powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Moda i uroda

Huawei FreeClip 2 S to ładna biżuteria, ale czy dobre słuchawki?

Od ponad dwóch lat używam słuchawek Huawei FreeClip. Słuchajcie, ja je nosiłam w pracy, nie zdejmując ich przez cały dzień. Zatrzymywałam tylko odtwarzanie albo wyciszałam muzykę i bez zdejmowania ich z uszu rozmawiałam z innymi. Za każdym razem, gdy ktoś się przyjrzał albo gdy zdjęłam jedną z nich, od razu pojawiały się pytania: „To są słuchawki?” albo komentarze: „Myślałam, że to kolczyki”. Więc tak, jestem chodzącym, dosłownie, dowodem na to, że Huawei zrobił słuchawki, które wyglądają jak kolczyki. FreeClip 2 S tylko utwierdzają mnie w tym przekonaniu.

M
Matylda Kondej
1h temu·11 minut·
Słuchawki Huawei FreeClip 2S
Chcesz czytać więcej treści jak „Huawei FreeClip 2 S to ładna biżuteria, ale czy dobre słuchawki?"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Przez ostatnie kilka tygodni nie rozstawałam się z nimi. Korzystałam z nich podczas spacerów z muzyką, kilkugodzinnej pracy przy komputerze, gotowania, sprzątania mieszkania, zakupów i codziennych przejazdów komunikacją miejską.

Do nowego modelu podchodziłam bez wielkich oczekiwań. Nie liczyłam na jakąś szczególną rewolucję, bo poprzednia generacja do tej pory bardzo dobrze mi się sprawdzała. Bardziej interesowało mnie to, co się zmieniło i w którą stronę poszedł producent.

Co o nich sądzę po kilku tygodniach korzystania?

Huawei FreeClip 2 S a komfort

Ja mam faktycznie tak, że słuchawki dokanałowe mi przeszkadzają. Fizycznie boli mnie korzystanie z nich. Wobec tego najczęściej moim pierwszym wyborem są słuchawki nauszne. Natomiast i tak po kilku godzinach je zdejmuję, żeby dać uszom i głowie odpocząć. Z klasycznymi dokanałówkami wyglądało to znacznie gorzej. Nawet te naprawdę dobre prędzej czy później zaczynały przypominać o swojej obecności. Czasem delikatnie uciskały kanał słuchowy, czasem trzeba było je poprawić, a czasem po prostu wyjmowałam je całkowicie, żeby poczuć ulgę.

Podobnie jak poprzednie FreeClipy, Huawei FreeClip 2 S są jednym z niewielu modeli, które nie powodują u mnie bólu. Ich otwarta konstrukcja sprawia, że słuchawka nie trafia do kanału słuchowego. Zamiast tego delikatnie obejmuje ucho. Brzmi to dość nietypowo, zwłaszcza jeśli ktoś przez lata korzystał wyłącznie z klasycznych dokanałówek, ale wystarczyła chwila, żebym przestała zwracać na to uwagę.

Najlepiej świadczy o tym fakt, że wielokrotnie zdarzało mi się podejść do lustra przed wyjściem z domu i zdziwić się, że mam je założone. Nie dlatego, że źle się trzymały. Wręcz przeciwnie. Po prostu kompletnie przestawałam je czuć.

I właśnie to uważam za ich największą zaletę: nie jakość dźwięku, nie baterię, nawet nie wygląd, tylko komfort.

Huawei freeclip 2s na uszach

W świecie elektroniki bardzo często zachwycamy się kolejnymi funkcjami, zapominając, że sprzęt powinien przede wszystkim nie przeszkadzać. Jestem zdania, że w codzienności najlepiej o naszych elektronicznych sprzętach za dużo nie myśleć. Jeśli myślimy o nich dużo, to znaczy, że albo jesteśmy technologicznymi entuzjastami, albo sprzęt najzwyczajniej w świecie jest kiepski. Przy tych słuchawkach jest jeszcze inaczej. Oprócz tego, że one po prostu działają, nie przypominają o sobie po godzinie ani po trzech godzinach. Mogłam pracować, montować, oglądać filmy czy słuchać podcastów i ani razu nie poczułam charakterystycznego bólu ucha, który w przypadku wielu słuchawek dokanałowych prędzej czy później się pojawiał.

