Każdy los wygrywa. Czy szczęścia można się nauczyć?

Zanim zaczniesz czytać ten tekst, zastanów się, co sprawi, że będziesz szczęśliwszy/szczęśliwsza. Czego ci jeszcze trzeba do osiągnięcia pełni szczęścia i satysfakcji z życia? Zapisz to i wróć do adnotacji po przeczytaniu artykułu.

To jak to jest z tym szczęściem? Na pewno da się pogłębiać satysfakcję z życia, jak najpełniej wykorzystując zdolności i dziękując za to, co przeżywamy tu i teraz.

Stymulator doznań

Kora przedczołowa jest stymulatorem naszych doznań. To oznacza, że ludzie doświadczają pewnych rzeczy czy sytuacji, zanim wypróbują je w rzeczywistości. Lodów o smaku śledzia nie trzeba próbować, żeby poczuć obrzydzenie. Jak to się ma do szczęścia? Za Danem Gilbertem, profesorem psychologii z Harvardu, proponuję ci eksperyment. Zastanów się, która sytuacja uczyni cię w przyszłości bardziej szczęśliwym/szczęśliwą: wygrana na loterii 314 mln dolarów czy paraplegia – paraliż obu kończyn dolnych? Zastanów się dobrze, to nie jest łatwa decyzja. Większość z nas zdecydowanie woli znaleźć się w pierwszej sytuacji. Utrata umiejętności chodzenia wydaje się czymś wręcz katastrofalnym, a wygrana na loterii nieocenionym szczęściem. Według Gilberta w rzeczywistości tak nie jest. Jego badania porównawcze osób, które wygrały na loterii, z tymi, które zapadły na paraplegię (przeprowadzone rok po zachorowaniu), wykazały, że obie grupy były w takim samym stopniu zadowolone z życia. Nasze przewidywania się nie sprawdziły. Dlaczego?

Ludzki stymulator doznań ma tendencję do wadliwego  działania, co przez naukowców nazywane jest zaburzeniem wpływu. Stymulator sprawia, że wierzymy, iż efekty różnych działań są zupełnie inne, niż okazują się w rzeczywistości. Dan Gilbert, prowadząc badania w laboratorium oraz obserwując zachowania ludzi, odkrył coś zaskakującego. Wszelkie doświadczenia życiowe mają na nas dużo mniejszy wpływ, niż nam się wydaje. Niezdany lub zdany egzamin, utratę albo zdobycie pracy, rozstanie i zejście się z partnerem, a także wiele innych wydarzeń przeżywamy krócej i mniej intensywnie, niż przewidujemy. Traumy życiowe, jakie przytrafiły się osobom badanym przez Gilberta, po upływie trzech miesięcy nie miały już wpływu na ich poczucie szczęścia.

Goniąc za tym, czego nam brakuje, zapominamy o tym, co  już mamy. Każdy dzień to pościg za tym, co według naszych przewidywań podniesie jakość życia. Biegniemy, osiągamy cele i stawiamy sobie następne, licząc na to, że z nimi przyjdzie upragnione zadowolenia z życia. Czasami przychodzi, ale na krótko. Mihaly Csikszentmihalyi, węgierski psycholog i autor książki „Przepływ”, twierdzi, że „zamiast martwić się, jak zarobić milion dolarów czy osiągnąć większą władzę nad ludźmi, warto raczej przekonać się, w jaki sposób można uczynić nasze codzienne życie bardziej harmonijnym i zadowalającym. W ten sposób można będzie zdobyć to, czego nie da się uzyskać poprzez próby osiągania celów symbolicznych”.

 

CO ZROBIĆ, ŻEBY BYĆ SZCZĘŚLIWYM

Martin Seligman, amerykański psycholog i profesor University of Pennsylvania, po latach badań nad osobami skrajnie nieszczęśliwymi zaczął się zastanawiać, co sprawia, że ludzie są szczęśliwi.

