
Ofiarami były głównie kobiety i dzieci
Spośród zidentyfikowanych szczątków 40 należało do dzieci w wieku od roku do dwunastu lat, 11 do nastolatków, a 24 do dorosłych. Już ta statystyka robi wrażenie, a jeszcze bardziej nietypowy okazuje się fakt, iż wśród dorosłych ofiar aż 87% stanowiły kobiety. Jedynym niemowlęciem w grobie był chłopiec. Analiza kości nie pozostawia wątpliwości: śmierć nastąpiła w wyniku brutalnych ciosów zadanych tępymi narzędziami oraz pchnięć. Zabicie nawet najmłodszych dzieci, które potencjalnie mogłyby zostać zabrane w niewolę, sugeruje, iż celem ataku nie było zdobycie siły roboczej, lecz wysłanie przerażającego komunikatu. To był akt terroru.
Czytaj też: Archeolodzy odnaleźli złote skarby dynastii Hồ. Ta zapomniana grupa rządziła kiedyś Wietnamem
Kiedy badacze odkrywają masowe groby z tego okresu, zazwyczaj zakładają, że spoczywają w nich członkowie jednej rodziny lub społeczności. Gomolava burzy ten schemat. Rezultaty badań genetycznych okazały się zupełnie nieoczekiwane. Barry Molloy z University College Dublin przyznaje iż większość badanych osób nie tylko nie była spokrewniona, ale nawet ich prapradziadkowie nie byli ze sobą powiązani. Badania izotopowe zębów i kości ujawniły z kolei wyraźne różnice w diecie z dzieciństwa, co jest jednoznacznym dowodem na to, że ofiary dorastały w różnych środowiskach. Wygląda na to, że kobiety i dzieci zostały uprowadzone lub przymusowo przesiedlone z wielu rozproszonych osad, by w końcu spotkać się w tym jednym miejscu.
Grób jako brutalne przesłanie
To, co najbardziej wyróżnia to miejsce, to niezwykła dbałość o szczegóły pochówku. Ofiary złożono w nieużywanym, częściowo zagłębionym w ziemi domu. Nie wrzucono ich byle jak, wszak każda osoba spoczęła z własnymi przedmiotami: brązową biżuterią wykonaną z lokalnych surowców oraz ceramicznymi naczyniami. Co istotne, nikt później tych dóbr nie splądrował, co w przypadku ofiar masakry jest ewenementem. Na dnie grobu archeolodzy znaleźli szczątki cielęcia, złożonego wyraźnie w ofierze na potrzeby rytuału. Na wierzchu całość przykrywały potłuczone kamienie żarnowe (używane do mielenia zboża) oraz skupiska spalonych nasion. Taka inwestycja czasu i zasobów wskazuje na przemyślaną ceremonię, która miała głęboki symboliczny wydźwięk. Linda Fibiger z University of Edinburgh doszukuje się w tych działaniach próby zrównoważenia stosunków władzy i umocnienia dominacji nad ziemią oraz zasobami.
Czytaj też: Sensacyjne odkrycia w peruwiańskiej dolinie. Rozległy kompleks świątynny i rysunki widoczne z nieba
Masakra w Gomolavie wydarzyła się w okresie głębokich przemian. Społeczności Kotliny Panońskiej przestawały być wędrowne, zakładały stałe, zamknięte osady i wznosiły fortyfikacje. Te działania, związane z jasnym oznaczaniem i obroną terytorium, naturalnie prowadziły do zaostrzonych konfliktów. Badacze rozważają dwa główne scenariusze: walki o granice pomiędzy osiadłymi grupami lub starcia z mobilnymi pasterzami, którzy sezonowo wypasali zwierzęta na tych samych ziemiach. Celowe zgładzenie kobiet i dzieci z różnych osad mogło być metodą na złamanie oporu całego regionu. Przekształcenie takiego miejsca w widoczny z daleka kopiec służyło zaś jako ponure przypomnienie dla ocalałych, przypominające o konsekwencjach sprzeciwu. Jak widać, masakry w epoce żelaza nie były jedynie chaotycznymi wybuchami okrucieństwa, lecz precyzyjnymi, symbolicznymi aktami o jasnym przesłaniu politycznym.