Mit III - Wegetarianie są narażeni na brak protein

Białko białku nierówne. Niektóre jego odmiany są pełno-wartościowe – zawierają wszystkie aminokwasy egzogenne. Innym, niepełnowartościowym brakuje jednego czy więcej niezbędnych aminokwasów. W świecie roślinnym jest niezmiernie mało produktów, które zawierają pełnowartościowe białko. Należą do nich tylko soja, kasza quinoa (komosa ryżowa) i gryka. Jednak przekonanie, że aby dać ciału „dobre” proteiny, trzeba koniecznie jeść mięso, jajka czy sery, to kolejny białkowy mit. Rośliny zawierają niezbędne nam aminokwasy, tylko w różnych kombinacjach i proporcjach. Wegetarianie powinni mieć po prostu urozmaicony jadłospis, podobnie jak osoby stosujące inne diety.

Tu jednak pojawia się kolejny białkowy mit, do którego powstania przyczyniła się w dużej mierze jedna tylko książka. W bestsellerowej „Diet for a Small Planet” (Dieta dla małej planety) z 1971 r. Frances Moore Lappé napisała, że wegetarianie muszą bardzo starannie planować posiłki, tak aby w jednym daniu znalazły się produkty zawierające wszystkie niezbędne aminokwasy. Ułatwiające to tabele, drukowane przez lata w prasie, mogły z łatwością zniechęcić każdego, kto chciał przestawić się na dietę roślinną.

 

Mit IV - Sportowcy potrzebują wysokobiałkowej diety

Intensywny wysiłek fizyczny zwiększa zapotrzebowanie na białko. Jednak nawet u profesjonalnych sportowców, takich jak olimpijczycy czy piłkarze, dzienna norma spożycia wynosi 1,2–1,7 grama na kilogram masy ciała. Taką dawkę zapewniają codzienne posiłki, które w ich przypadku i tak muszą być bardziej obfite z racji większego zapotrzebowania na energię. Przykładowo, ultramaratończyk może potrzebować aż 6000 kcal dziennie. Jeśli będzie jadł odpowiednio więcej „zwykłych” potraw, białka mu nie zabraknie. Pod znakiem zapytania stoi więc sens stosowania popularnych ostatnio odżywek proteinowych. Nie ma praktycznie żadnych dowodów naukowych na to, że są skuteczne. Wręcz przeciwnie, preparaty z pojedynczych aminokwasów mogą być szkodliwe, zwłaszcza dla kobiet, palaczy i młodzieży.

Poza tym, jak wykazał prof. Joe Millward z brytyjskiego University of Surrey, nawet ci sportowcy, którym zależy na masie mięśniowej, niewiele zyskują zjadając więcej protein. Białko zwierzęce nie jest niezbędne w diecie wyczynowego sportowca. Dowodzą tego sukcesy takich zawodników jak sprinter Carl Lewis (dziewięciokrotny złoty medalista olimpijski), ultramaratończyk Scott Jurek (trzykrotny zwycięzca 245-kilometrowego Spartathlonu) czy najsilniejszy Niemiec Patrik Baboumian (w 2013 r. pobił rekord świata chodząc z 550-kilogramowym nosidłem).

 

Mit V - Nadmiar białka nie szkodzi

Część miłośników sportu uważa, że nawet jeśli bogatobiałkowa dieta im nie pomoże, to przecież także nie zaszkodzi. Błąd! Kiedy jemy zbyt dużo zawierających białko pokarmów, obciąża to wątrobę i nerki. Jest to szczególnie niebezpieczne dla chorych na cukrzycę. Badania naukowe wskazują również na związek pomiędzy dietą bogatobiałkową (czyli taką, w której białko dostarcza nam ponad 20 proc. kalorii dziennie) a osteoporozą – nadmiar protein zwiększa wydalanie wapnia z organizmu.

Obserwacje duńskich naukowców wykazały, że niemowlaki, które otrzymują ponad 15 proc. kalorii w postaci białka, w wieku dorosłym częściej są otyłe i cierpią na związane z tym choroby. W Szwecji szeroko zakrojone analizy dowiodły, że istnieje związek między dietą wysokobiałkową a chorobami serca. „Z naszych badań wynika, że dieta wysokobiałkowa znacznie – nawet czterokrotnie! – zwiększa ryzyko zachorowania na raka” – mówi Valter Longo, profesor gerontologii z University of Southern California. Najgroźniejszy w tym przypadku okazał się nadmiar białek zwierzęcych.