Prof. Godzińska opowiada, jak dzięki feromonom udało się jej uspokoić zestresowaną kotkę Biankę. Gdy jej poprzednia pani, dr Zuzanna Stromenger, ciężko zachorowała, trzeba było zabrać zwierzę z opustoszałego mieszkania. „Bianka była bardzo lękliwa. Przez dwie godziny nie udało mi się jej złapać” – mówi prof. Godzińska. Gdy jednak wypuściła ją u siebie, kotka natychmiast się uspokoiła: zapewne wyczuła feromony policzkowe pozostawione tam wcześniej przez inną kotkę. Te specyficzne związki chemiczne, które koty wytwarzają w gruczołach zlokalizowanych na policzkach, a następnie nanoszą na rozmaite obiekty, ocierając się o nie pyszczkiem, mają działanie uspokajające.

Jedna z firm wprowadziła na rynek syntetyczny odpowiednik feromonu policzkowego. „Stosuje się go u kotów, które są awanturnicze, bojowe. Feromon musi być podawany w sposób ciągły” – wyjaśnia Dorota Sumińska. Może to więc być spray, który co jakiś czas rozpyla się w pomieszczeniu, gdzie przebywa kot, albo elektryczny dyfuzor. „Feromony stały się bardzo modne. W nich jest dużo miłości. Suka wydziela je z gruczołów mlecznych, żeby uspokoić swoje maleństwa. Ale takie feromony działają też na dorosłe osobniki” – mówi Dorota Sumińska.

Nic dziwnego, że pojawiają się kolejne preparaty tego typu. W sprzedaży jest już feromon produkowany przez suki. Sprawdza się u psów zdenerwowanych podróżą, nowymi osobami w domu, burzą czy fajerwerkami. Wkrótce też do sprzedaży wejdzie podobny środek dla koni. Zawiera syntetyczny odpowiednik feromonu, który wydzielany jest przez gruczoły znajdujące się po wewnętrznej stronie uda klaczy. Ułatwia on tworzenie więzi między źrebakiem a matką, ale syntetyczna wersja działa uspokajająco także na narowiste ogiery. Wystarczy posmarować im chrapy feromonowym żelem, by stały się łagodne.

Fobie. Cierpiące na nie osobniki wpadają w panikę pod wpływem dźwięków, przedmiotów, ludzi lub innych zwierząt. (Fot. BE&W)

Czas na ludzi

Firmy zaczęły się interesować wykorzystaniem tej technologii także u ludzi. Sutki karmiących kobiet wytwarzają substancje chemiczne, które uspokajają niemowlęta, ale działają też na starsze dzieci. W czasie badań maluchom podawano lalki – jedne nie zawierały żadnych dodatków, drugie nasączono matczynymi feromonami. Dzieci zwykle wybierały te drugie, a potem przytulały się do nich i uspokajały. Udało się już otrzymać syntetyczną wersję tego feromonu, która może niedługo trafić do sprzedaży.

Również dr Nicholas Dodman twierdzi, że doświadczenia z leczenia psów czy kotów można przełożyć na nowe terapie dla ludzi. Prowadzi obiecujące badania nad środkami, które będą leczyć zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne (tzw. nerwicę natręctw), zespół Tourette’a czy autyzm. Wygląda więc na to, że – po raz kolejny w historii nauki – eksperymenty na zwierzętach pomogą wielu cierpiącym ludziom.

Warto wiedzieć:

Wiele problemów psychicznych u zwierząt domowych to skutek życia w nienaturalnych dla nich warunkach.Tylko w części przypadków sprawdza się terapia prowadząca do zmiany zachowań.Zachowania agresywne czy destrukcyjne mogą powstrzymać odpowiednio dobrane farmaceutyki.

Najczęstsze problemy

Jeśli podejrzewamy, że nasz ulubieniec cierpi na zaburzenia psychiczne, zawsze należy zabrać go do weterynarza. Tylko specjalista może postawić diagnozę i przepisać leki.

1. Halucynacje

Zwierzęta, podobnie jak ludzie, mogą „postrzegać” rzeczy, które nie istnieją – np. polując na niewidzialne muchy. Takie zaburzenia pojawiają się czasem w przebiegu depresji lub u osobników, które prowadzą zbyt monotonny tryb życia. Mogą też być przyczyną ataków niesprowokowanej agresji.

2. Depresja

Podobnie jak u ludzi, u zwierząt objawia się gorszym nastrojem, niechęcią do zabaw, małą ruchliwością, spędzaniem dużej ilości czasu na spaniu i brakiem zainteresowania otoczeniem. Przyczyną może być inna choroba lub ciężkie doświadczenia z przeszłości. W leczeniu stosuje się podobne leki jak u ludzi – w tym fluoksetynę (czyli słynny prozac), stosowaną też przy lękach separacyjnych i zaburzeniach obsesyjno-kompulsyjnych.

3. Separacyjne zaburzenie lękowe, czyli lęk separacyjny

Uważa się je za skutek nadmiernego przywiązania człowieka do swego pupila. Objawy pojawiają się w czasie nieobecności rodziny lub osoby, z którą zwierzak jest związany. Niszczy on wówczas przedmioty w domu, szczeka, wyje, ślini się i traci kontrolę nad oddawaniem moczu i kału. Czasem do tego dołącza się autoagresja, anoreksja lub depresja.

4. Fobie

Cierpiące na nie osobniki wpadają w panikę pod wpływem dźwięków, przedmiotów, ludzi lub innych zwierząt. Fobii zwierzęta nabywają na wczesnym etapie rozwoju, gdy zabraknie im odpowiedniej ilości bodźców, lub później, w wyniku urazów związanych z danym bodźcem.

5. Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne (dawniej – nerwica natręctw).

Objawiają się częstym i długotrwałym powtarzaniem określonych czynności, np. bieganiem w kółko za własnym ogonem albo wylizywaniem sierści. W drastycznych przypadkach choroba ta prowadzi do samookaleczania się zwierzęcia. Jedna z przyczyn jest zamykanie ulubieńców w zbyt małych pomieszczeniach.

Dla głodnych wiedzy:

Artykuł w „The New York Times” o lekach psychotropowych dla zwierząt www.nytimes.com/2008/07/13/magazine/13pets-t.html

Książki Doroty Sumińskiej o opiece nad zwierzętami domowymi – „Szczęśliwy kot” (Galaktyka 2008), „Szczęśliwy pies” (Galaktyka 2012).

Książka dr. Nicholasa Dodmana, pioniera stosowania środków psychotropowych u zwierząt – „Pies, który kochał zbyt mocno” (Galaktyka 2006), www.tufts.edu/vet/facpages/dodman_n.html