Agresja i lęk w zespole Otella są związane z zaniżoną samooceną i strachem przed rozstaniem i utratą partnerki. „Osoba z zespołem Otella, jak wszyscy chorzy cierpiący na psychozę urojeniową, jest przekonana o słuszności swoich podejrzeń i kieruje się silnymi emocjami” – dodaje ekspertka. Dowodem zdrady może być dosłownie wszystko: rachunek z kawiarni, paragon ze sklepu czy pięć minut spóźnienia. Wraz z rozwojem choroby cierpiący na nią co-raz więcej energii angażuje w kontrolowanie, śledzenie i inwigilację.

Bywa na przykład, że instaluje podsłuch lub kamerę, sprawdza billingi telefoniczne, esemesy, pocztę internetową, wynajmuje prywatnego detektywa, kontroluje bieliznę osobistą i pościelową. Nieustannie wypytuje o każdy krok, posuwa się do agresji, by wymóc przyznanie się do winy. Objawy mogą się nasilać i czasowo ustępować, ale z reguły im dłużej trwa choroba, tym dotkliwsze symptomy. Z czasem chorego całkowicie pochłaniają urojenia zdrady.

Koniecznością jest więc podjęcie leczenia psychiatrycznego. Jego podstawa to rezygnacja z alkoholu i przyjmowanie leków przeciwpsychotycznych. Niestety, bardzo trudno zachęcić osobę chorą do leczenia się, bo nieufna wobec partnera uważa, że wmawia mu on chorobę, by zatuszować zdradę. Rzadko zdarza się, żeby pacjenci podejmowali terapię z własnej woli. Zazwyczaj decydują się na wizytę u psychiatry dopiero, kiedy bliscy stawiają ultimatum, lub z nakazu sądu.

Jak sobie radzić, żyjąc z Otellem

Focus: Jak reagować na natarczywe bezpodstawne oskarżenia o niewierność? Zaprzeczać, ignorować, przytaknąć dla świętego spokoju?

Maria Rotkiel: Przyznanie się do bezpodstawnych oskarżeń najczęściej tylko nasila problem. Chory, utwierdzony w swoich podejrzeniach, coraz bardziej dręczy ofiary. Stosuje przemoc psychiczną i fizyczną. Ryzyko agresywnego zachowania wzrasta z czasem, jest też związane z osobowością chorego. Pamiętajmy jednak, że agresja to nie tylko przemoc fizyczna i bezpośrednie zagrożenie życia. Ofiary nie są bezpieczne, bo są maltretowane psychicznie. Żyją w ciągłym strachu, są poniżane i prześladowane. Dlatego często zapadają na choroby psychosomatyczne wywołane stresem, i psychiczne, takie jak depresja czy zaburzenia lękowe.

Czy da się przekonać partnera o swojej wierności?

Urojenie to objaw psychotyczny, czyli wiara w niedorzeczne, bezpodstawne, absurdalne przekonanie. Chory nie wie, że jest to wytwór jego fantazji, i jest przekonany o prawdziwości swoich podejrzeń. Nie da się mu po prostu wytłumaczyć, że się myli. Próby rozmowy powodują silną złość i wyzwalają zachowania agresywne. Właśnie na tym polega psychoza – na nieodróżnianiu fikcji od rzeczywistości.

A abstynencja pomoże?

Jest warunkiem koniecznym, ale niewystarczającym, często wskazane jest leczenie farmakologiczne. Najczęściej są to leki stosowane też w leczeniu schizofrenii, i przede wszystkim psychoterapia, która pomaga w powrocie do odpowiednich, nieagresywnych zachowań.

Ludzie latami trwają w takich związkach, akceptując to, że partner nie chce poddać się leczeniu. Dlaczego?

Jest wiele czynników odpowiedzialnych za bierną postawę w związku, w którym jest przemoc. Czasem jest to kwestia związana ze światopoglądem, czasem lęk przed zmianą, a czasem zaniżona samoocena i własne problemy, takie jak depresja, która jest częstym skutkiem pozostawania w przemocowej relacji. Wpada się w błędne koło przygnębienia i lęku. Im dłużej ofiara jest dręczona, tym ma mniej siły i motywacji do podjęcia konstruktywnych działań.

Rozwiązaniem wydaje się naleganie na rozpoczęcie leczenia.

Najlepsze rozwiązanie to zmotywowanie partnera do podjęcia terapii indywidualnej i podjęcie wspólnej terapii, pomagającej w zbudowaniu relacji partnerskiej, wolnej od zachowań agresywnych. Osoba chora powinna być pod kontrolą psychiatry i pójść na odwyk, jeśli jest uzależniona. Utrzymywanie abstynencji, farmakoterapia i stała kontrola lekarza oraz psychoterapia indywidualna i rodzinna – to warunki konieczne leczenia. Do tego należy dodać motywację, czyli chęć pacjenta do poddania się leczeniu – jak wynika z mojego doświadczenia, o ten warunek jest najtrudniej.