Historia tego odkrycia sięga 1942 roku, kiedy to leśniczy patrolujący teren natrafił na setki ludzkich szczątków rozrzuconych wokół górskiego jeziora. Później badacze oszacowali, że w okolicy może znajdować się nawet 800 szkieletów. Przez długi czas panowało przekonanie, jakoby wszyscy zmarli należeli do jednej grupy, która padła ofiarą katastrofalnego wydarzenia sprzed wielu stuleci.
Lokalne legendy mówiły o pielgrzymach zmierzających do świątyni bogini Nanda Devi. Według tamtejszych przekazów uczestnicy wyprawy mieli rozgniewać bóstwo swoim niewłaściwym zachowaniem, za co spadła na nich śmiercionośna burza. Przez lata opowieść tę traktowano jako folklor, jednak część odkryć zdawała się zaskakująco dobrze współgrać z całą historią.
Przełom w sprawie nastąpił dzięki badaniom, których wyniki ukazały się w 2019 roku. Ich autorzy przeprowadzili analizę DNA 38 osób, których szczątki znajdowały się nad jeziorem. Wniosek? Ofiary nie były częścią jednej społeczności ani nie pochodziły od pojedynczej katastrofy. Wyniki ujawniły obecność co najmniej trzech różnych grup ludzi, które trafiły w okolice jeziora w różnych epokach.
Największą grupę stanowili mieszkańcy Azji Południowej. Datowanie radiowęglowe wykazało, że żyli oni między VII a X wiekiem. Badacze sądzą, że mogli być związani z dawnymi pielgrzymkami odbywającymi się w tym regionie Himalajów. Część ich czaszek nosiła ślady silnych uderzeń, co doprowadziło naukowców do hipotezy, w myśl której zginęli podczas wyjątkowo gwałtownej burzy gradowej. Ta teoria w pewnym stopniu nawiązuje do lokalnych legend o kamieniach spadających z nieba.
Znacznie większe zaskoczenie przyniosły jednak wyniki dotyczące drugiej grupy. Okazało się, że 14 osób wykazywało pochodzenie genetyczne charakterystyczne dla wschodniej części basenu Morza Śródziemnego, szczególnie dla mieszkańców dzisiejszej Grecji i Krety. Co więcej, ludzie ci zmarli nie w średniowieczu, lecz około tysiąc lat później, prawdopodobnie między XVII a XX wiekiem.
Czytaj też: Sześciolatek natknął się w polu na nieznany przedmiot. To bezcenny miecz sprzed 1300 lat
Odkrycie całkowicie zmieniło dotychczasowe spojrzenie na historię jeziora. Naukowcy nie potrafią wyjaśnić, dlaczego grupa osób pochodzących z rejonu Morza Śródziemnego znalazła się w tak odległym i trudno dostępnym miejscu. Roopkund leży setki kilometrów od głównych szlaków handlowych i wymaga wymagającej górskiej wędrówki. Brakuje również historycznych źródeł wspominających o dużych grupach podróżników z Grecji czy Krety, które miałyby dotrzeć w te okolice.
Dodatkowych informacji dostarczyły badania izotopowe kości. Dzięki nim uczeni dowiedzieli się, że osoby o śródziemnomorskim pochodzeniu stosowały dietę odmienną od mieszkańców Azji Południowej. Ich sposób odżywiania potwierdził, iż rzeczywiście wychowały się poza Indiami. Jednocześnie naukowcy zauważyli coś jeszcze: dieta ta nie była typowa dla społeczności żyjących bezpośrednio nad morzem, co może sugerować, że przybysze pochodzili raczej z górskich lub śródlądowych regionów Krety. Wśród przebadanych szczątków znaleziono również jedną osobę o pochodzeniu związanym z Azją Południowo-Wschodnią. Tak, jakby sytuacja nie była już wystarczająco skomplikowana…
Źródło: Nature Communications
