Jak laser zmienił postrzeganie tego miejsca?
Kluczem do ogłoszonego sukcesu była technologia, która pozwala dostrzec to, czego nie widać gołym okiem. LiDAR, czyli naziemne skanowanie laserowe, mierzy czas powrotu wiązki lasera odbitej od gruntu. Dzięki temu tworzy niezwykle dokładny, trójwymiarowy model rzeźby terenu, odfiltrowujący nawet gęstą roślinność. To właśnie te dane ujawniły regularne, geometryczne kształty typowe dla nowożytnych fortyfikacji, które przez lata były interpretowane zupełnie błędnie.
Czytaj też: Prehistoryczne dziedzictwo Wenezueli. Petroglif sprzed tysięcy lat zawiera postaci przypominające ludzi
Stosowane we współczesnej archeologii metody teledetekcyjne, dzięki którym można badać obiekty zdalnie, dostarczają nam na temat niektórych miejsc naprawdę interesujących informacji. Niejednokrotnie są to ustalenia o istotnym znaczeniu badawczym, mogące w sposób zasadniczy zmienić dotychczasowy obraz procesów osadniczych w danym regionie – wyjaśnia Paweł Wira z Wojewódzki Urzędu Ochrony Zabytków
To, co wcześniej było nieczytelnym zniekształceniem terenu, na cyfrowej mapie okazało się wyraźnym planem obronnej siedziby. Mówimy o obiekcie zaprojektowanym według ścisłych reguł wojskowej inżynierii, a nie o przypadkowym szańcu. Różnica jest więc zasadnicza.
Fortalicjum zaprojektowane w modnym stylu
Co właściwie odkrył laser? Zachowane fragmenty umocnień wskazują na założenie o prostokątnym narysie z charakterystycznymi bastionami na każdym z czterech rogów. Bastiony, czyli pięcioboczne wysunięte dzieła obronne, to znak rozpoznawczy tzw. szkoły francuskiej, której najsłynniejszym teoretykiem był Sébastien Le Prestre de Vauban. Była to odpowiedź na gwałtowny rozwój artylerii. Takie założenie pozwalało na flankowanie, czyli ostrzał boczny atakujących, broniąc jednocześnie każdego odcinka muru czy wału.
Obecnie widoczne są wały o wysokości około 2 metrów i jeden z bastionów, zajmujące łącznie obszar 0,4 hektara. Badacze szacują jednak, iż cały kompleks mógł się pierwotnie rozciągać na około 1,5 hektara, mierząc 120 na 140 metrów. To spory obszar, świadczący o znaczeniu i zamożności fundatora. Powstanie takiego obiektu w tym miejscu nie było przypadkowe. XVII wiek to dla Rzeczypospolitej pasmo konfliktów: powstania kozackie, potop szwedzki, wojny z Rosją i Turcją. Wzdłuż strategicznej granicy na Bugu budowano lub modernizowano wtedy wiele punktów oporu.
Czytaj też: Sumerowie kładli asfalt już 4000 lat temu. Badania ujawniły tajemny skład dawnej mieszanki
Historia fortalicjum to nie tylko okres jego świetności, lecz również proces zapomnienia. Źródła kartograficzne dość precyzyjnie pokazują, kiedy obiekt przestał pełnić funkcje obronne. Na austriackiej mapie wojskowej z początku XIX wieku oznaczony jest już jako ruina. Późniejsze mapy z tego samego stulecia dokumentują dalszą degradację, przypisywaną głównie intensywnej działalności rolniczej, która stopniowo zasypywała i wyrównywała dawne wały. W archiwaliach można znaleźć ciekawe poszlaki. Dokument z 1694 roku wspomina o „okopie” nad Bugiem, a zapis z 1785 roku podaje, że lokalni chłopi określali pewne pole mianem „wału”. Te drobne wzmianki, zestawione z danymi z LiDAR-u, pozwalają powiązać budowę fortyfikacji z rodziną Olędzkich, dzierżawiących dobra świerskie w odpowiednim okresie. Nie można też wykluczyć wcześniejszego udziału Mikołaja Firleja. Południowa część założenia najprawdopodobniej bezpowrotnie zniknęła podczas budowy miejscowego kościoła w XIX wieku.
Miejsce, w którym pisano historię Konstytucji 3 Maja
Choć fortalicjum jako budowla obronna popadło w ruinę, samo Świerże odegrały istotną rolę w późniejszych, burzliwych wydarzeniach. W 1792 roku, podczas wojny w obronie Konstytucji 3 Maja, to właśnie tutaj, w majątku Ignacego Rulikowskiego, ulokował swój sztab książę Józef Poniatowski. Dowodził on obroną linii Bugu. Ze Świerż organizowano też, niestety spóźnioną, odsiecz dla wojsk Tadeusza Kościuszki pod Dubienką. Jak widać, miejsce, które kilkadziesiąt lat wcześniej było nowoczesną forteczką, sto lat później służyło już tylko jako kwatera dowództwa.
Odkrycie w Świerżach stanowi doskonały przykład tego, jak technologia wspiera tradycyjną historię. LiDAR nie napisze za nas monografii, ale może wskazać, gdzie warto skierować uwagę i postawić kolejne pytania badawcze. Sam zarys wałów mówi nam wiele, choć oczywiście nie powie wszystkiego. Potrzebne są dalsze, tradycyjne badania archeologiczne, które mogłyby potwierdzić datowanie, określić fazy rozbudowy i szczegóły konstrukcji.
