Kilka dni temu byłem z córkami (9 i 11 lat) w supermarkecie. Zakupy były nieco większe, pani w kasie miała kłopot z kilkoma produktami. Jabłka nie były zważone, biały ser miał nieczytelny kod... Opóźniło to obsługę o około cztery minuty. Nagle usłyszałem głos mężczyzny z kolejki: „Może pani szybciej obsługiwać?!”. Mówił podniesionym głosem. Kasjerka, nieco poirytowana, odpowiedziała, że robi wszystko zgodnie z instrukcją i żeby pan czekał spokojnie. „Co?! Masz instrukcję, żeby wolno obsługiwać!?”. To zdanie, w którym zresztą nastąpiło niespodziewane przejście na „ty”, spowodowało eskalację konfliktu. Pan kipiał złością i agresją. „Ja jestem klientem i zostawiam tu pieniądze. Masz mnie obsługiwać!”. W tym momencie pojawiła się przełożona kasjerki...

Moje dzieci patrzyły z przerażeniem na przejaw otwartej agresji i mam wrażenie, że nie do końca były w stanie zrozumieć, co się działo. Chyba się bały. Na szczęście sytuacja skończyła się bez rękoczynów, ponieważ przełożona uspokoiła nadmiernie pobudzonego klienta. Nawiasem mówiąc, awantura, którą wywołał ów klient, opóźniła kolejkę o kolejne kilka minut.

Po tej nieprzyjemnej sytuacji kilkakrotnie rozmawiałem z córkami o tym, jak warto wyrażać emocje i jakie to może mieć konsekwencje. Jak to jest, że praktycznie wszyscy dbamy o wykształcenie własne i swoich dzieci, uczymy się języków obcych, przyswajamy programy komputerowe, a nawet – jako gatunek ludzki – wiemy, jak wysłać kilkoro z nas w kosmos, ale najczęściej nikt nas nie jest przygotowany do radzenia sobie z własnymi emocjami.

Czasami, kiedy jest już trudno, poruszamy ten temat na sesjach terapeutycznych, sesjach coachingowych lub szkoleniach. Dodatkowo, fragmentaryczna wiedza na temat emocji skutkuje wiarą w różne mity. Na przykład, że okazywanie emocji świadczy o słabości i utracie kontroli nad sytuacją. Inny przykład to podział emocji na negatywne i pozytywne. Też bardzo popularny, ale niestety szkodliwy mit. Nieporozumień wokół emocji narosło już bardzo wiele. 

Jak je oswoić? Oto kilka ćwiczeń!

1. KIEROWCA AUTOBUSU

Aby zrobić krok w kierunku oswajania emocji, a równocześnie przejęcia za nie odpowiedzialności, odpowiedz sobie na kilka ważnych pytań. Ale najpierw wyobraź sobie autobus z pasażerami. Uczucia pojawiają się i odchodzą tak jak oni. Aby zdobyć większą świadomość, co dzieje się w naszym wnętrzu, warto nadać im imiona/nazwy, szczególnie tym, którzy częściej korzystają z naszej linii. Może to być smutek, złość, radość lub zaskoczenie. Czyli zarówno stany przyjemne, jak i nieprzyjemne.

Twoim zadaniem jako kierowcy jest prowadzenie tego autobusu. Ty wyznaczasz trasę. Jednak niekiedy jeden z pasażerów wyszarpuje ci kierownicę i prowadzi pojazd zupełnie inną drogą. Pozwalasz na to czy dzieje się to bez twojej zgody? Może niektórych pasażerów zatrzymujesz na dłużej? Nie stajesz na przystankach, na których chcieliby wysiąść, nie otwierasz im drzwi? Dlatego są ciągle z tobą, choć tego nie chcesz.

2. JAK TRAKTUJESZ SWOJE EMOCJE?

Kiedy pojawia się jakaś emocja, najczęściej już po chwili wiesz, czy chcesz ją odczuwać czy nie. Najczęściej kluczem (pytanie, czy użytecznym) jest to, czy jest ona dla ciebie przyjemna czy przykra (ale nigdy negatywna czy pozytywna). W przypadku przykrych odczuć często staramy się to zignorować. Zaprzeczamy, próbujemy na siłę wyrzucić je z serca. Po jakimś czasie okazuje się jednak, że odrzucona emocja wraca w najmniej spodziewanym momencie, niekiedy ze zdwojoną siłą. Całe życie unikamy nieprzyjemnych odczuć i gonimy za przyjemnymi. Alkohol, narkotyki, papierosy pozwalają na pozorne zmniejszenie ich intensywności. Niewspółmiernie dużym kosztem… Warto pamiętać, że emocje zawsze są prawdziwe, niezależnie od tego czego dotyczą.