A to jeden z tych elementów, których nie da się ocenić po piętnastu minutach w sklepie. Trzeba z nimi po prostu pożyć.

Czytaj też: Przyklejasz, włączasz i czekasz pięć minut. Nowy sposób na domową terapię LED

To jeszcze elektronika?

Kiedy Huawei pokazał pierwsze FreeClipy, część osób zastanawiała się, czy to jeszcze słuchawki, czy może już element biżuterii. Muszę przyznać, że po kilku tygodniach użytkowania skłaniam się ku tej drugiej odpowiedzi. W modelu 2 S jestem o tym przekonana jeszcze bardziej.

Nie chodzi wyłącznie o sam kształt. FreeClip 2 S nie starają się wyglądać futurystycznie. Nie powiedziałabym, że są ekstrawaganckie, a na pewno nie są krzykliwe. Są subtelne i eleganckie. Sytuacja z pytaniem albo konsternacją o to, czy są to słuchawki, czy kolczyki, jest równie częsta jak przy moim poprzednim modelu.

Słuchawki Huawei FreeClip 2S

Huawei FreeClip 2 S pasują zarówno do sportowej bluzy podczas spaceru, jak i do bardziej eleganckiego stroju. Producent dodatkowo proponuje możliwość przypięcia ozdobnych zawieszek. Początkowo wydawało mi się to zwykłym, a może nawet niepotrzebnym gadżetem, ale szybko zmieniłam zdanie. W praktyce zawieszki jeszcze mocniej podkreślają biżuteryjny charakter słuchawek i pozwalają dopasować je do stylizacji.

Nie przypominam sobie drugiego modelu, który równie mocno kojarzyłby mi się z biżuterią.

Ale czy taka konstrukcja będzie trzymała się ucha?

Przyznam, że przed pierwszym założeniem FreeClipów miałam poważne obawy. Pewnie już przypuszczacie jakie. „No dobra, ale jak to ma się trzymać na uszach? To mi zaraz powypada”.

To dlatego, że naprawdę mam nieodparte wrażenie, że konstrukcja jest zupełnie inna niż wszystko, do czego przyzwyczaił nas rynek. Intuicja podpowiada, że wystarczy energiczniej ruszyć głową albo poprawić włosy i słuchawka spadnie na ziemię. W praktyce wygląda to zupełnie inaczej.

Podczas kilku tygodni użytkowania ani razu nie zdarzyło mi się, żeby któraś sama wypadła z ucha. Sprawdzałam je podczas dłuższych spacerów, sprzątania mieszkania, schylania się, gwałtownych ruchów głową, a nawet wtedy, kiedy trzeba było przebiec kawałek do odjeżdżającego autobusu czy metra. Za każdym razem zostawały dokładnie tam, gdzie powinny. Tutaj mam jasny werdykt: mnie te słuchawki ani razu nie wypadły.

Co ważne, nie przeszkadzały również dodatki. Tegoroczny lipiec był różny, zdarzały się zarówno deszczowe, jak i chłodne dni. Apaszka czy kaptur nie zmuszały do ciągłego poprawiania słuchawek ani do obawy, że za chwilę zahaczę o nie materiałem. To drobiazg, ale właśnie takie rzeczy powodują, że korzysta mi się z nich dobrze.

Przestałam w ogóle o tym myśleć. A to chyba całkiem niezła rekomendacja dla urządzenia, które ma pomagać w codzienności.

