- Wiesz co Bogu ty, szczerze ci powiem, że czasem to trudno się z tobą żyje…
- A to czemu? (wydaje się być tym szczerze zdziwiony)
- No bo te twoje wskazówki są zupełnie nieaplikowalne na ziemi. Ten twój boski wymiar jest boski i fajnie, bo w ogóle mega i szacun, że tam w niebie tak masz i rampampampam ale ten tutaj na ziemi żywot nie jest boski i ma swoje wady, wiec choćby to wasze stosowanie niebiańskiej wszechogarniającej miłości do wszystkich, łącznie z sobą samą. To jest może proste w niebie ale trudne na ziemi. 
- W sensie? Podaj mi przykład.
- A proszę bardzo. Mam ich milion. Wybiorę kilka:
1. W pracy jest ktoś kogo nie lubimy, bo ociąga się z dostarczeniem nam czegoś na czas i nic nie pomaga proszenie, zgłaszanie, złoszczenie. Zwycięża bezsilność i frustracja. 
4. Wkurza nas jeszcze kierowca, który się wciska przed nas, rysując nam auto. 
17. A to znowu w szpitalu jest ktoś z kim nam ciężko, bo stawia nietrafioną diagnozę i dzieją się złe rzeczy. 
22. I powiem Ci w sekrecie, bo nie wiem, czy to wiesz, że dużo osób na ciebie narzeka i mówi, że nawet w rodzinach jest ktoś, kogo nie lubimy, więc co to za rodzina?
27. Wkurza nas, że ludzie nie dbają o wodę, lasy, zwierzęta i całą planetę.
38. Wkurza nas pani w przychodni, która mówi, że najwcześniej to kwiecień 2023.
65. Wkurza nas strach, wkurza nas spokój, wkurza nas on, wkurza nas ona. 

- O Chryste Panie, Allahu i Buddo w jednym, że tak pojadę globalnie… dużo was tu wkurza.
- Tiaha! No bo to tutaj to jednak nie jest niebo, wiesz… Mógłbyś może coś z tym zrobić?
- Nie bardzo.
- Jak to? Nie chcę jakoś nakładać presji czy coś, ale jednak jesteś Bogiem, tak? Takim jakby wszechmogącym chyba. A słowo wszechmogący zobowiązuje, bo to tak naprawdę dwa słowa: wszystko i mogący. Ergo, chyba jednak mógłbyś…
- Sprawa ma się tak, że dałem (choć w sumie to nie wiem czy jestem kobietą czy mężczyzną, więc wybacz te jednopłciowe końcówki) - dałem wam wszystko, co potrzeba. Dałem wam dzień i dałem wam noc. Dałem spokój i niepokój. Dałem smutek i dałem radość. Dałem wszystko, tak jak w niebie, bo w niebie też jest wszystko. Niejaki Krawczyk to świetnie ujął w tej piosence: Dałem ci wiarę, dałem ci spokój, dałem gitarę, dałem samochód. No to ja mam z wami tak samo.
- Ej nie, no ja myślę, że to tutaj jest jakaś wasza nieprzetestowana wersja B tego nieba tutaj na ziemi. Może warto wrócić do fazy testów i podmienić rzeczywistości. Nie wydaje mi się, że w niebie jest niepokój, smutek, i ta pani z recepcji szpitala czy koleś w tym podrasowanym audi z lat 90tych. 
- Jest. Wszystko jest. Jedyna różnica jest taka, że tam w tym niebie nie walczymy z tym, co jest tylko to akceptujemy. Akceptujemy, że tak jest jak jest. I akceptowanie tego, co jest zmienia wszystko. Zmienia wszyściutko. Zmienia wszystko w niebo.
- Pierdu pierdu. 
- Aha…?
- Nie da się wszystkiego zaakceptować!
- Da się. Da się wszystko. Wiesz jak?
- Nie wiem ale coś czuję, że mi powiesz. 
- Oj jak ja ci powiem. Niebo to nie jest jakaś osobna kraina. Niebo jest w tobie. Niebo to stan. Niebo to suma mikro-niebów każdego dnia, tylko trudno to zauważyć, bo patrzysz na wielkie kamienie, a nie na piasek. Patrzysz na las a nie na drzewa. Niebo jest wszędzie. I w pani w recepcji, i w panu w myjni, i w pani w szkole, i w panu od kebaba. Tylko wybieramy widzieć w nich głazy niedoskonałości zamiast zobaczyć boskie cząstki piasku. 
- Eh… 
- A wiesz co jest dla wielu największym zaskoczeniem? Ano to, że Boga masz w sobie. Wszystko masz w sobie. Pytanie brzmi, na co wybierasz patrzeć i co wybierasz widzieć. A potem co z tym robić, mówić, czuć. Niebo to wybór. No bo sprawa jest dość prosta: Niebo to Bóg. Bóg to Miłość. Więc każdy z was to Miłość. Wystarczy do niej powrócić. Ludzie, wy moi, wystarczy wrócić do Miłości przez duże Mi. 
- O dżizaz. Kawy?
- Polewaj.