Historia zaczęła się w tajskiej restauracji w Kalifornii. Feynman jadł tam regularnie ze swoim przyjacielem Ralphem Leightonem, późniejszym współautorem książek popularyzujących jego życie i dokonania. Podczas jednego ze spotkań Leighton zastanawiał się, czy zamówić swoje ulubione danie – kurczaka z imbirem – czy zaryzykować i spróbować czegoś nowego z menu. Dla większości osób byłby to zwykły kulinarny dylemat, ale dla Feynmana stał się problemem matematycznym. Fizyk zaczął zapisywać równania na kartce papieru i po chwili stwierdził, iż znalazł rozwiązanie.
Leighton przechował ówczesne notatki, choć charakter pisma Feynmana sprawiał masę trudności w ich interpretacji. Dopiero w 2013 roku Tom Griffiths z Princeton University zdołał w pełni rozszyfrować zapiski fizyka. W kolejnych latach wraz z Brianem Christianem i innymi badaczami przeanalizował ich znaczenie, a następnie sprawdził, czy matematyczna strategia rzeczywiście działa. Teraz badacze postanowili podzielić się rozwiązaniem zagadki.
Jak relacjonują, problem sformułowany przez Feynmana należy do tzw. problemów zatrzymania. Są to sytuacje, w których trzeba zdecydować, kiedy zakończyć poszukiwania lepszej opcji i zaakceptować tę, którą już znaleźliśmy. Podobne dylematy pojawiają się nie tylko przy wyborze restauracji. Dotyczą również szukania mieszkania, pracy, partnera życiowego czy nawet miejsca parkingowego. W każdym przypadku człowiek musi rozstrzygnąć, czy warto dalej szukać, czy też obecna opcja jest wystarczająco dobra.
W swojej analizie Feynman przyjął prosty model. Jeśli przebywamy w mieście przez określoną liczbę dni, powinniśmy początkowo eksplorować i odwiedzać nowe restauracje. Każde nowe miejsce dostarcza informacji o tym, jak wysoki poziom mogą reprezentować lokale w danej okolicy. Jednocześnie wraz z upływem czasu maleje korzyść z dalszych poszukiwań. Jeśli do końca pobytu zostało już niewiele wieczorów, znalezienie jeszcze lepszej restauracji nie przyniesie tak dużej nagrody, ponieważ nie będzie czasu, aby wielokrotnie z niej skorzystać.
Kluczowym elementem rozwiązania jest próg jakości. Na początku pobytu powinien być bardzo wysoki. Innymi słowy, warto być wybrednym i szukać czegoś wyjątkowego. W miarę zbliżania się końca wyjazdu próg ten stopniowo spada. Oznacza to, że z czasem coraz bardziej opłaca się zaakceptować restaurację, która jest po prostu dobra, zamiast ryzykować dalsze poszukiwania. Według matematycznego modelu istnieje moment, w którym najlepszym rozwiązaniem staje się regularny powrót do najlepszego lokalu odkrytego do tej pory.
Aby sprawdzić, czy ludzie zachowują się w podobny sposób, naukowcy przeprowadzili eksperyment internetowy z udziałem 2520 osób. Uczestnicy mieli wyobrazić sobie pobyt w nieznanym mieście przez siedem, czternaście lub dwadzieścia osiem dni. Każdego wieczoru mogli odwiedzić nową restaurację albo wrócić do najlepszej spośród już poznanych. Jakość lokali była ukryta i stawała się znana dopiero po wizycie. Celem było uzyskanie jak najwyższej łącznej satysfakcji z całego pobytu.
Czytaj też: Grecja chce odetchnąć od turystycznego tłumu. I trudno jej się dziwić. Planujesz urlop? Zobacz co się zmieni
Wyniki okazały się zaskakująco bliskie przewidywaniom Feynmana. Badani nie wykonywali skomplikowanych obliczeń, lecz intuicyjnie stosowali uproszczoną wersję tej samej strategii. Im mniej dni pozostawało do końca pobytu, tym rzadziej decydowali się na eksperymentowanie. Ich zachowanie nie było idealnie zgodne z matematycznym modelem, jednak prowadziło do bardzo podobnych rezultatów.
Naukowcy odkryli coś jeszcze: optymalna strategia zależy od charakteru dostępnych opcji. Jeżeli większość restauracji prezentuje podobny, całkiem wysoki poziom, nie ma sensu długo szukać ideału. W takiej sytuacji próg jakości powinien być niższy. Jeśli natomiast miasto pełne jest przeciętnych lokali, a tylko kilka oferuje naprawdę wybitne doświadczenia kulinarne, opłaca się eksplorować znacznie dłużej. Wówczas szansa na odkrycie prawdziwej perełki rekompensuje dodatkowy wysiłek związany z dalszymi poszukiwaniami.