Huawei FreeClip 2s na uszach

Czytaj też: Styl, wygoda i funkcjonalność w terenie. Crocs znów zaskakuje współpracą

Huawei FreeClip 2 S, lubię je, ale czy muszę o nich myśleć?

Te słuchawki pokochałam szczególnie w momentach typowo domowych. Wiecie: sprzątanie, gotowanie, toaleta. Są wygodne i w ogóle się nimi nie przejmuję, bo nie spadają mi z uszu. Nie sprawdzą się jednak przy odkurzaniu ani podczas korzystania z głośnego urządzenia, na przykład blendera. Nie sprawdzą się z jednej prostej przyczyny, czyli braku izolacji kanału słuchowego.

Jednocześnie sama nie lubię całkowicie odcinać się od otoczenia. Chcę usłyszeć dzwonek do drzwi, telefon leżący na blacie czy najzwyczajniej w świecie wiedzieć, co dzieje się wokół mnie. Konstrukcja open-ear okazała się więc niepraktyczna i praktyczna zarazem. Muzyka cały czas mi towarzyszyła, ale nie miałam wrażenia, że zamykam się na dosłownie każdy dźwięk z zewnątrz. No, w domu jednak tak się nie da.

Rozumiem już to, że Huawei nie próbował stworzyć kolejnych słuchawek dla osób, które chcą całkowicie wygłuszyć wszystko, co znajduje się dookoła użytkownika. FreeClip 2 S mają zupełnie inną filozofię. Pozwalają słuchać muzyki, jednocześnie pozostając na orbicie. Dla jednych będzie to wada, dla innych ogromna zaleta. Ja bardzo szybko się do tego przyzwyczaiłam, ale tak jak mówię: jestem w stanie funkcjonować bez ANC, bo lubię słuchać otoczenia. Jednak dla osób przyzwyczajonych do skutecznej redukcji hałasu może być to problem.

Najbardziej odczuwałam ten brak podczas przejazdów metrem. W cichszych składach problem nie był szczególnie odczuwalny, jednak w głośniejszych pociągach zdarzało mi się wyraźnie podgłaśniać muzykę, żeby komfortowo jej słuchać i nawet wtedy działało to z różnym skutkiem.

Z drugiej strony bez problemu słyszałam komunikaty na stacjach metra, nadjeżdżający tramwaj czy innych pasażerów, którzy czegoś ode mnie chcieli. Nie musiałam zdejmować jednej słuchawki ani przełączać żadnego trybu. Dla mnie to po prostu bardzo wygodne. Sama uważam, że w przestrzeni publicznej bezpieczniej zachować czujność, a przez to mieć większą świadomość tego, co dzieje się wokół mnie.

Słuchawki Huawei FreeClip 2S

Huawei FreeClip 2 S wyglądają pięknie, a co z dźwiękiem?

Przyznam, że przed rozpoczęciem korzystania z FreeClip 2 S nie oczekiwałam dużych zmian w jakości dźwięku względem poprzedniej generacji. Korzystam z pierwszych FreeClipów już od dłuższego czasu i miałam wrażenie, że Huawei stworzył wtedy dobrze brzmiącą konstrukcję open-ear. Nowy model według mnie nie zaprezentował rewolucji w tym temacie. Dźwięk jest dobry i jak najbardziej wystarczający.

Brzmienie określiłabym jako dobrze zbalansowane. Wokale są czytelne, a całość brzmi wyraźnie. Słuchawki zwyczajnie sprawdzają się zarówno podczas słuchania muzyki, jak i podcastów czy oglądania filmów. Oczywiście mówi się, że fizyki nie da się oszukać i konstrukcja open-ear zawsze będzie brzmiała inaczej niż szczelnie dopasowane słuchawki dokanałowe. W spokojnym otoczeniu różnica nie przeszkadzała mi podczas zwykłego słuchania, choć w głośnych miejscach przewaga zamkniętych dokanałówek stawała się oczywista.

