Kluczowy etap całej historii, tj. odnalezienie przewróconego drzewa, nastąpił w 2017 roku. Właśnie wtedy światło dzienne ujrzał fragment podłoża skalnego, który wcześniej był przykryty warstwą ziemi. Nietypowe znaki zauważył Avelino Pablo Cruz, nadzorujący pracowników sezonowych. O znalezisku poinformował właściciela terenu, a następnie lokalnych historyków i badaczy.
Czytaj też: Prehistoryczny obóz z Alaski ujawnił związki dawnych łowców z Syberią
W 2018 roku stanowiskiem zainteresowali się przedstawiciele Ontario Centre for Archaeological Research and Education (OCARE). Analizy wykazały, że na powierzchni skały znajduje się 255 znaków runicznych, rozmieszczonych w 15 liniach. Cała inskrypcja zajmuje obszar około 1,2 na 1,5 metra. Jej rozmiary sprawiają, iż może być najdłuższym tego rodzaju artefaktem udokumentowanym na kontynencie. W pobliżu znajdował się również drugi panel z wyobrażeniem łodzi przypominającej skandynawski statek. Na pokładzie widać 16 postaci, a obok – 14 znaków w kształcie litery X. Znaczenie tej kompozycji pozostaje nieznane.
Początkowo runy mogły sugerować związek z wyprawami wikingów do Ameryki Północnej. Ekspertyza przeprowadzona przez Henrika Williamsa, specjalistę od pisma runicznego i emerytowanego profesora Uniwersytetu w Uppsali, przyniosła jednak inne wyjaśnienie. Znaki tworzą szwedzką wersję modlitwy Ojcze nasz. Tekst zapisano przy użyciu odmiany alfabetu runicznego wywodzącej się z tradycji północnoeuropejskiej. Badacz powiązał go z systemem zapisu modlitwy opracowanym przez szwedzkiego uczonego Johannesa Bureusa, opublikowanym w 1611 roku.
Oznacza to, iż inskrypcja nie jest pozostałością z epoki wikingów. Nie znamy jednak dokładnej daty jej wykonania. Według badaczy najbardziej prawdopodobny jest XIX wiek, choć nie można całkowicie wykluczyć innego okresu. Głębokość i precyzja nacięć sugerują, że wykonanie tak rozbudowanego napisu wymagało wielu dni, a być może nawet kilku tygodni pracy.
Jednym z głównych tropów są historyczne związki regionu ze szwedzkimi pracownikami zatrudnianymi przez Kompanię Zatoki Hudsona. W XIX wieku przedsiębiorstwo prowadziło rozległą sieć placówek handlowych na terenach dzisiejszej Kanady. W pobliskiej placówce Michipicoten pracowali między innymi przybysze ze Szwecji i Norwegii. To właśnie te osoby mogły dysponować zarówno odpowiednią wiedzą, jak i narzędziami potrzebnymi do wykonania inskrypcji. Modlitwa zapisana w rodzimym języku byłaby wyrazem wiary, tęsknoty za ojczyzną albo sposobem podtrzymywania własnej tożsamości z dala od Europy.
Czytaj też:Odciski palców ujawniły prawdę o twórcach Terakotowej Armii. Szokująca tożsamość budowniczych
Dodatkową zagadkę stanowi warstwa ziemi, która przez lata zasłaniała część napisu. Naukowcy podejrzewają, że skała mogła być przykryta celowo. Jeśli zaś chodzi o obecne i dalsze losy stanowiska, to naukowcy zabezpieczają je przed dalszym niszczeniem przez warunki atmosferyczne. Rozważają też budowę osłony nad skałą, a także udostępnienie miejsca zwiedzającym.
Źródło:Heritage Daily