Wraz ze współpracownikami rozpoczął poszukiwania uniwersalnej recepty na szczęście, śledząc mnóstwo teorii na ten temat – począwszy od kazań Buddy, a skończywszy na radach Tony’ego Robbinsa, bardzo popularnego w USA doradcy życiowego. Przez ponad sześć lat badań odkrył około 120 sposobów, które prawdopodobnie sprawiają, że ludzie czują się szczęśliwsi. Większość z tych recept dało się sprowadzić do prostych instrukcji, które Seligman losowo rozdawał badanym. Zamierzał w ten sposób sprawdzić, który sposób gwarantuje dłuższe i trwalsze odczuwanie szczęścia. Po przeanalizowaniu wyników wskazał trzy źródła szczęśliwego życia: pozytywne emocje, doświadczanie przepływu i nadanie sensu temu, co nam się przydarza.

1. SPRAWIAJ SOBIE PRZYJEMNOŚĆ

Szczęście wynikające z przyjemności polega na doświadczaniu jak największej liczby pozytywnych emocji, rozwijaniu umiejętności, delektowaniu się życiem i poszerzaniu samoświadomości, co wzmacnia pozytywne doznania. Swój komfort i czerpanie radości z życia stawiasz na pierwszym miejscu. Maksymalizujesz przyjemności i jak ognia unikasz tego, co nieprzyjemne. Przyjęcie filozofii życia opartego na przyjemnościach ma jednak swoje wady. Nasza umiejętność doznawania pozytywnych emocji jest dziedziczona i mniej więcej w 50 proc. zależy od genów, co oznacza, że trudno ją zmienić.

Wszelkie sposoby na zwiększenie ilości przeżywanych pozytywnych emocji (proponowane między innymi przez psychologów) działają prawdopodobnie w 20 proc. Poza tym do pozytywnych emocji szybko się przyzwyczajamy i z czasem intensywność przyjemnych doznań znacznie spada. To jest jak z czekoladą – pierwsze kawałki sprawiają ci ogromną przyjemność, druga tabliczka już nie smakuje, a trzecia wręcz przyprawia o mdłości. Życie oparte wyłącznie na przyjemnościach czyni nas więc szczęśliwszymi, ale nie na długo. Mimo to umiejętność cieszenia się i doświadczania pozytywnych emocji jest niezbędna do osiągnięcia trwałego szczęścia.

Możesz tę umiejętność ćwiczyć, wykorzystując moc swojej świadomości i zdolności doświadczania, czyli wizualizację. Twoim zadaniem na najbliższą niedzielę jest szczegółowe zaplanowanie swojego idealnego dnia. Delektuj się nim, wyobraź go sobie jak najdokładniej i doświadczaj pozytywnych emocji, jakie ci towarzyszą.

 

2.  DOŚWIADCZAJ PRZEPŁYWU

Innym źródłem szczęścia według Seligmana jest zaangażowanie, czyli zdolność do przeżywania stanu flow – uskrzydlenia. Dokładniej pisał o tym Mihaly Csikszentmihalyi. Wraz z psychologami z całego świata przeprowadził on ponad 8 tys. rozmów z ludźmi, którzy tworzyli, żyli pasją i poświęcali się pracy bez względu na zyski, jakie przynosiła. Rozmawiał z niewidomymi zakonnicami, alpinistami, poetami, sportowcami, muzykami, naukowcami, pasterzami Nawaho i wieloma innymi osobami, które po prostu lubiły swoją pracę. Celem tych rozmów było znalezienie i opisanie stanu uskrzydlenia, którego ludzie doświadczają, kiedy zaangażują się w swoje codzienne zajęcia w 100 proc. Okazało się, że bez względu na rasę, pochodzenie czy wyznanie jest kilka oznak stanu flow (w polskim tłumaczeniu – przepływu).

