Polacy odkryli sekret afrykańskiego królestwa. Kluczowy dokument leżał na stosie odpadów

Pozornie bezwartościowy skrawek papieru, wydobyty z warstwy śmieci w ruinach dawnej stolicy Nubii, okazał się jednym z najważniejszych źródeł do historii regionu w XVII wieku. Nasi rodacy zajmujący się tą sprawą mówią o wielkim odkryciu i nie ma się co dziwić tym słowom.
Polacy odkryli sekret afrykańskiego królestwa. Kluczowy dokument leżał na stosie odpadów

Stara Dongola areną działań polskich archeologów

Publikacja opisująca perypetie archeologów została zamieszczona na łamach Azania: Archaeological Research in Africa. Jej autorzy działali w ruinach Starej Dongoli, dawnej stolicy chrześcijańskiego królestwa Makurii, które przez stulecia było jednym z najważniejszych organizmów państwowych w dolinie środkowego Nilu. Po upadku potęgi Makurii w późnym średniowieczu miasto stopniowo traciło znaczenie, a kolejne wieki należą do najsłabiej udokumentowanych okresów w dziejach Nubii. Historycy dysponowali szczątkowymi przekazami, często opartymi na późniejszych relacjach i tradycji ustnej. Brakowało natomiast twardych dowodów w postaci źródeł pisanych.

Czytaj też: Bombowiec B-17 odnaleziony na dnie Bałtyku. Zaginął bez wieści ponad 80 lat temu

Tym większe znaczenie ma odkryty dokument: krótki tekst w języku arabskim, zapisany na fragmencie papieru, który najwyraźniej trafił na wysypisko wraz z innymi odpadami. To, co miało być zwykłym śmieciem, okazało się listem lub rozkazem wystawionym przez władcę o imieniu Qashqash. Postać ta funkcjonowała dotąd na pograniczu historii i legendy. Pojawiała się w późniejszych przekazach, lecz brakowało bezpośrednich dowodów na jej realne istnienie i sprawowanie władzy. Odkryty dokument po raz pierwszy wiąże to imię z konkretnym aktem administracyjnym, co czyni z Qashqasha historycznego monarchę, a nie jedynie bohatera tradycji.

Treść dokumentu jest zaskakująco przyziemna. Nie mamy tu do czynienia z wielką deklaracją polityczną ani religijnym manifestem. Zamiast tego mówimy o poleceniu dotyczącym przekazania dóbr – prawdopodobnie zwierząt i tkanin – między określonymi osobami. Pokazuje to funkcjonowanie realnej władzy: król wydaje dyspozycję, wymienia adresatów, reguluje wymianę dóbr. W tle widać sieć zależności, patronatu i relacji ekonomicznych, które spajały lokalną elitę.

Dokument, który ujawnia informacje na temat Makurii

Równie istotny jest język dokumentu. Tekst został sporządzony po arabsku, choć nie w formie klasycznej, literackiej. Analiza wskazuje na pewne niedoskonałości i uproszczenia, co sugeruje, że autor, być może lokalny skryba, posługiwał się arabskim jako językiem praktycznej administracji, a nie wysokiej kultury religijnej. To cenna wskazówka dotycząca przemian kulturowych w Nubii. Region ten przez wieki był bastionem chrześcijaństwa w Afryce, jednak od późnego średniowiecza coraz silniej oddziaływały na niego wpływy arabskie i islamskie. Dokument pokazuje moment przejściowy: arabski jest już narzędziem władzy, ale jego użycie nosi ślady lokalnej adaptacji.

Czytaj też: Prehistoryczne kości z Gotlandii zdradziły swoje tajemnice. Badacze rozwiązali zagadkę liczącą 5500 lat 

Odkrycie zmienia sposób patrzenia na tak zwane ciemne wieki Dongoli. Okres między upadkiem Makurii a pełną islamizacją i integracją z szerszym światem sudańskim był dotąd słabo rozpoznany. Brak źródeł sprzyjał wizji zastoju lub rozpadu struktur politycznych. Tymczasem pojedynczy dokument dowodzi, że w XVII wieku w Dongoli funkcjonowała zorganizowana władza królewska, zdolna do wydawania poleceń i zarządzania zasobami. Miasto nie było więc opuszczoną ruiną, lecz miejscem, w którym nadal toczyło się życie polityczne i gospodarcze.

Źródło: Azania: Archaeological Research in Africa

Aleksander KowalA
Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów.