas usiłował zmylić Antiocheńczyków, aby nie przeszli na stronę Rzymian. Urządził sfingowany pochód triumfalny, w którym prowadzono wziętych do niewoli „jeńców”, a wśród nich szpakowatego męż­czyznę udającego Aureliana. Ale wkrótce Palmyreńczycy musieli uciekać z Antiochii.

Do rozstrzygającej bitwy Zenobia stanęła pod Emezą. Silniejsza armia królowej była o włos od zwycięstwa. Konnica Aureliana zo­stała pokonana, lecz legioniści stali niezłom­nie jak kamienny mur. Ponadto pancernych jeźdźców Zenobii wy tłukli maczugami i pał­kami żołnierze rzymskich oddziałów posił­kowych z Palestyny. Grecki historyk Zosimos pisał: „Palmyreńczycy uciekali na łeb na szyję; w czasie ucieczki tratowali się nawzajem, byli także masakrowani przez wrogów; równina napełniła się trupami ludzi i koni”.

Wojsko królowej Orientu przestało ist­nieć. Zenobia schroniła się w Palmyrze. Aure­lian pragnął uniknąć trudów oblężenia, więc zaproponował honorową kapitulację. Jak rela­cjonował autor „Historia Augusta”, władczyni odpowiedziała hardo: „Chcesz, żebym się pod­dała, jakbyś nie wiedział, że królowa Kleopatra wolała umrzeć, niż żyć obdarzona jakąkolwiek godnością. Nie brak nam pomocniczych wojsk perskich [w ostatniej chwili królowa pustyni nakłoniła wodzów króla Szapura do anty- rzymskiego przymierza], których się wkrótce spodziewamy, po naszej stronie są Saraceni i Armeńczycy. Aurelianie, więc co będzie, je­śli zewsząd nadejdą spodziewane posiłki?”. Rozsierdzony cesarz zwyciężył zastępy, które Persowie wysłali Zenobii na odsiecz. Przekupił też pustynnych wodzów, żeby przestali nękać | armię rzymską, i zamknął Palmyrę pierście- | niem oblężenia. Podczas walk cesarz został | trafiony strzałą z łuku, co tylko podsyciło jego " gniew. Najnowsze prace archeologiczne świad­czą, że fortyfikacje Palmyry nie były solidne, miasto nie mogło opierać się długo, zwłaszcza że szybko kończyła się żywność. Zenobia wraz z synami i orszakiem próbowała ratować się ucieczką do Persów na szybkich wielbłądach. Aurelian wysłał w pościg jeźdźców, którzy poj­mali królową, gdy już wsiadała na statek na Eufracie. Wkrótce potem Palmyreńczycy otwo­rzyli bramy. Aurelian zabrał z miasta nieprze­brane skarby, nie pozwolił jednak żołnierzom na grabież, a mieszkańcom darował życie.

Sąd nad buntownikami urządził w Emezie. Legioniści gromko domagali się dla buntowniczki natychmiastowej egzekucji. Cesarz wiedział jednak, że okryje się hańbą, jeśli odda tak sławną i piękną kobietę w ręce kata. Zapytał Zenobię, kto ją nakłonił do rebelii. Królowa pustyni straciła ducha. Małodusznie oskarżyła swoich doradców - wśród nich Kasjusza Longinusa - że zwodzili ją jako niewia­stę. Filozof „zgodził się z zarzutami, które mu postawiono, i cesarz natychmiast wyznaczył dla niego karę śmierci - pisał Zosimos. - Longinus zniósł ją tak mężnie, że jeszcze dodawał otuchy tym, którzy byli oburzeni z powodu jego cierpienia. Także inni wydani przez Ze­nobię zostali ukarani”.

 

Cesarz powrócił z armią nad Dunaj i za­dał klęskę dackiemu ludowi Karpów. Wtedy Palmyreńczycy ponownie zbuntowali się i wy­cięli rzymską załogę - zapewne wojsko cesar­skie stanowiło przeszkodę w handlu. Aurelian natychmiast forsownym marszem podążył do Syrii i znienacka bez walki zdobył zrewoltowa­ne miasto. Tym razem wydał je na łup żołnie­rzom. Po tej katastrofie „narzeczona pustyni” straciła swój splendor i bogactwa, stała się zwykłym miastem garnizonowym imperium.

ZAKUTA W ZŁOTE ŁAŃCUCHY

Co dalej z Zenobią? Zosimos twierdził, że „Aurelian podążał do Europy i prowadził ze sobą Zenobię oraz jej syna, a także wszystkich, którzy uczestniczyli w rewolcie. Zenobia zmar­ła, jak mówią, albo z powodu choroby, albo z powodu braku żywności; inni, z wyjątkiem syna Zenobii, zostali pochłonięci przez morze w środku cieśniny, która oddziela Chalcedon i Bizancjum”. Jednak autor „Historia Augu­sta” zanotował, że Zenobia przeżyła i została poprowadzona we wspaniałym triumfie, któ­ry Aurelian urządził w Rzymie w 274 roku. Królowa szła ozdobiona klejnotami i drogimi kamieniami, tak ogromnymi, że się pod nimi uginała. Często przystawała, żaląc się, że nie może znieść ciężaru tych wszystkich ozdób. Nogi miała skute złotymi, a ręce srebrnymi łańcuchami. Na szyję założono jej złoty łań­cuch, którym na urągowisko potrząsał błazen z Persji. Było to przypomnienie, że uzurpatorka na próżno pokładała nadzieję w perskiej armii. Zazwyczaj po triumfie Rzymianie tracili pojmanych wodzów. Waballat i inni synowie Zenobii znikają ze źródeł - zapewne Aurelian nakazał bez rozgłosu ich uśmiercić. Podob­nie Oktawian zgładził syna Juliusza Cezara i Kleopatry - Cezariona. Jak zaświadcza „Hi­storia Augusta”, cesarz darował jednak życie Zenobii. Co więcej, podarował jej willę w Ti- bur (obecnie Tivoli), w której dawna królowa pustyni żyła jak rzymska matrona. Jej córki zostały podobno małżonkami znakomitych senatorów. Gdy dygnitarze z senatu ganili Au­reliana, że odbył triumf nad niewiastą, cesarz, który przywrócił jedność imperium, odrzekł: „Tak, ale co to była za kobieta!”.


• DLA GŁODNYCH WIEDZY:

» Alexander Demandt,Geschichte der Spatantike

» Iza Bieżuńska-Małowist,Kobiety antyku. Talenty, ambicje, namiętności

» Tadeusz Kotula, Aurelian i Zenobia

» Anna Sadurska, Palmyra - narzeczona pustyni