Zwierzęta domowe a ich pierwotne instynkty. Co mówi o tym nauka

W salonie mają miękki dywan, miskę z karmą i zabawkę w kształcie myszki. Ale w środku to zwierzęta, które jeszcze całkiem niedawno musiało polować, uciekać, kopać nory albo bronić zasobów, żeby po prostu przeżyć. To napięcie między “domem” a “dziczą” jest jednym z najlepszych kluczy do zrozumienia zachowań naszych pupili.
...

“Pierwotny instynkt” brzmi jak tytuł taniego kryminału albo filmu dla dorosłych. Niektórzy uważają, że to coś jak przełącznik: włączasz i gotowe, pies goni, kot poluje, królik kopie. W biologii i etologii częściej mówi się jednak o wrodzonych motywacjach i gotowych “programach” zachowań, które mogą się uruchamiać w odpowiednich warunkach. One nie działają w próżni. Nakładają się na doświadczenie, socjalizację, stres, a nawet na to, jak wygląda mieszkanie i jakie ma dźwięki.

Czytaj też: Zwierzęta, które przetrwają ludzkość. Kto odziedziczy świat po nas?

Udomowienie tego nie kasuje. Ono raczej przestawia suwaki. Zmienia próg pobudzenia, reakcję na człowieka, tolerancję na bodźce, czasem też kolejność i “siłę” elementów zachowania. Dobrym obrazem jest pies pasterski: to wciąż drapieżnik, tylko jego sekwencja polowania została przez selekcję rozłożona inaczej – jedne fragmenty wzmocniono, inne przytępiono. Właśnie takie przesunięcia widzimy u wielu gatunków udomowionych, razem z pakietem zmian, które badacze nazywają syndromem udomowienia (m.in. obniżona reaktywność, zmiany w zachowaniu i fizjologii).

Pies: drapieżnik, który nauczył się patrzeć na człowieka

U wilków klasyczna sekwencja łowiecka jest spójna: namierzenie, podejście, pogoń, chwyt, zabicie, rozszarpanie, konsumpcja. U wielu ras psów człowiek – często nieświadomie – rozbił ten ciąg i wyciął z niego to, co było mu potrzebne.

Człowiek i pies – zdjęcie poglądowe /Fot. Unsplash

W pasterstwie liczy się namierzanie, tzw. przyklejenie wzroku i kontrolowana pogoń, ale już nie zabicie. W pracy aportera liczy się pogoń i chwyt, ale bez niszczenia zdobyczy. To nie metafora: są prace opisujące etogram psów i to, jak selekcja rasowa modyfikuje elementy tej sekwencji.

W praktyce domowej “instynkt” może więc wyglądać jak obsesja na punkcie piłki, pogoń za rowerem, zaganianie dzieci albo nagłe “odcięcie” przy poruszającym się obiekcie. To nie zawsze “złośliwość” i nie zawsze “brak wychowania”. Często to bodziec, który idealnie trafia w stary mechanizm.

Instynkt społeczny w nowej formie

Drugim wielkim przesunięciem jest wzmocnienie zdolności do odczytywania człowieka. Psy, w porównaniu z wilkami, wyjątkowo dobrze korzystają z ludzkich wskazówek komunikacyjnych, takich jak gest wskazywania czy spojrzenie. To klasyczny temat w badaniach nad poznaniem psów i jednocześnie mocny argument, że selekcja na “tolerancję człowieka” pociągnęła za sobą zmianę w zachowaniach społecznych.

A teraz ciekawostka: kontakt wzrokowy między psem a opiekunem może uruchamiać sprzężenie oksytocynowe, czyli biologiczne “wzmocnienie więzi”. W badaniu opublikowanym w Science pokazano taki efekt u psów, ale nie u wilków, co sugeruje, że to element “udomowionej” relacji człowiek-pies.

Kot nie został “zaprojektowany” do posłuszeństwa

Kot domowy poszedł inną drogą niż pies. W jego historii więcej było ścieżki komensalnej: koty zbliżały się do ludzkich osad, bo tam były gryzonie, a człowiek tolerował ich obecność. Badania genetyczne i archeozoologiczne wskazują na pochodzenie kota domowego od kota nubijskiego/afrykańskiego i na rozprzestrzenianie się wraz z ludźmi. To ważne, bo tłumaczy jedną domową prawdę: kot częściej “współistnieje” niż “współpracuje”. I dlatego jego instynkty łowieckie są tak widoczne.

Czytaj też: Dlaczego koty wolą spać na lewym boku?

Kot poluje, bo ma do tego narzędzia i motywację. Nie musi być głodny. Często polowanie jest też formą eksploracji i realizacji sekwencji drapieżniczej. W badaniach nad zachowaniem łowieckim kotów domowych widać, jak różne mogą być strategie i specjalizacje osobnicze, a także jak właściciele interpretują te zachowania.

