Ich ciała trafiły później do zbiorowego grobu, który teraz stanowi krwawe, ale jednocześnie cenne wspomnienie po wydarzeniach sprzed wieków. Naukowcy mówią o szczątkach należących do najmniej 128 młodych mężczyzn. Skąd wiemy, że były to osoby, które brały udział w walce? Odpowiedź jest prosta: tak sugeruje analiza obrażeń “zapisanych” na kościach. Najbardziej zagadkowe jest jednak to, że nie wiadomo, z jakim konfliktem byli związani i dlaczego pochowano ich w tym właśnie miejscu.
Groby ujrzały światło dzienne w 2024 roku, lecz wciąż trwają badania, które ujawniają nowe informacje na ich temat. Co istotne, w czasach rzymskich na tym samym obszarze znajdowała się Vindobona, czyli ważny obóz wojskowy położony nad Dunajem. Miejsce to było częścią prowincji Panonia i stanowiło jeden z punktów obrony północnej granicy imperium.
Szczątki ułożono w wyjątkowo chaotyczny sposób. Archeolodzy podkreślają, iż wszystkie dotychczas przebadane szczątki należały do młodych mężczyzn w wieku od około 18 do 35 lat. W grobie nie znajdowały się typowe przedmioty grobowe, choć uczestnicy wykopalisk natknęli się na kilka elementów uzbrojenia.
Najważniejszej wskazówki dostarczyły jednak obrażenia wyryte na kościach. U około dwóch trzecich pochowanych widać ślady urazów powstałych prawdopodobnie w chwili śmierci lub bezpośrednio przed nią. Na szkieletach widoczne są zarówno rany zadane ostrymi narzędziami, które mogły być spowodowane mieczami lub sztyletami, jak i obrażenia od uderzeń, szczególnie widoczne w obrębie czaszek.
Wyjątkowo interesujący okazał się rozkład ran spowodowanych pociskami lub bronią miotaną. W przeciwieństwie do pozostałych obrażeń były one w dużej mierze skoncentrowane w okolicy miednicy i pachwin. Według badaczy jednym z możliwych scenariuszy jest atak przeprowadzony przez jeźdźców. Wojownik znajdujący się na koniu mógł wykorzystać włócznię lub oszczep, celując w słabo chronione miejsce w zbroi przeciwnika. Taka technika pozwalała na szybkie obezwładnienie walczącego. Dowodem na wyjątkowo brutalny charakter ówczesnych wydarzeń jest jeden ze szkieletów. Podczas wykopalisk archeolodzy znaleźli grot włóczni, który wciąż znajdował się w kości miednicy ofiary. Zdaniem badaczy pozwala to sądzić, że atakujący celowali w konkretne, wrażliwe obszary ciała.
Nie wiadomo jednak, kim dokładnie byli zabici. Wstępne badania DNA obejmujące 25 szkieletów potwierdziły, iż wszyscy byli mężczyznami, ale jednocześnie ujawniły ich zróżnicowane pochodzenie. Część mogła pochodzić z Półwyspu Apenińskiego, inni z kontynentalnej Europy, a co najmniej trzy osoby miały przodków związanych ze wschodnim regionem Morza Śródziemnego i Lewantem.
Różnorodność pochodzenia może pasować do obrazu armii rzymskiej, która składała się z ludzi rekrutowanych z różnych części ogromnego imperium. Badacze nie wykluczają jednak innej możliwości. Grób mógł być miejscem pochówku osób należących do różnych grup, w tym Rzymian i przedstawicieli ludów germańskich. Zagadkę komplikuje brak dowodów na konkretną bitwę w rejonie odkrycia. Wiadomo, że w późniejszym okresie, podczas wojen markomańskich w II wieku, w okolicach Vindobony dochodziło do walk. Nic nie wskazuje jednak jednoznacznie, by masowy grób z Hasenleitengasse był pozostałością któregoś z tych wydarzeń.