Koncentracja, która staje się tak intensywna, że prowadzi do ekstazy, daje pełne zrozumienie – wiesz dokładnie, co chcesz robić między jedną chwilą a drugą, natychmiast odbierasz informacje zwrotne. Wiesz, że to, co masz zrobić, jest możliwe, nawet jeśli jest trudne. Zanika poczucie czasu, zapominasz o sobie, stając się częścią czegoś większego. To, co robisz, urasta do celu samego w sobie, czyli działasz dla samego działania. Każdy z nas jest zdolny przeżywać stan przepływu i prawdopodobnie doznajemy go kilka razy w ciągu dnia – podczas rozmowy z przyjacielem, słuchania muzyki, czytania czy pracy. Najczęściej w sytuacjach, gdy robimy coś, co naprawdę lubimy, ale też wówczas, gdy trudność zadania jest większa niż średnia, a nasze umiejętności oceniamy jako wystarczające do jego wykonania.

W stan flow niektórzy wprowadzają się spontanicznie, ale są ludzie, którzy tego nie potrafią. Csikszentmihalyi i inni przedstawiciele psychologii pozytywnej wciąż szukają odpowiedzi na pytanie, jak nauczyć się wchodzić w stan przepływu. Seligman jest przekonany, że sposobem na działania w stanie flow jest pełne wykorzystanie w życiu swoich umiejętności i talentów. Uważa, że rozwój własnych kompetencji i zdolności oraz świadomość zalet są receptą na szczęśliwe życie.

Możesz sprawdzić wpływ świadomości swoich zalet na jakość doświadczeń, wykonując przyjemne zadanie. Spotkaj się ze swoim przyjacielem, partnerem albo partnerką. Znajdźcie w sobie największe zalety i talenty. Następnie zaplanujcie wieczór tak, żebyście oboje jak najpełniej wykorzystali swoje zalety. Zastanówcie się później, czym ten wieczór różnił się od innych.

3.  ZNAJDŹ SENS

Pytanie o nadawanie sensu życiu przewija się w rozważaniach psychologicznych, filozoficznych i religijnych. Według austriackiego psychiatry Viktora Frankla, nadanie sensu temu, co nam się przydarza, może pomóc przetrwać najbardziej traumatyczne wydarzenia w życiu. Szukanie odpowiedzi na pytania o sens własnego losu i o to, czego uczy nas trudne doświadczenie, pomaga wyjść z roli rozżalonej ofiary. Dzięki temu przeciwności stają się wyzwaniami.

Zdaniem Seligmana nadanie sensu życiu ma ścisłe powiązanie z eudajmonią, czyli stanem pełnego, racjonalnie uzasadnionego zadowolenia i satysfakcji z życia. Do tego potrzebna jest świadomość swoich zalet i możliwości ich wykorzystania do wychodzenia poza swoje ograniczenia i służenia czemuś więcej niż sobie. Zachęcam cię do eksperymentu. Zrób coś dla innych, coś bezinteresownego. Pomóż komuś, nie oczekując niczego w zamian. Potem zrób coś tylko dla przyjemności. Sprawdź, w której sytuacji twoje poczucie zadowolenia i szczęścia utrzymało się dłużej.

 

4. ZNAJDŹ SWOJE POWOŁANIE

Psycholog Abraham Maslow napisał kiedyś, że „najpiękniejsza rzecz, najcudowniejszy los, jaki może spotkać człowieka, to móc zarabiać na życie, robiąc to, co się kocha”.

Wybierając drogę zawodową, często zadajemy sobie  pytanie: „Co potrafię/co mogę robić?” i koncentrujemy się na wartościach wymiernych – pieniądzach, statusie społecznym, akceptacji innych – które szybko przestają nas cieszyć i stanowić motywację do pracy. Natomiast zaczynając od pytania: „Co chcę w życiu robić?”, stawiamy pierwszy krok na drodze do uczynienia naszej pasji źródłem dochodów. Tal Ben-Shahar w książce „W stronę szczęścia” zaproponował metodę pomocną w znalezieniu zawodowego powołania. Nazwał ją metodą SPP (sens, przyjemność, predyspozycje), która zgodnie z opisaną powyżej teorią Seligmana sięga do trzech podstawowych źródeł szczęścia.

To ćwiczenie pomoże ci znaleźć życiowe powołanie i pokaże, jakie codzienne zajęcia sprawiłyby ci największą frajdę.