Porównując raz jeszcze FreeClip 2 S do starszego modelu, muszę wspomnieć o bardzo ważnej poprawie, którą zauważyłam. Konkretnie mam na myśli rozmowy telefoniczne. To element, w którym zauważyłam największy postęp względem pierwszych FreeClipów. Rozmówcy znacznie rzadziej prosili mnie o powtórzenie zdania, przy czym sama nie miałam problemu z usłyszeniem drugiej osoby nawet podczas spaceru po mieście. W codziennym użytkowaniu mikrofony sprawdzały się zdecydowanie lepiej niż w poprzedniej generacji i ani razu nie miałam poczucia, że muszę wracać do telefonu tylko dlatego, że słuchawki nie radzą sobie z rozmową. Rozmowy telefoniczne z wykorzystaniem FreeClip 2 S oceniam więc dobrze.

Bateria nie spędza mi snu z powiek

Ładowanie to u mnie zabawny temat. Absolutnie mam problem z samodyscypliną w tym zakresie. Moje sprzęty i sprzęciki, jeśli mogą być rozładowane, to najczęściej są. Smartwatch trzeba podłączyć do ładowarki co dwa dni, telefon najlepiej codziennie wieczorem, a bezprzewodowe słuchawki to dla mnie trudny temat. No ale do rzeczy!

Przez kilka tygodni użytkowania ani razu nie miałam sytuacji, w której bateria w FreeClip 2 S pokrzyżowałaby mi plany. Owszem, musiałam je ładować, ale stosunkowo rzadko. Etui ładowałam mniej więcej raz w tygodniu i przy moim sposobie korzystania w zupełności to wystarczało. Bateria jest więc jak najbardziej na plus.

Słuchawki Huawei FreeClip 2S

Mam problem z etui

Mam jednak jedną rzecz, do której przez cały okres użytkowania nie potrafiłam się w pełni przyzwyczaić. To nie jest problem estetyczny, tylko drobna kwestia ergonomii.

Samo etui jest niewielkie, eleganckie i zdecydowanie bardziej przypomina kosmetyk niż elektroniczny gadżet. Gdy leży w torebce obok pomadki czy niewielkiego kremu do rąk, naprawdę wygląda podobnie. To zostało fajnie przemyślane, bo owszem, jest to drobiazg, ale dobrze wpisuje się w cały pomysł stojący za FreeClip 2 S. Mam wrażenie, że producent od początku mocno stawia tutaj na estetykę.

Znacznie mniej przekonuje mnie natomiast sposób odkładania słuchawek do środka. Zastanawiałam się, czy o tym wspominać, ale w końcu to moje wrażenia. Osoby, które wcześniej korzystały z podobnych słuchawek, prawdopodobnie będą potrzebowały chwili, żeby wyrobić sobie odpowiedni nawyk. Sama przez pierwsze dni kilkukrotnie obracałam słuchawkę w dłoni, zanim trafiła na swoje miejsce. Problem, jaki w tym widzę, polega na tym, że nie odkłada się ich intuicyjnie. Wyobrażam więc sobie sytuację, w której niepoprawnie odkładam słuchawki, zamykam na szybko etui, a słuchawki się rozładowują, bo przez kilka dni leżą na dnie torebki niepoprawnie umieszczone w środku.

To nie jest wada, która w dużym stopniu wpływa na codzienne korzystanie ze słuchawek. To po prostu pierdółka, ale taka, którą zauważyłam.

Słuchawki Huawei FreeClip 2S

Aplikacja jest dodatkiem, a nie obowiązkiem

Coraz częściej zdarza się, że zakup nowych słuchawek oznacza konieczność instalowania kolejnej aplikacji. Z jednej strony daje ona dostęp do dodatkowych funkcji, z drugiej potrafi sprawić, że zwykłe słuchanie muzyki zaczyna przypominać konfigurację nowego telefonu.

