Po osiągnięciu takich sukcesów Sam Walton mógł spocząć na laurach. Nigdy tego nie zrobił. Wraz ze sztabem współpracowników do końca życia śledził zmiany zachodzące na rynku i w społeczeństwie, by błyskawicznie na nie reagować. W wieku 62 lat wprowadził, jako pierwszy w USA, system kodów kreskowych w swojej firmie, co zwiększyło wydajność kasjerów o połowę. Pięć lat później uruchomił własny system łączności satelitarnej, dzięki której mógł  koordynować działalność w całej Ameryce Północnej.

Łamał schematy nie tylko za pomocą technologii. W roku 1983 ukończył 65 lat, lecz zamiast przejść na emeryturę, zapowiedział, że jeśli zysk sieci wzrośnie w ciągu roku o 8 proc., zatańczy hula na Wall Street. Każdy chciał to zobaczyć, więc menedżerowie i pracownicy sprężyli się. Walton zatańczył. Większość „szanujących się” przedsiębiorców uznałaby taki występ za ujmę na honorze. Szef Wal-Martu zignorował zasady biznesowego savoir-vivre’u. To, co wielu wydawało się błazenadą, w rzeczywistości okazało się najlepiej opłaconym tańcem w historii. Bo 8 proc. rocznych zysków Wal-Martu to miliard dolarów!

Strategia Feniksa - Żeby podnieść się po upadku, potrzeba odwagi w podejmowaniu decyzji o wielkiej zmianie

Adam Hartung w „Przewiduj, zmieniaj, kreuj przyszłość” dowodzi, że uporczywe trwanie przy sprawdzonych rozwiązaniach może doprowadzić firmę do upadku, a osobistą karierę do załamania. Jeśli do tego dojdzie,  najbardziej pomocne okazuje się pozytywne nastawienie psychiczne i odwaga w podejmowaniu decyzji o wielkiej zmianie.

Antoine Riboud zgodnie z rodzinną tradycją prowadził biznes w branży budowlanej, specjalizując się w produkcji szkła. Szło mu znakomicie, firma BSN rozwijała się, przejmowała słabszych konkurentów, opanowywała coraz większą część rynku. W latach 70. rzuciła wyzwanie koncernowi Saint Gobain. I przegrała batalię. Riboud stracił niemal wszystko, co wcześniej zyskał, był bliski bankructwa. Po krótkim okresie załamania pozbierał się jednak i przebranżowił. Diametralnie! Pozostałości fortuny zainwestował w działającą we Francji, podupadłą hiszpańską firmę… mleczarską. W ciągu kilku lat przekształcił ją w jeden z najpotężniejszych koncernów spożywczych Europy. Nazwa rodzinnego biznesu BSN poszła w zapomnienie, firma zachowała miano, jakie nadał jej hiszpański założyciel Isaac Carassso. Było to imię jego syna Daniela, w pieszczotliwym zdrobnieniu… Danone.

Umiejętność odbudowy upadłego biznesu Adam Hartung nazywa strategią Feniksa. Przedsiębiorców i menedżerów, którzy, stosując ją, odrodzili się z popiołów i osiągnęli sukcesy, jest wielu. Ich patronem mógłby zostać wynalazca narzędzia często używanego przez tych, którzy nie potrafili się pozbierać po upadku – Samuel Colt. Twórca najsłynniejszego rewolweru też zbankrutował. Nie strzelił sobie jednak w łeb, lecz wybrał się wraz z 45 pracownikami do Waszyngtonu. Stanęli przed Kapitolem, czekając na przyjazd prezydenta. Gdy pojawił się powóz z głową państwa, urządzili kanonadę, strzelając w powietrze i do rozstawionych tarcz. Hałas spłoszył konie, rozpędzona karoca się wywróciła. Wściekły prezydent warknął: „Nieźle pan to wymyślił”, ale prasa rozpisywała się o niecodziennym wydarzeniu, zapewniając Coltowi darmową reklamę. Przy okazji dziennikarze odkryli, że w walkach z Indianami w Teksasie najskuteczniejsze były oddziały rangersów uzbrojonych w rewolwery. Po tych rewelacjach do firmy Colta popłynęły masowo zamówienia na broń, a niedawny bankrut stał się potentatem.