Wymieniano ich nazwiska jednym tchem obok Jagiełły i Kościuszki, ich podobizny zdobiły fasady gmachów, ich osiągnięcia wychwalano w audycjach radiowych i szkolnych podręcznikach. „Oto do trybuny zbliża się kolumna przodowników pracy – krzyczał spiker podczas transmisji z pierwszomajowego pochodu w 1952 r. – To ci, którzy swym przykładem porywają tysiące, by szybciej rosły siły ojczystego kraju. Najofiarniejszych towarzyszy pozdrawia osobiście Pierwszy Budowniczy Polski Ludowej – prezydent Bolesław Bierut”.

TO IDZIE MŁODOŚĆ!


System potrzebował bohaterów – zwycięzców „walki o wykonanie planu sześcioletniego”. Propagandowy spektakl zwany „współzawodnictwem pracy” miał zagwarantować gospodarce efektywność, niezbędną podczas forsownej industrializacji. Ponieważ nie można było dostarczyć fabrykom nowocześniejszych maszyn, zaś mechanizmy rynkowe zostały zablokowane, rządzący upowszechniali w społeczeństwie nowy – przodownicy byli otaczani kultem podobnym do tego, jakim dziś cieszą się Małysz lub Kubica.

„Za ich przykładem”, „Tokarz Góra rzuca wyzwanie”, „Henryk Wójcik walczył, teraz pracuje”, „Wielki awans Anieli Żydek”, „Stasiek Kaługa staje do współzawodnictwa”, „Jak Stefan Wróbel ustalił nową normę” – to przykładowe nagłówki gazet i tytuły broszur drukowanych w stutysięcznych nakładach. Trzycyfrowe liczby, oznaczające procentowe przekroczenie planu, podawano do wiadomości publicznej niczym rekordy lekkoatletyczne.

Podkreślano młody wiek bohaterów. Przeciwstawiano ich „starym pracownikom, którym wydaje się, że przedwojenne normy techniczne są sztywne i nie dadzą się zmienić. Nie rozumieją oni, że w państwie ludowym stosunek robotnika do wykonywanej pracy jest inny niż w państwie kapitalistycznym, że właśnie ten nowy, socjalistyczny stosunek do pracy jest źródłem niewyczerpanych rezerw, które umożliwiają państwu ludowemu rozbudowę i umacnianie gospodarki w tempie o wiele szybszym, niż się to dzieje w państwach kapitalistycznych”.

Mistrzowie nowej konkurencji – najlepsi hutnicy, monterzy, betoniarze – w nagrodę dostępowali zaszczytu osobistego spotkania z przywódcami proletariatu. Podczas corocznego balu na Politechnice Warszawskiej przodownicy pracy tańczyli wspólnie z kierownictwem partii i rządu. Na archiwalnych taśmach możemy zobaczyć Edwarda Ochaba, jak wywija walczyka trzymając w objęciach prządkę rekordzistkę. Przy okazji oficjalnych uroczystości na parkiet ruszały też pary męsko-męskie. Na akademii z okazji Dnia Górnika w kopalni „Ziemowit” Zenon Nowak tańczył „trojaka” w objęciach z przodownikiem Markiewką.

Kilka razy w roku – z okazji świąt branżowych 1 Maja i 22 Lipca – do Belwederu przybywały „z serdeczną wizytą”, jak pisała prasa, delegacje przodowników pracy. Rytuał miał symbolizować więź władzy ze społeczeństwem, toteż starano się, aby grupa gości była reprezentatywna. Okólnik Wydziału Propagandy wydany przed świętem 1 Maja instruował: „do Warszawy przyjeżdżają z całego kraju w zorganizowanych grupach delegacje złożone z najlepszych przodowników pracy z przemysłu, transportu i rolnictwa, wyróżniające się przewodniczące spółdzielni produkcyjnych, traktorzyści, technicy, naukowcy, nauczyciele, literaci, architekci, plastycy, muzycy i przedstawiciele prasy – w łącznej sumie 513, w tym kobiet 96. Każdą grupą opiekuje się polityczny pracownik KW”. Propagandowe opisy podkreślały partnerskie więzi łączące przywódców z robotnikami rekordzistami. „Podczas przyjęcia w salach Belwederu Prezydenta otaczał nieprzerwanie ciasny krąg rozradowanych możnością porozmawiania z nim towarzyszy z kopalni i spółdzielni produkcyjnych, kolegów w zielonych koszulach” – pisał „Sztandar Młodych”.

Prasa kładła nacisk na wspólne zainteresowanie tematyką produkcji. Oto premier i przyszły szef partii prowadzą fachowe dyskusje z kolejarzami przodownikami zaproszonymi do pałacu URM. „Tow. Cyrankiewicz i tow. Ochab z uwagą słuchają opowiadania tow. Pawła Kocota, inicjatora współzawodnictwa o oszczędność węgla w PKP – pisała „Trybuna Ludu”. – Dziś tow. Kocot jest naczelnikiem parowozowni DOKP Stalinogród. Słucha z uwagą tow. Cyrankiewicz historii, w której zawiera się walka tow. Kocota o oszczędność węgla. O ulepszenie rusztów i paleniska w parowozach, co pozwoliłoby na spalanie gorszych gatunków węgla i miału”.

SĄD BOSKI NAD PSTROWSKIM