Tajemnicze struktury znajdują się w trudno dostępnym rejonie Cordillera del Tigre. Ich odkrycie nastąpiło… przed ekranem komputera. W maju ubiegłego roku Carlos Gobbi przeglądał zdjęcia satelitarne i mapy cyfrowe, poszukując śladów dawnych kamiennych konstrukcji, o których wcześniej słyszał. W pewnym momencie zauważył na obrazie nietypowe, regularne kształty wyraźnie odróżniające się od otaczającego krajobrazu.
Czytaj też: W Dunaju spoczywał ładunek z epoki żelaza. Robotnicy odkryli go tysiące lat później
Samo dotarcie do stanowiska okazało się znacznie trudniejsze niż jego odnalezienie na zdjęciach. Gobbi dwukrotnie próbował dostać się w ten rejon, jednak wcześniejsze wyprawy zakończyły się niepowodzeniem. Ostatecznie 14 lutego wyruszył tam razem z Adriánem Radichem i Gabrielem Orofino. Wyprawa do stanowiska zajęła niemal cztery dni. W okolicy brakuje wody, nie ma zasięgu telefonicznego, a wysokogórski teren znacząco utrudnia poruszanie się.
Na miejscu podróżnicy zobaczyli coś, co z poziomu ziemi wyglądało zupełnie inaczej niż na zdjęciach satelitarnych. Kamienie tworzą rozległe konstrukcje, w tym okrągłe przestrzenie połączone przejściami. Niektóre fragmenty zostały ułożone w postaci murów, inne częściowo zagłębiono w ziemi. W niektórych miejscach widoczne są również struktury przypominające kanały lub rowy. Największe z rozpoznanych kręgów mają od 27 do 35 metrów średnicy. Dopiero spojrzenie z góry pozwala dostrzec pełny, geometryczny układ całego kompleksu.
Nietypowy wygląd konstrukcji szybko wywołał skojarzenia ze słynnymi geoglifami Nazca w Peru. Porównanie jest jednak przede wszystkim efektem sposobu, w jaki struktury prezentują się z powietrza. W przeciwieństwie do figur Nazca, które przedstawiają między innymi zwierzęta i inne rozpoznawalne kształty, konstrukcje z Mendozy tworzą przede wszystkim kręgi, korytarze i geometryczne przestrzenie. Badacze nie mają więc dowodów na bezpośredni związek obu stanowisk.
Jeszcze większą zagadką pozostaje funkcja całego obiektu. Podczas pierwszej wizyty nie udało się odnaleźć na powierzchni fragmentów ceramiki ani pozostałości pożywienia, które mogłyby wskazywać na stałe zamieszkanie tego miejsca. Trudne warunki środowiskowe oraz brak wody to kolejne argumenty przeciwko teorii, w myśl który byłoby to typowe osiedle. Z tego powodu archeolodzy rozważają możliwość, że konstrukcje mogły pełnić funkcję rytualną bądź symboliczną. Jedną z hipotez jest również ich związek z okresem inkaskim albo wcześniejszymi społecznościami zamieszkującymi Andy.
Czytaj też: Potężne mury Sardis kryją technologiczną zagadkę. To miasto legendarnego króla
Badaniami zajmuje się międzynarodowy zespół w ramach projektu ArqueoAndes, skupiającego naukowców z Argentyny i Hiszpanii. Cristina Prieto-Olavarría i Horacio Chiavazza kierują pracami nad stanowiskiem, a w badania zaangażowali się również specjaliści z argentyńskich instytucji naukowych oraz Uniwersytetu w Jaén. Uczeni planują powrócić w ten rejon w grudniu. Zamierzają wykorzystać między innymi drony, techniki mapowania oraz analiza osadów i otoczenia stanowiska. Kluczowe będzie ustalenie wieku konstrukcji. Dopiero datowanie pozwoli odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście można wiązać je z Inkami, wcześniejszymi kulturami prekolumbijskimi, czy też z zupełnie innym okresem. Archeolodzy mają w planach coś jeszcze: dokładniejsze zbadanie sposobu budowy poszczególnych struktur oraz ich wzajemnych relacji.
Źródło: Ancient Origins
