Gdzie leży źródło problemu? Ogólne wskaźniki dotyczące pokrycia koronami drzew obszarów miejskich nie pokazują, gdzie mieszkańcy najbardziej potrzebują cienia ani gdzie w praktyce można posadzić kolejne drzewa. Nowe badania autorstwa przedstawicieli UBC mają pomóc w podejmowaniu decyzji na znacznie bardziej szczegółowym poziomie: pojedynczych ulic i dzielnic.
Czytaj też: Natura nie potrafiła, więc zrobił to człowiek. Naukowcy stworzyli prawdziwie niebieską różę
Pierwsze z badań w tej sprawie, opublikowane w czasopiśmie Remote Sensing, koncentrowało się na dokładniejszym wykrywaniu miejskich wysp ciepła. Naukowcy wykorzystali otwartą metodę uczenia maszynowego, która pozwala zwiększyć szczegółowość danych z satelitów Landsat i Sentinel-2. Standardowe zdjęcia termalne mają rozdzielczość około 30 metrów, przez co pojedynczy piksel może obejmować jednocześnie dach, asfalt, trawnik i drzewa. W efekcie różnice temperatur na niewielkich obszarach da się poddać uśrednianiu.
Zastosowanie map o rozdzielczości 10 metrów pozwoliło wykryć niemal pięciokrotnie więcej zróżnicowania temperatury w Kelownie, gdzie odbywał się eksperyment. Zamiast rozległych obszarów o powierzchni około 18 tysięcy metrów kwadratowych metoda wskazywała również znacznie mniejsze gorące punkty: nawet o powierzchni około 700 metrów kwadratowych.
Według badaczy ponad 65 procent dodatkowych informacji o temperaturze można było powiązać z cechami krajobrazu, między innymi obecnością drzew i powierzchni utwardzonych. Oznacza to, iż bardziej szczegółowe mapy pozwalają wychwycić rzeczywiste różnice w środowisku miejskim, a nie jedynie przypadkowe zakłócenia. Naukowcy podkreślają jednak, że temperatura powierzchni nie jest tym samym co temperatura powietrza odczuwana przez mieszkańców.
Drugie badanie, opublikowane w Urban Forestry & Urban Greening, dotyczyło już możliwości sadzenia drzew. Wykorzystano w nim opracowane przez zespół narzędzie CanopyFit, które analizuje potencjał tworzenia nowych terenów zadrzewionych. Model wyklucza miejsca, w których sadzenie drzew jest niemożliwe lub niewskazane, między innymi budynki, boiska sportowe, obszary z podziemną infrastrukturą, strefy ochronne przed pożarami czy cenne ekosystemy.
Czytaj też:Etiopia posadzi 50 miliardów drzew. Trwa wielka akcja zalesiania
Następnie zestawia dostępne miejsca z poziomem narażenia na upał oraz potrzebami społecznymi i ekonomicznymi mieszkańców. W Kelownie model ujawnił 248 hektarów potencjalnej nowej dojrzałej powierzchni koron drzew. Możliwości te były jednak bardzo nierównomiernie rozmieszczone. Zaledwie 20 procent analizowanego obszaru odpowiadało za ponad połowę potencjalnych korzyści związanych z uzyskaniem dodatkowego cienia.
Badacze są zdania, że w części dzielnic wysoka temperatura, potrzeby mieszkańców i dostępna przestrzeń do sadzenia drzew występują jednocześnie. W innych miejscach problemem jest brak miejsca na nowe nasadzenia. Tam rozwiązaniem może być między innymi usuwanie części asfaltu, zmiana zasad dotyczących zabudowy albo wykorzystanie konstrukcji zapewniających sztuczny cień. W związku z tym połączenie szczegółowego mapowania temperatury z analizą możliwości sadzenia drzew powinno przełożyć się na skuteczniejsze wykorzystanie ograniczonej przestrzeni i środków.
