
Systematyczne badania dna morskiego przynoszą konkretne rezultaty
W połowie grudnia zespół archeologów-nurków dokładnie przeczesał wyznaczony akwen. Efekt? Nie były to pojedyncze kamienie, lecz wyraźnie widoczne kamienne struktury, fragmenty dawnej ceramiki oraz coś, co może być pozostałością po jednostce pływającej. Co ważne, każdy z tych elementów został precyzyjnie udokumentowany i naniesiony na mapę. To pierwsze tak kompleksowe opracowanie podwodnej części dziedzictwa regionu.
Czytaj też: Rekordowy szkielet z Kenii. Szczątki Homo habilis mogą zmienić podręczniki do historii
Odkrycie jest ciekawe z kilku powodów. Po pierwsze, niektóre ze znalezionych pod wodą murów wyraźnie pochodzą z okresu sprzed inkaskiej ekspansji. To pokazuje, że miejsce to było aktywnie użytkowane przez długi czas. Po drugie, skala i charakter konstrukcji sugerują, iż nie były to przypadkowe budowle. Mogły pełnić funkcje portowe, obronne, a nawet rytualne, stanowiąc naturalne przedłużenie kompleksu na lądzie. Pozostaje kluczowe pytanie: jak duża część dawnego osadnictwa znalazła się pod wodą i dlaczego?
Królestwo Huarco i jego morskie połączenie ze światem
Odpowiedzi można szukać w historii samego stanowiska. Kompleks El Huarco to centrum dawnego, potężnego Królestwa Huarco, które przez wieki kontrolowało dolinę rzeki Cañete i skutecznie opierało się Inkom. Dopiero po ciężkich walkach zostało włączone w skład ich imperium. Inkowie, znani z praktycznego wykorzystania zdobyczy podbitych ludów, rozwinęli istniejącą tu infrastrukturę.
Nowe, podwodne znaleziska doskonale wpisują się w tę narrację. Kamienne konstrukcje pod wodą niemal na pewno łączą się z tymi na lądzie, co oznacza, iż pierwotny kompleks był znacznie rozleglejszy. Przyczyną jego częściowego zatopienia mogły być naturalne procesy: zmiany poziomu morza, erozja wybrzeża lub – co w tym sejsmicznie aktywnym rejonie bardzo prawdopodobne – trzęsienia ziemi.
Walka o ochronę zatopionej przeszłości przed zapomnieniem
Peruwiańskie Ministerstwo Kultury nie prowadzi tych badań tylko z ciekawości. Głównym celem jest ochrona. Dane zebrane przez nurków posłużą do oficjalnego wpisania całego obszaru. I to łącznie z jego podwodną częścią, która trafi na listę Dziedzictwa Kulturowego Narodu. Tylko taka prawna ochrona może zabezpieczyć stanowisko przed niekontrolowanymi poszukiwaniami lub ewentualnymi inwestycjami. Pierwsze próby eksploracji podwodnej podjęto tam ponad dekadę temu, choć prawdziwy przełom nastąpił niedawno. Kluczowa okazała się współpraca z lokalną społecznością. Mieszkańcy Cerro Azul od lat przynosili do muzeum przedmioty wyłowione z morza, budując nieświadomie cenny zbiór.
Czytaj też: USS Stein został zaatakowany przez potwora morskiego. Tajemniczy incydent z 1978 roku
Mimo to przyszłość stanowiska nie jest przesądzona. Władze wyrażają zaniepokojenie potencjalnymi zagrożeniami, takimi jak nielegalne wydobycia czy rozwój infrastruktury. Zachowanie tego podwodnego archiwum będzie wymagało nie tylko pieniędzy i technologii, ale przede wszystkim konsekwentnej, długofalowej polityki ochrony. Odkrycie to dopiero początek długiej drogi, której efektem ma być zabezpieczenie unikalnego fragmentu historii dla przyszłych pokoleń.