Osoba głaskająca kota – zdjęcie poglądowe /Fot. Unsplash

W domu ten “instynkt” wychodzi w polowaniu na zabawki, czatowaniu na stopy pod kołdrą, skokach z zasadzki. Wychodzi też w drapaniu. Drapanie to nie tylko “ostrzenie pazurów”. To również znakowanie (wizualne i zapachowe) i rozładowanie napięcia. Z punktu widzenia kota to narzędzie komunikacji i kontroli terytorium – nawet jeśli terytorium ma 48 metrów i kuchnię połączoną z salonem.

Przodek kota był raczej samotnikiem, a jednak koty potrafią tworzyć luźne struktury społeczne, szczególnie tam, gdzie zasoby są skupione. To jedna z ciekawszych “domowych adaptacji” kota: elastyczna socjalność, zależna od warunków.

Królik: instynkt ucieczki, kopania i żucia

Królik domowy jest świetnym przykładem, że “słodkie” nie znaczy “proste”. Jego przodek to europejski królik żyjący w systemie nor, stale czujny i gotowy do ucieczki. W literaturze weterynaryjnej i behawioralnej podkreśla się, że kopanie i żucie to zachowania naturalne, trudne do “wygaszenia”, bo są częścią biologii gatunku.

W mieszkaniu te instynkty mogą wyglądać jak demolka listew, kopanie w dywanie, gryzienie kabli, a czasem jak nagłe zastyganie i panika przy hałasie. To nie “złośliwość”. To zwierzę, które przez tysiące pokoleń przeżywało dzięki temu, że reagowało szybko i mocno. Dom może być dla królika zaskakująco głośny: odkurzacz, echo klatki schodowej, trzask drzwi. A stres u zwierzęcia-ofiary potrafi zmieniać zachowanie bardzo gwałtownie.

Papugi: dzika inteligencja zamknięta w klatce

Papugi są udomowione słabiej niż psy czy koty. Często to wciąż w dużej mierze zwierzęta “dzikiego typu” w warunkach domowych. I tu instynkt uderza w nas najmocniej, bo dotyczy zachowań, które w naturze zajmują ogromną część dnia: żerowanie, manipulowanie pokarmem, rozwiązywanie problemów, kontakt społeczny.

Fot. Unsplash

W przeglądach i badaniach nad dobrostanem papug w niewoli przewija się wspólny motyw: niedobór okazji do żerowania i eksploracji może sprzyjać zachowaniom nieprawidłowym, w tym stereotypiom czy samouszkodzeniom (np. wyrywaniu piór). Z kolei wzbogacenia środowiskowe nastawione na plądrowanie potrafią zwiększać czas poszukiwania jedzenia i przesuwać zachowanie w stronę tego, co papuga robiłaby na wolności.

Jeśli więc ktoś pyta, dlaczego papuga “krzyczy”, “niszczy” albo “ciągle czegoś chce”, odpowiedź brzmi: bo w jej głowie wciąż działa plan dnia z tropików. Tyle, że tropiki zamieniliśmy na dwa pokoje.

Dlaczego instynkty czasem robią się “kłopotliwe”

Najbardziej bolesny paradoks zwierząt domowych jest taki: im bezpieczniej, tym czasem więcej zachowań “z niczego”. Bo instynkt nie jest tylko reakcją na realne zagrożenie. To też układ motywacji, który szuka ujścia.

U psów dobrze to widać w danych ankietowych o problemach behawioralnych: lękliwość, zachowania separacyjne, agresja – to nie margines, tylko coś, co w populacjach właścicielskich potrafi być powszechne. Badacze analizują to m.in. narzędziami typu C-BARQ i pokazują, jak duża część psów przejawia przynajmniej umiarkowane problemy w tych obszarach.

Czytaj też: Psy i wilki łączy więcej niż myślisz. Naukowcy zbadali DNA 2700 psowatych

To nie znaczy, że “pies jest zepsuty”. Często oznacza konflikt między biologią a środowiskiem. Zwierzę ma ciało i mózg przygotowany do ruchu, eksploracji, żerowania i kontaktu społecznego. A dostaje samotność, monotonię i krótkie spacery “wokół bloku”.

Nauka o zachowaniu zwierząt domowych mówi coś uspokajającego, ale i wymagającego. Udomowienie nie skasowało dzikości – ono ją przestawiło. Dlatego wciąż widzimy polowanie u kota, pogoń i “pracę” u psa, kopanie u królika i żerowanie u papugi. To nie relikt. To aktywny mechanizm.

Dobra wiadomość jest taka, że instynkt nie musi się objawiać jako problem. Jeśli rozumiemy, “do czego” zwierzę zostało ulepione przez ewolucję i selekcję, łatwiej budować mu środowisko, w którym te potrzeby mają bezpieczne ujście. Wtedy dom przestaje być klatką dla dzikich odruchów, a zaczyna być miejscem, gdzie one mogą się wybrzmieć w wersji cywilizowanej.