Każdy z nas pragnie być wewnętrznie wolny i żyć naprawdę swoim życiem. Jednak jak pokazują badania często ulegamy presji społecznej, naciskom naszych bliskich, a wreszcie wewnętrznemu przymusowi zabiegania o aprobatę otoczenia. W konsekwencji zatracamy siebie. Pomimo zewnętrznych oznak sukcesu, naszemu życiu brakuje subtelnego poczucia szczęścia i spełnienia, które jest możliwe tylko wtedy, kiedy żyjemy prawdą swojego serca.

Poznaj trzy sprawdzone kroki, które zaprowadzą cię do miejsca, w którym poczujesz wewnętrzną wolność, aby być tym kim naprawdę jesteś i z radością pokazywać światu swoją autentyczność.

Wewnętrzna wolność to stan zrelaksowania, braku przymusu, by cokolwiek robić, mówić czy zachowywać się w określony sposób. To cudowna i słodka otwartość na wszystko, co się w nas pojawia, z chwili na chwilę i wyrażanie tego z głębi siebie. Jednak na co dzień niewielu z nas doświadcza tego stanu. Nasz wewnętrzny świat często przypomina przeładowane bibelotami mieszkanie, duszne i ciemne. Trudno tam o świeżość zachwytu każdą nową chwilą, trudno o przestrzeń niezbędną do podjęcia decyzji, jak naprawdę chcemy odpowiadać na rzeczywistość, na to co się właśnie wydarza. A to jest właśnie wewnętrzna wolność.

Żyjemy w społeczeństwie, które ma swoje reguły i wymagania. Spełniamy je, bo myślimy, że w ten sposób zapewnimy sobie godne życie. Żyjemy w rodzinach, które mają swoje tradycje i poglądy. Te z kolei spełniamy, aby zapewnić sobie przynależność i poczucie bezpieczeństwa. A wreszcie, żyjemy w swoich głowach, które zostały zaprogramowane wiele lat temu przez naszych opiekunów, wychowawców, przez nasze przeszłe doświadczenia. I choć niewiele mają wspólnego z tym, kim obecnie jesteśmy, wciąż nieświadomie kierują naszym życiem.

Dramat polega na tym, że choć możemy się z wyzwolić z tych zewnętrznych i wewnętrznych uwarunkowań, często nie mamy o tym pojęcia. Jesteśmy jak wagonik dziecięcej kolejki, poruszamy się po tej samej wewnętrznej orbicie: akcja – reakcja. Mąż zostawił skarpetki w łazience – krzyczę na niego. Żona wychodzi z koleżankami – robię jej awanturę. Szef prosi, żebym została po godzinach – zgadzam się, choć w środku kipię ze złości. Za każdym razem to samo. Akcja-reakcja. I nic się nie zmienia. „Mechaniczne życie nie jest warte tego, by je przeżyć” – zauważa Anthony de Mello, autor „Przebudzenia”. Na szczęście każdy moment jest dobry do tego, żeby ożywić swoje życie, tchnąć w nie nową energię, świeżość, zachwyt. Będziemy potrzebowali do tego zaangażowania i dużo ciekawości w odkrywaniu swojego wewnętrznego świata. To pierwszy krok do wewnętrznej wolności.