Jedna z najbardziej znanych inskrypcji zawiera imię, które uczeni odczytali jako Halvdan. Runy znajdują się na marmurowej balustradzie w górnej części świątyni. Przez długi czas pozostawały niemal niezauważone i były traktowane jako przypadkowe rysy na kamieniu. Dopiero późniejsze badania ujawnił, że w istości jest to pismo runiczne związane ze Skandynawią.
Nie wiadomo, kim dokładnie był Halvdan. Sam napis nie zawiera informacji o jego pochodzeniu ani powodach pobytu w Konstantynopolu. Historycy zauważają jednak, że dostęp do górnych galerii Hagii Sophii nie był czymś oczywistym dla każdego mieszkańca miasta. Jedną z możliwości jest więc to, iż autor inskrypcji należał do skandynawskich wojowników służących cesarzowi bizantyńskiemu.
Wikingowie byli bowiem dobrze znani w Bizancjum. Od IX i X wieku Skandynawowie docierali do Konstantynopola szlakami rzecznymi prowadzącymi znad Bałtyku przez Europę Wschodnią aż do Morza Czarnego. Część z nich zajmowała się handlem, inni trafiali do armii cesarskiej. Szczególnie ważną rolę odgrywała Gwardia Wareska, czyli elitarna formacja odpowiedzialna za ochronę bizantyńskiego cesarza.

Obecność skandynawskich wojowników w Hagii Sophii nie jest więc dowodem na zdobycie świątyni przez wikingów. Ich ślady sugerują raczej, że Konstantynopol wyjątkowo skutecznie przyciągał ludzi z odległych zakątków Europy. Dla ludów północy miasto to było jednym z najważniejszych centrów handlu, polityki i wojskowości ówczesnego świata.
Co ciekawe, Halvdan nie jest jedynym imieniem, które zachowało się w postaci run. Badania kolejnej inskrypcji wskazują na imię Árni, a jeszcze inny napis wspomina o człowieku znanym jako Arinbarðr. W tym ostatnim przypadku mówi się o pochodzeniu sięgającym XI lub XII wieku. Oznacza to, że skandynawskie ślady w Hagii Sophii mogły powstawać w różnych momentach średniowiecza.
Czytaj też: W bitwie z XIV wieku użyto broni, która pozostawiła kwadratowe rany. Wreszcie wiemy, czym była
Sama Hagia Sophia jest miejscem, w którym kolejne epoki pozostawiły po sobie liczne warstwy historii. Wzniesiona w VI wieku jako najważniejsza świątynia chrześcijańskiego Cesarstwa Bizantyjskiego, przez stulecia była świadkiem wydarzeń o ogromnym znaczeniu dla dziejów Europy i Bliskiego Wschodu. Później została przekształcona w meczet, następnie muzeum, a obecnie ponownie pełni funkcję meczetu.
Runy, choć ledwo widoczne, są dla naukowców wyjątkowym świadectwem kontaktów między światem skandynawskim a Bizancjum. I nawet jeśli nie są pozostałością po działaniach militarnych wikingów (przynajmniej nakierowanych na słynną świątynię), to zachowały ślad obecności człowieka, który ponad tysiąc lat temu znalazł się w jednym z najważniejszych miejsc średniowiecznego świata. Dziś inskrypcje są chronione i można je zobaczyć podczas zwiedzania Hagii Sophii. Szkoda jedynie, iż opłaty za wstęp do tego miejsca stały się w ostatnim czasie naprawdę wysokie.
Źródło: Anatolian Archaeology
