Czterolatek znalazł złoty relikwiarz z epoki Tudorów. Skarb leżał w ziemi przez 500 lat

Spacer czterolatka i jego taty po polu w hrabstwie Essex miał być zwykłą, majową przechadzką. Zabawa wykrywaczem metalu, który wziął ze sobą Jason Hyatt, zakończyła się jednak odkryciem, jakiego nie powstydziłby się archeologom z 30-letnim doświadczeniem. Znalezisko, którego udało się dokonać, to wyjątkowy złoty medalion-relikwiarz pochodzący z czasów Henryka VIII. Artefakt, który ostatni raz widziano, gdy w Anglii panowała dynastia Tudorów, ujrzał światło dzienne dzięki zabawie kilkuletniego chłopca.
...

Niezwykły sygnał z głębokości kilkunastu centymetrów

Ojciec z synem przemierzali pole w okolicach wioski Hockley, leżącej mniej więcej 80 kilometrów od centrum Londynu. James bawił się urządzeniem, a gdy to zaczęło głośno piszczeć, Jason początkowo nie sądził, że mogą trafić na coś wartościowego. Mimo to postanowili sprawdzić, co wywołuje tak silny sygnał. Jason wspomina, że kopali zaledwie na głębokość około 15-20 centymetrów, gdy w wykopanym dołku coś zabłysło. Odkryciem okazał się pięknie zdobiony, złoty przedmiot. Dla czteroletniego Jamesa był to debiutancki „wykop”, który od razu okazał się spektakularnym sukcesem. Znaleziony medalion ma kształt wydłużonego romu, przypominający rozmiarem współczesną kartę płatniczą. Waży niecałe 10 gramów, a jego skład to w 73 procentach czyste złoto. Prawdziwa wartość kryje się jednak w jego formie i symbolice, nie w samym kruszcu.

Czytaj też: 1400-letni grobowiec z Meksyku. Jego strażnikiem jest gigantyczna sowa

Awers przedstawia prawdopodobnie wizerunek Maryi lub świętej Heleny trzymającej krzyż. Eksperci z British Museum zwracają uwagę, iż krzyż ten został przedstawiony w sposób sugerujący, że sączy krew. Rewers zdobi motyw serca otoczonego symbolami pięciu ran Chrystusa, z dodatkowymi kroplami krwi. Na bocznych ściankach wyrzeźbiono Trzech Króli, a ich imiona są czytelnie wygrawerowane. Obiekt pełnił funkcję relikwiarza, czyli małego pojemnika na święte pamiątki. Z tyłu znajduje się wysuwany panel, kryjący niewielką komorę. Prawdopodobnie przechowywano w niej fragment tkaniny, drzazgę z tzw. Prawdziwego Krzyża lub inną relikwię. Konserwatorzy z muzeum potrzebowali dwóch godzin, by bezpiecznie otworzyć mechanizm zaciśnięty przez wieki. W środku znaleźli jedynie pozostałości ziemi i ślady organiczne, w tym włókna lnu, które mogły stanowić opakowanie dla pierwotnej zawartości.

Wycena i muzealny finał

Początkowo oszacowanie wartości znaleziska wprawiło wszystkich w osłupienie. Koroner z Essex ogłosił medalion skarbem i wycenił go na zawrotne 2,5 miliona funtów. Był to jednak moment euforii. Ostateczna, bardziej realistyczna wycena przeprowadzona przez Komisję ds. Wyceny Skarbów w Wielkiej Brytanii ustaliła jego wartość na 70 tysięcy funtów. Ta kwota została podzielona po połowie między rodzinę znalazców a właściciela gruntu. Środki na zakup obiektu dla muzeum pochodziły z dotacji organizacji Art Fund i Friends of the British Museum. Od 2012 roku relikwiarz jest częścią stałej kolekcji i można go tam oglądać.

Czytaj też: Zaginione miasto Aleksandra Wielkiego wreszcie odnalezione! Przez niemal 2000 lat krążyły o nim legendy

British Museum podkreśla, że artefakt jest doskonałym przykładem połączenia sfery świeckiej i religijnej w późnym średniowieczu. Był jednocześnie biżuterią oznaczającą status oraz osobistym, dyskretnym amuletem wiary, należącym najpewniej do zamożnej i pobożnej osoby. Zamiast trafić w ręce prywatnego kolekcjonera, unikatowy zabytek jest dziś dostępny publicznie.