Aplikację potraktowałam przede wszystkim jako narzędzie do pierwszej konfiguracji. Można zmienić wybrane ustawienia, dostosować sposób działania słuchawek czy sprawdzić poziom naładowania, ale później praktycznie przestałam do niej zaglądać. Uważam to za zaletę.

Lubię rozwiązania, które nie zmuszają mnie do regularnego otwierania aplikacji tylko po to, żeby sprzęt działał tak, jak powinien. FreeClip 2 S bardzo dobrze radzą sobie również wtedy, kiedy po prostu wyjmuję je z etui i zaczynam słuchać muzyki.

Przez cały ten okres korzystałam z iPhone’a. Nie odniosłam wrażenia, żeby słuchawki były przez to mniej użyteczne. Osoby korzystające z urządzeń Apple nie powinny mieć problemów z codziennym użytkowaniem.

Myślę, że Huawei miał w tym swoją wizję

Po kilku tygodniach z Huawei FreeClip 2 S doszłam do wniosku, że największym błędem byłoby porównywanie ich z klasycznymi słuchawkami dokanałowymi. One mają inną ważną rolę do spełnienia. Są piękne, pasują do stylizacji, a przy tym można je nosić bez obawy, że ktoś pomyśli, iż nie wypada uczestniczyć w rozmowie ze słuchawkami na uszach. Takie sytuacje naprawdę zdarzają się w codziennym życiu, bo wiele osób zwyczajnie nie lubi rozmawiać z kimś, kto ma założone słuchawki. FreeClip 2 S wyglądają jednak bardziej jak nowoczesne, eleganckie i nieekstrawaganckie kolczyki niż typowy sprzęt audio.

FreeClip 2 S powstały z myślą o osobach, które chcą słuchać muzyki, ale jednocześnie nie chcą rezygnować z kontaktu z otoczeniem. Dla ludzi pracujących z domu, często spacerujących, gotujących, sprzątających czy przemieszczających się po mieście taka konstrukcja okazuje się zaskakująco praktyczna. Sama bardzo szybko przyzwyczaiłam się do tego, że nie muszę zdejmować słuchawki za każdym razem, gdy ktoś zada mi pytanie albo gdy chcę usłyszeć komunikat na stacji metra.

Nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się, żebym po kilku godzinach korzystania z bezprzewodowych słuchawek praktycznie zapominała, że nadal mam je na uszach. W przypadku FreeClip 2 S zdarzało mi się to regularnie. Nie bolały mnie uszy, nie musiałam ich poprawiać i ani razu nie miałam sytuacji, w której zaczęłyby mnie męczyć tylko dlatego, że noszę je zbyt długo. Dla mnie bajka.

To właśnie ten komfort sprawił, że sięgałam po nie częściej niż po wiele modeli oferujących bardziej angażujący dźwięk czy skuteczniejsze wyciszenie otoczenia. Bo ostatecznie dla mnie nawet najlepsza specyfikacja nie ma większego znaczenia, jeśli po dwóch godzinach użytkowania marzę tylko o tym, żeby zdjąć słuchawki.

Huawei FreeClip 2 S przypomniały mi, że czasami największą zaletą urządzenia jest coś znacznie prostszego. Sprzęt ma działać, ale ma też dobrze wpisywać się w codzienność. Mamy po prostu przestać o nim myśleć.

To są jedne z najbardziej komfortowych słuchawek, z jakimi miałam do czynienia. To cecha, którą można naprawdę docenić dopiero po dłuższym użytkowaniu. Tu w grę wchodzi nasza codzienność, nasz tryb życia i to, żeby sprzęt nam pomagał, a nie przeszkadzał. Huawei FreeClip 2 S bardzo dobrze wpisują się w taki sposób korzystania ze słuchawek.

Czytaj też: Nike zamieniło zwykłe klapki w gadżet do regeneracji. Cena skutecznie stawia na nogi

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Huawei FreeClip 2 S to ładna biżuteria, ale czy dobre słuchawki?"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX