Coaching to metoda wspierania rozwoju osobistego lub organizacyjnego. To sposób na rozwiązywanie, unikanie, a nawet przewidywanie kryzysów lub konfliktów, ale także metoda przetwarzająca wczorajsze błędy na dzisiejsze informacje, a tym samym jutrzejszą skuteczność. To nic innego jak trening, dzięki któremu można pokonać pozorne ograniczenia. I wyjść z sytuacji, która wydaje się beznadziejna.

(PRAWIE) WSZYSTKO JEST MOŻLIWE


Dziś już powszechnie wiadomo z badań, a także z osobistego doświadczenia sportowców, że nawet 80 proc. rezultatu to kwestia nastawienia, wewnętrznej motywacji. Te same grupy mięśni reagują na bodziec wymuszony poprzez ruch na bieżni, co na bodziec stymulowany wyobraźnią.

Mówiąc prościej: mięśnie trenują zarówno wtedy, kiedy wykonują pewną fizyczną pracę, jak i wtedy, kiedy wyobrażamy sobie tę pracę, np. bieg po trawie. Na tym między innymi polega cud rehabilitacji. Ciężko chorzy pacjenci najpierw wykonują wysiłek „w głowie”, dopiero potem ćwiczą z fizjoterapeutą na macie lub przy drabince. Najpierw uruchamiają w sobie „siłę woli”, by potem zaprząc do tego inne siły swego organizmu: mięśnie, układ odpornościowy i oddechowy.

Ten mechanizm mobilizacji istniejącego już potencjału wykorzystuje coaching. Jedno z założeń coachingowych mówi: masz wszystkie zasoby do tego, by skutecznie działać. Może być jednak tak, że ich nie wykorzystujesz właściwie, nie rozpoznajesz ich w pełni lub znalazłeś zastosowanie nazbyt szczegółowe do ich wykorzystania, a tymczasem możesz to uogólnić. Słowem masz – zawsze miałeś – strategie sukcesu, czyli sposoby i umiejętności osiągania pożądanych rezultatów, realizowania zamierzeń. Możesz oczywiście nauczyć się nowych na bazie tego co już potrafisz.

Ograniczenia fizyczne? Obiektywne przeszkody? Odkąd Jan Mela został polskim polarnikiem w wieku 16 lat, z protezą nogi zdobywając oba bieguny, a w zeszłym roku Kilimandżaro; odkąd Natalia Partyka, używając niepełnosprawnej ręki bardziej sprawnie niż wiele osób z oboma wykształconymi ramionami, zdobyła wszelkie możliwe nagrody w tenisie stołowym, w tym mistrzostwo świata oraz złoty i srebrny medal w Pekinie; odkąd Zbigniew Sajkiewicz, od pierwszegi roku życia cierpiący na chorobę Heinego-Medina, począwszy do olimpiady w Seulu, gdzie zdobywał medale, aż do dziś pływa zarówno na dystansach sprinterskich, jak i w maratonach pływackich – odtąd nikt w Polsce nie może powiedzieć: nie mogę osiągnąć celu z przyczyn obiektywnych. Przykładów odnoszenia sukcesów w sytuacjach – wydawałoby się – trudnych lub beznadziejnych są setki.

STRATEGIA SUKCESU, STRATEGIA PORAŻKI


Warto zadać sobie pytania, z jakiego powodu jest tak, że – działając w tej samej „dyscyplinie” – czasami wygrywasz, a czasami nie? Z jakiego powodu jest tak, że w niektórych obszarach życia masz skuteczne sposoby „zarządzania sytuacją”, a w innych nie? Oczywiście należy tu odsiać wszystkie przypadki losowe i tak zwane wydarzenia obiektywne. W istocie nie ma ich aż tak wiele. Trzymając się analogii sportowej – nawet w dyscyplinach, które są ściśle związane z pogodą, czynniki osobiste są decydujące. Wszyscy zawodnicy mają początkowo bardzo zbliżone warunki: boczny wiatr na skoczni, mokry tor przy starcie w Formule 1 albo marznący śnieg w biatlonie. A jednak niektórzy wygrywają, a inni nie. Jedni zbliżają się do puli medalowej, a inni nie potrafią zakwalifikować się do pierwszej dwudziestki.

Oczywiście jednorazowe niepowodzenia mogą wynikać z przypadku, podobnie jak jednorazowe sukcesy. Jednak kiedy utrwala się tendencja, czyli wzorzec zachowania, możemy mówić o strategii sukcesu albo porażki. Otóż to! Mamy również strategie porażki! Paradoksalnie dla naszej polskiej, nieufnej natury łatwiej uwierzyć nam w to, że potrafimy wpływać na własne sukcesy. Słyszeliśmy przecież o wybitnych trenerach, o zasadach marketingu, o strategii sprzedaży, o public relations, o technikach negocjacji. Słowem – ufniej podchodzimy do założenia, które mówi: możesz się tego nauczyć, istnieją techniki, metody, modele skutecznego zarządzania projektami, lepsze programy graficzne od tego, którego używasz, skuteczniejsze w realizacji przepisy kulinarne na szarlotkę, efektywniejsi trenerzy sportowi, jak choćby legendarny trener piłkarski Luiz Felipe Scolari. Jednak kiedy pojawia się porażka, skłonni jesteśmy przypisywać jej zaistnienie innym ludziom, przypadkowi, pogodzie, złej woli kontrahentów itp.

Tymczasem jeśli w twoim dziale jedna osoba stale, od miesięcy spóźnia się na umówione spotkania, to nie jest to kwestia przypadku. Wszyscy dojeżdżają do pracy, większość przebija się przez korki, spora część zespołu ma dzieci w przedszkolach i szkołach, poranne obowiązki, dojeżdża autobusem miejskim, tramwajem, metrem. W jaki sposób nasz X dokonuje tego, że spóźnia się niemal zawsze? Jak to możliwe, że tylko on perfekcyjnie dociera zawsze piętnaście minut po terminie? Jaką ma strategię porażki? – spyta coach.

BŁĘDY NA GÓRZE