Członkowie zespołu badawczego wzięli pod lupę przypadki czworonogów leczonych w klinice weterynaryjnej Uniwersytetu w Pretorii. Wnioski były zatrważające: aż 85 procent poważnych pogryzień między psami miało miejsce na posesji właściciela, a większość konfliktów dotyczyła zwierząt mieszkających razem pod jednym dachem.
Czytaj też: Sprzątanie kuwety codziennie? Oneisall pokazuje, że technologia w końcu zajęła się właściwym problemem
Badacze przeanalizowali dane dotyczące ponad trzech tysięcy psów leczonych z powodu ran po pogryzieniach w latach 2013-2024. Szczegółowe ankiety dotyczące 126 przypadków pozwoliły określić najważniejsze czynniki zwiększające ryzyko agresji. Okazało się, iż największym problemem są przepełnione gospodarstwa domowe, w których żyje zbyt wiele zwierząt, często o dużych różnicach wielkości oraz nieodpowiednio dobranej strukturze płci.
Według uczonych połowa konfliktów rozpoczynała się między psami tej samej płci, a szczególnie często uczestniczyły w nich niewykastrowane samce. W gospodarstwach, gdzie dochodziło do walk, przeciętnie mieszkało więcej psów niż w domach bez podobnych problemów. Naukowcy zauważyli coś jeszcze: wiele zwierząt miało ograniczony kontakt z innymi psami poza domem, niewielką ilość ruchu oraz minimalne szkolenie socjalizacyjne. Wszystko to tworzyło środowisko, w którym napięcie między zwierzętami stopniowo narasta.
Szczególnie niepokojąca okazała się skala obrażeń. Około 12 procent pogryzionych psów doznało złamań, a część przypadków kończyła się śmiercią lub koniecznością eutanazji. Ucierpieli również ludzie próbujący rozdzielać walczące zwierzęta. W ponad 3 procentach przypadków właściciele sami zostali pogryzieni, najczęściej w dłonie i twarz.
Badanie wskazuje też na wyraźne różnice między Republiką Południowej Afryki a krajami europejskimi. W Wielkiej Brytanii czy Niemczech większość badań dotyczących agresji między psami koncentruje się na incydentach w przestrzeni publicznej. Tymczasem w RPA problem ma przede wszystkim charakter domowy. Zdaniem naukowców wynika to między innymi z lokalnego modelu posiadania psów. Wiele rodzin trzyma kilka zwierząt jednocześnie ze względów bezpieczeństwa, często łącząc duże psy obronne z mniejszymi rasami “alarmowymi”.
Czytaj też: Dlaczego pies kręci się, gdy załatwia potrzebę? Ma to niezwykły związek z magnetyzmem
Co możemy zrobić, aby zminimalizować ryzyko występowania tego typu problemów? Jak wymieniają autorzy, liczba psów w domu nie powinna przekraczać trzech. Zalecane jest także kastrowanie samców, unikanie utrzymywania wyłącznie psów jednej płci oraz niełączenie małych ras z dużymi i silnymi zwierzętami. W analizie częściej niż przeciętnie pojawiały się między innymi boerboele, owczarki niemieckie oraz pitbulle.
Eksperci podkreślają jednak, że sama rasa nie jest jedynym źródłem problemu. Kluczowe znaczenie mają warunki życia, brak odpowiedniej socjalizacji oraz napięcia wynikające z rywalizacji o przestrzeń, uwagę właściciela czy jedzenie. Organizacje zajmujące się zachowaniem zwierząt od lat zwracają uwagę, iż przewlekły stres oraz niewłaściwe zarządzanie grupą psów mogą prowadzić do gwałtownych konfliktów nawet między zwierzętami wychowywanymi razem od szczeniaka. W związku z tym trudno jest wymienić jedno rozwiązanie tego problemu, ponieważ jest on wyjątkowo złożony. Ale z pewnością bardzo realny.
