
Sinozauropteryks to niewielki dinozaur, który w paleontologii odgrywa szczególną rolę. To pierwszy odkryty gad kopalny ze śladami piór, który nie był bezpośrednim przodkiem ptaków. Gdy Li Yumin natrafił na jego szczątki w 1996 r. w prowincji Liaoning, odkrycie to przewróciło do góry nogami dotychczasowe wyobrażenia o dinozaurach. Nagle okazało się, że upierzenie było znacznie powszechniejsze wśród tych prehistorycznych stworzeń, niż wcześniej zakładano.
Czytaj też: Nadchodzi 1X Neo. Humanoidalny robot, który zamieszka z ludźmi
Technologia stojąca za tym projektem jest naprawdę imponująca. Robot wykorzystuje multimodalną interakcję, percepcję środowiskową i zaawansowane sterowanie ruchem, aby jak najwierniej odtworzyć zachowania wymarłego gatunku. Maszyna nie tylko chodzi na dwóch nogach, ale wydaje charakterystyczne pomruki i symuluje oddychanie. Co ciekawe, systemy percepcji pozwalają jej inteligentnie reagować na zwiedzających i otoczenie.
Robot jak żywy dinozaur to pierwszy krok w stronę “Parku Jurajskiego”
Stworzenie takiego robota to nie lada wyzwanie inżynieryjne. Sinozauropteryks miał bardzo specyficzną anatomię – mierzył zaledwie 1,1 metra długości, jego ciało pokrywały prymitywne, włosopodobne pióra w rudo-brązowym kolorze. Naukowcom udało się nawet odtworzyć wzór kolorystyczny – dinozaur miał naprzemienne ciemne i jasne pasy na ogonie, które pełniły funkcję kamuflażu, podobnie jak u współczesnych zebr. Jaśniejszy spód brzucha pomagał w przeciwcieniowaniu, utrudniając drapieżnikom dostrzeżenie małego łowcy.
Czytaj też: Chiński robot humanoidalny w cenie smartfona. Bumi kosztuje jedynie 1380 dolarów
Firma Dobot planuje wykorzystać ten sam rdzeń technologiczny do tworzenia nie tylko innych żywych eksponatów. Wystarczy zmienić zewnętrzną powłokę i wygląd, aby powstała zupełnie nowa kreacja. Takie modułowe podejście pozwala firmie na szybkie produkowanie różnorodnych modeli bez konieczności projektowania każdej platformy od podstaw.

Ten model biznesowy wydaje się szczególnie trafiony w kontekście rynków edukacyjnych i turystycznych. Muzea historyczne mogą zamawiać repliki starożytnych wojowników, parki tematyczne – mitologiczne stwory, a placówki edukacyjne – postacie historyczne. Każdy klient otrzymuje produkt dostosowany do swoich potrzeb, podczas gdy Dobot oszczędza na kosztach rozwoju.
Równie istotne jest to, że chińskie firmy robotyczne coraz śmielej patrzą poza tradycyjny przemysł. W marcu 2025 roku Dobot dołączył do wyścigu robotów humanoidalnych ze swoim modelem Atom, pokazując ambicje w różnych segmentach rynku. Inne rodzime przedsiębiorstwa, jak AheadForm Technology, również eksperymentują z zaawansowanymi funkcjami – ich roboty humanoidy potrafią wyrażać szeroki wachlarz emocji.
Chiny wciąż pozostają niekwestionowanym liderem w globalnej produkcji robotów. W 2024 r. kraj wyprodukował 556 tys. robotów przemysłowych, co oznacza wzrost o 14 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim, oraz 10,5 mln jednostek usługowych, co przekłada się na wzrost o 16 proc. Te liczby wyraźnie pokazują, że mimo eksperymentów z nowymi zastosowaniami, przemysł wciąż stanowi trzon tego biznesu.
Kondycja finansowa Dobot opiera się głównie na przychodach z robotów sześcioosiowych, które trafiają do fabryk na całym świecie. Największe kontrakty nadal pochodzą z sektora produkcyjnego – UBTech zabezpieczył umowę wartą 22,25 mln dol. na maszyny Walker S2 do produkcji samochodów i zbierania danych. AgiBot i Unitree Robotics zdobyli z kolei zamówienia o łącznej wartości 124 miliony juanów od China Mobile.
Dywersyfikacja w kierunku edukacji i rozrywki wygląda więc raczej jak uzupełnienie portfolio niż fundamentalna zmiana strategii. Chińskie firmy robotyczne testują grunt, szukając niszowych zastosowań dla swojej technologii. Robot-dinozaur Dobot pokazuje, jak zacierają się granice między nauką, edukacją i rozrywką – technologia może służyć nie tylko poprawie efektywności produkcji, ale też przekazywaniu wiedzy w angażujący sposób.