5. ZASTANÓW SIĘ I ZAPISZ ODPOWIEDZI NA PONIŻSZE PYTANIA:

Pytanie 1.
Co ma dla mnie sens? Z czego czerpię poczucie sensu i celu?
Pytanie 2.
Co przynosi mi zadowolenie i sprawia przyjemność? Co lubię robić?
Pytanie 3.
Jakie są moje predyspozycje? W czym jestem dobry/dobra?

Odpowiedzi na pytania muszą być naprawdę  szczere i przemyślane. Musisz poświęcić temu zadaniu sporo czasu (nawet kilka dni), żeby się głęboko zastanowić nad sytuacjami, kiedy naprawdę czułeś sens w tym, co robisz, kiedy pochłaniało cię całkowicie jakieś działanie. Kiedy znajdziesz już odpowiedzi, przyjrzyj się im uważnie i poszukaj zbieżności. Czy w każdej z trzech sfer możesz odnaleźć to samo działanie? Czy jest taka aktywność, która sprawia ci przyjemność, do której masz predyspozycje i z której czerpiesz poczucie sensu? Które odpowiedzi się pokrywają?

Oto przykładowe rozwiązanie ćwiczenia (pochodzi z książki „W stronę szczęścia” Tala Ben-Shahara):

Sens

  • – rozwiązywanie problemów
  • – pisanie
  • – praca z dziećmi
  • – działalność polityczna
  • – muzyka

Przyjemność

  • – żeglowanie
  • – gotowanie
  • – czytanie
  • – muzyka
  • – towarzystwo dzieci

Predyspozycje

  • – poczucie humoru
  • – entuzjazm
  • – kontakt z dziećmi
  • – rozwiązywanie problemów

Kolejnym krokiem jest zastanowienie się, jaki rodzaj pracy (zawód) pozwoli mi wykorzystać tę czynność, która daje poczucie sensu, sprawia przyjemność i do której mam predyspozycje? W jakiej pracy będę mógł/mogła wykorzystać swoje zamiłowania i umiejętności? Wprowadzenie w życie efektów tego ćwiczenia wymaga odwagi, bo są one spełnieniem naszej najwyższej wartości duchowej, a nie materialnej. Metodę SPP można też wykorzystać do znalezienia pasji i wprowadzenia jej do codziennego życia, do wybrania studiów czy dodatkowego kursu.

 

6. BĄDŹ WDZIĘCZNY

Martin Seligman, pytany o to, co można zrobić żeby poczuć się szczęśliwym odpowiedział: “podziękuj komuś”.
Zamknij oczy i wyobraź  sobie osobę, której coś zawdzięczasz. Gdy już wiesz, kto to jest, napisz trzysta słów podziękowań. Zadzwoń do tej osoby i umów się na spotkanie, nie zdradzaj jednak, po co chcesz się spotkać. Gdy się zobaczycie, odczytaj list.

7. SAM STWÓRZ SZCZĘŚCIE

Skąd się właściwie bierze szczęście? Większość z nas uważa, że jest ono czymś, co się przytrafia, lub czymś, co trzeba znaleźć. Według wspomnianego na początku prof. Dana Gilberta istnieje jeszcze jedno źródło szczęścia, które znajduje się w nas. Posiadamy coś w rodzaju psychologicznego układu odporności, czyli system procesów poznawczych, w większości nieświadomych, które pomagają nam modyfikować pogląd na świat tak, żeby chronić nas przed negatywnymi uczuciami. Używamy tego układu odporności, kiedy po trudnym zdarzeniu mówimy: „Dobrze, że tak się stało, teraz jestem mądrzejszy”, „Cieszę się, że wtedy mi się nie udało.Dzięki temu robię coś, co bardzo lubię” itd.

