Wpływ zwierzęcia domowego, czyli potencjalne korzyści wynikające z życia z psem, kotem lub innym pupilem, okazuje się zaskakująco rozbudowaną kwestią. Wcześniejsze badania pokazywały, że zwierzęta mogą poprawiać samopoczucie czy zwiększać aktywność fizyczną, co było szczególnie widoczne u czworonogów, których właściciele częściej wychodzą na spacery i utrzymują bardziej regularny rytm dnia.
Czytaj też: Wiem, co kupię mojemu psu. Przecież z taką piłeczką to ona zwariuje ze szczęścia
Nowe analizy, dostępne w PLOS One, sugerują jednak, że związek między posiadaniem zwierzęcia a lepszym zdrowiem nie jest tak prosty, jak wcześniej zakładaliśmy. Naukowcy porównali osoby posiadające zwierzęta z tymi, które ich nie mają, uwzględniając wiele różnych czynników. Był to między innymi wiek, sytuacja finansowa, miejsce zamieszkania czy styl życia. Po uwzględnieniu tych różnic okazało się, iż właściciele zwierząt nie zawsze wyróżniają się wyższym poziomem szczęścia czy lepszym stanem zdrowia.
Zdaniem badaczy część pozytywnych efektów przypisywanych zwierzętom może wynikać nie tylko z samej obecności pupila, lecz również z innych aspektów życia właścicieli. Osoby decydujące się na zwierzę często różnią się od osób bez pupili pod względem codziennych nawyków, miejsca zamieszkania bądź sytuacji rodzinnej. Wszystkie te czynniki mogą mieć wpływ na zdrowie i samopoczucie, dlatego trudno jednoznacznie stwierdzić, że to właśnie zwierzę jest główną przyczyną pozytywnych zmian.
Nie oznacza to oczywiście, że psy, koty i inne zwierzęta nie mają korzystnego wpływu na ludzi. Dla wielu osób futrzasty pupil (choć nie zamierzam dyskryminować tych pozbawionych futra) jest ważnym źródłem emocjonalnego wsparcia i poczucia odpowiedzialności. Codzienna opieka nad zwierzęciem może dawać strukturę dnia, zachęcać do ruchu czy wreszcie pomagać w utrzymywaniu kontaktu ze światem zewnętrznym. Wiele osób opisuje swoje zwierzęta jako członków rodziny, co – jak zapewne kojarzycie – nierzadko budzi kontrowersje.
Wśród szczególnie intrygujących wniosków wyciągniętych przez autorów nowych analiz warto wymienić fakt, iż kobiety zwykle silniej przywiązują się do swoich zwierząt, dzięki czemu odczuwają z ich strony większe wsparcie emocjonalne niż mężczyźni. To pokłosie prostej zależności: im dłuższy czas spędzony ze zwierzęciem, tym silniejsza więź. Mieszkanie ze zwierzęciem, zamiast odwiedzania go, również wzmacniało poczucie bliskości i wsparcia.
Czytaj też:Sierść zatyka oczyszczacz? Levoit znalazł zaskakująco proste rozwiązanie
Szczególnie dużo uwagi w tego rodzaju badaniach poświęca się wpływowi psów na aktywność fizyczną. Regularne spacery mają sprzyjać utrzymaniu lepszej kondycji i wspierać zdrowie układu krążenia. Zwierzę jest w takim przypadku katalizatorem, ponieważ napędza konieczność wychodzenia z domu, ale właściciel wciąż musi się na to zgodzić. Podobnie wygląda kwestia zdrowia psychicznego. Choć wiele osób przyznaje, że kontakt ze zwierzęciem pomaga im poprawić nastrój lub przetrwać trudniejsze chwile, badania nie potwierdzają, aby posiadanie pupila było uniwersalnym sposobem na zmniejszenie stresu czy problemów emocjonalnych. Efekt zależy między innymi od charakteru człowieka, jego oczekiwań oraz jakości relacji ze zwierzęciem.
W związku z tym nie ma co traktować zwierząt domowych jako lekarstwa na problemy z samopoczuciem. Bo każdy powinien pamiętać, że opieka nad pupilem wiąże się z obowiązkami, kosztami i odpowiedzialnością, które dla części osób mogą stać się dodatkowym obciążeniem. A w takich okolicznościach faktyczny skutek posiadania czworonoga może okazać się zgoła odmienny od oczekiwanego.
Źródło: PLOS One
