Prace archeologiczne ruszyły jeszcze przed wejściem ciężkiego sprzętu budowlanego. Początkowo ich uczestnicy spodziewali się jedynie pojedynczych śladów dawnego osadnictwa, jednak szybko stało się jasne, że pod powierzchnią ziemi przetrwały pozostałości znacznie większego kompleksu. Tym sposobem naukowcy zidentyfikowali liczne jamy gospodarcze, ślady drewnianych konstrukcji czy fragmenty ceramiki, które pozwoliły określić pochodzenie stanowiska na okolice V wieku p.n.e.
Czytaj też: Archeolodzy odsłonili tajemnice Warszawy. Pod Pałacem Brühla kryło się przedwojenne miasto
Wśród wydobytych artefaktów znalazła się między innymi kompletna misa ceramiczna sprzed około 2500 lat. Naczynie zachowało się w wyjątkowo dobrym stanie, co zdarza się stosunkowo rzadko na stanowiskach z epoki żelaza. Zdaniem archeologów przedmiot mógł sprawdzać się podczas przygotowywania lub przechowywania żywności, a jego analiza powinna dostarczyć informacji o codziennym życiu mieszkańców osady. Badacze liczą również na odnalezienie mikroskopijnych pozostałości, które pozwolą ustalić, jakie produkty znajdowały się w naczyniu przed tysiącami lat.
I choć już pierwsze ustalenia były fascynujące, to największą sensację wywołał szeroki rów biegnący przez część stanowiska. Jego przeznaczenie pozostaje zagadką. Naukowcy rozważają kilka hipotez. Konstrukcja mogła wyznaczać granicę osady, pełnić funkcję obronną bądź… odprowadzać wodę z zabudowań. Nie można także wykluczyć, że miała znaczenie symboliczne lub była elementem organizacji przestrzeni wokół osiedla. Ostateczne odpowiedzi mają przynieść kolejne etapy badań oraz szczegółowa analiza tego, co znajduje się wewnątrz rowu.
Odnalezione ślady dają pewny wgląd w to, jak przebiegało życie w tym miejscu. Mieszkańcy osady najwyraźniej prowadzili osiadły tryb życia, zajmując się rolnictwem i hodowlą zwierząt, a ich domostwa powstawały z drewna oraz innych łatwo dostępnych materiałów organicznych. Choć same budynki nie przetrwały do naszych czasów, układ dołków posłupowych pozwala odtworzyć rozmieszczenie dawnych konstrukcji i lepiej zrozumieć sposób organizacji całego miejsca.
Z punktu widzenia historii miasta to odkrycie również ma spore znaczenie. Wcześniej naukowcy zakładali, iż południowo-zachodnia część Bochum była znacznie słabiej zasiedlona w epoce żelaza, jednak nowe znaleziska pokazują coś zgoła odmiennego. Najwyraźniej funkcjonowała tam dobrze zorganizowana społeczność na długo przed pojawieniem się wpływów rzymskich.
Stanowisko może stać się kluczowym źródłem wiedzy o rozwoju osadnictwa w regionie Westfalii i relacjach między lokalnymi społecznościami sprzed dwóch i pół tysiąca lat. W związku z tym archeolodzy zamierzają kontynuować swoje działania. W najbliższej przyszłości będą chcieli udokumentować wszystkie odkryte obiekty, pobrać próbki do analiz laboratoryjnych oraz ustalić pełny zasięg osady. Niewykluczone, że pod ziemią wciąż znajdują się kolejne pozostałości zabudowań i przedmioty codziennego użytku, które pozwolą jeszcze lepiej odtworzyć życie mieszkańców tego miejsca sprzed 2500 lat.