Nie dostaliśmy tego, czego chcieliśmy, więc posiłkujemy się szczęściem wytworzonym. Z tego wynika, że nieotrzymywanie tego, czego pragniemy, może nas tak samo uszczęśliwić, jak otrzymanie upragnionej rzeczy. Szczęście zsyntetyzowane jest przynajmniej tak samo wartościowe jak naturalne. Jako dowód może posłużyć eksperyment przeprowadzony ponad pięćdziesiąt lat temu. Badanym pokazywano sześć reprodukcji prac Moneta. Poproszono ich o uszeregowanie obrazów, począwszy od tego, który podoba im się najbardziej. W ramach nagrody badani mogli zabrać jedną reprodukcję do domu. Tyle że wyboru dokonywali tylko między obrazami, które umieścili na pozycji 3 i 4. Zwykle ludzie wybierali obraz numer trzy. Po upływie pewnego czasu (około 15 dni) tych samych badanych poproszono o ponowne uszeregowanie tych samych sześciu reprodukcji. Oto jak zostało zsyntetyzowane szczęście: obraz, który badani zabrali do domu, tym razem umieścili na pozycji numer dwa, a reprodukcję, którą odrzucili i która zajmowała pozycję czwartą, przesunęli na miejsce piąte. To, co wybrali, zaczęło się im podobać bardziej.

 

8. ODZYSKAJ RADOŚĆ ŻYCIA

NEIL PASRICHA URODZIŁ SIĘ W KANADZIE JAKO SYN EMIGRANTÓW Z KENII I Z INDII.

W nowym,  dostatnim świecie rodzice starali się zapewnić mu wszystko, czego nie dostali w swoich krajach – począwszy od elektryczności w domu poprzez szkołę, podstawową opiekę medyczną, a skończywszy na drobnych przyjemnościach, np. jedzeniu lodów w ogródku. Neil skończył szkołę średnią, znalazł pracę i poznał cudowną dziewczynę, która w 2006 roku została jego żoną. Przez dwa kolejne lata życie płynęło sielankowo. Od roku 2008 zaczęło być gorzej. Kryzys gospodarczy spowodował, że wielu przyjaciół Neila straciło pracę, domy czy emerytury. Był to też czas, w którym Neil doświadczył wielu osobistych problemów. Jego małżeństwo zaczęło się psuć. Pewnego dnia żona ze łzami w oczach powiedziała: „Już cię nie kocham”. Neil był załamany. Myślał, że nic gorszego w życiu nie może mu się przydarzyć. Aż miesiąc później jego przyjaciel, który zmagał się z chorobą psychiczną, popełnił samobójstwo.

Życie Neila stało się szare i smutne. Z każdym dniem było gorzej i gorzej. Postanowił się ratować. Tym, czego potrzebował, było skupienie się na czymś pozytywnym. Pewnego wieczoru włączył komputer i założył niewielką stronę internetową: „1000awesomethings.com”. Zaczął umieszczać tam wszelkie drobne przyjemności, których doświadczał codziennie, a o których nie zwykł mówić. Założenie ciepłej bielizny prosto z suszarki, uczucie motyli w brzuchu, ludzie, którzy są podobni do swoich psów, zapach naprawdę świeżego powietrza, pierwszy ciepły dzień wiosny, podjadanie jedzenia, kiedy gotujesz, chodzenie w piżamie po ogrodzie, telefon od przyjaciół z informacją, że bezpiecznie dotarli do domu, śmianie się z kimś nieznajomym z innego nieznajomego i wiele innych codziennych sytuacji. Celem tych zapisków było odzyskanie przyjemności z życia.

W 2009 Webby Awardes uznało „1000awesomethings.com” za najlepszy blog na świecie. Dziś odwiedzają go miliony czytelników. Kilku agentów literackich zaproponowało Neilowi przeniesienie bloga na papier. „Księga wspaniałości” („The book of awesome”) utrzymywała się na liście bestsellerów w Kanadzie przez dwadzieścia tygodni. Ta historia udowadnia, że szczęście to czerpanie radości z prostych chwil. Sprawdź to na sobie, idąc za przykładem Neila Pasricha, i znajduj w swoim życiu sprawiające ci radość sytuacje. Zacznij od jednej dziennie i przez najbliższy miesiąc zapisuj ją zawsze przed zaśnięciem.