W tybetańskim klasztorze panuje temperatura zaledwie 5 stopni Celsjusza. Grupa lekko ubranych mnichów medytuje, podczas gdy inni nakładają na nich prześcieradła zmoczone w zimnej wodzie. Niedługo materiał zaczyna parować, a po godzinie jest suchy. Buddyści praktykujący tzw. medytację tummo potrafi ą podnieść temperaturę swego ciała nawet o 8 st. C. Prof. Herbert Benson z Harvard Medical School przyznaje, że nie wie, jak to się dzieje. Dla niego jest to jednak dowód, jak wielka siła tkwi w ludzkim umyśle. A kolejne badania naukowe pokazują, że „myślenie o niczym” potrafi skutecznie wspierać inne formy terapii.
 

Rodzaje medytacji
 

Wbrew utartym stereotypom medytacja ma wiele odmian. „Ważne jest, aby każdy stosował taką technikę, która najbardziej mu odpowiada. Inaczej łatwo może się zniechęcić” – radzi prof. Adam Burke z San Francisco State University. Oto najpopularniejsze techniki badane przez naukowców:

redukcja stresu oparta na uważności (MBSR) – polega na zatrzymaniu myśli w danej chwili, bez wybiegania w przyszłość lub przeszłość. Takie nastawienie powoduje, że przestajemy odczuwać lęk przed życiem, zaczynamy je akceptować. Metoda opracowana przez prof. Jona Kabat-Zina jest stosowana m.in. w ponad 200 placówkach służby zdrowia w USA;

medytacja transcendentalna (TM) – jej podstawą jest mantra (może być wymyślona przez medytującego). Należy powtarzać ją w myślach, siedząc spokojnie z zamkniętymi oczami i kontrolując swój oddech. Metodę tę upowszechnił Maharishi Mahesh Yogi, a jej wielkim zwolennikiem jest m.in. reżyser David Lynch;

medytacja zen (zazen) – praktykowana najczęściej w pozycji siedzącej, polega na kontrolowaniu oddechu i oczyszczeniu umysłu ze wszelkich myśli – aż do pojawienia się „pierwotnej, uniwersalnej świadomości”. To podstawowa praktyka buddyzmu zen, popularnego we wschodniej Azji.

STRES

Medytacja uspokaja – to wydaje się oczywiste. Jednak zwalczanie stresu może mieć konkretne zastosowania lecznicze. Herbert Benson i Marg Stark z Harvard University przebadali grupę osób, stosujących technikę medytacyjną opisaną w książce „Ponadczasowe uzdrawianie”. U kobiet aż o 57 proc. zmniejszyło się natężenie objawów zespołu napięcia przedmiesiączkowego. Niemal równie dużą poprawę obserwowano u weteranów wojennych, cierpiących na zespół stresu pourazowego (PTSD), którzy praktykowali medytację transcendentalną. A badacze z kanadyjskiego Centre for Addiction and Mental Health wykazali, że trening
uważności może nawet rywalizować z lekami przeciwdepresyjnymi.

PAMIĘĆ 

Mózg osoby medytującej jest nie tylko bardziej odporny na bodźce zakłócające tok myślenia – potrafi też skuteczniej przyswajać nowe informacje. Badania
z udziałem mnichów buddyjskich wykazały, że mają oni niezwykle dobrą pamięć krótkotrwałą: u większości ludzi przechowuje ona dane takie jak obraz przez kilka czy kilkadziesiąt sekund, u mistrzów medytacji nawet przez godzinę. Z kolei naukowcy z University of Washington wykazali, że menedżerowie, którzy muszą poradzić sobie z wieloma zadaniami naraz, lepiej zapamiętują informacje, jeśli stosowali trening uważności lub ćwiczenia relaksacyjne.

KONCENTRACJA

Dziecko cierpiące na hiperaktywność, które medytuje? Taka sztuka udała się badaczom z Maharishi University of Management. Testowali oni medytację transcendentalną u uczniów cierpiących na ADHD, którzy dwa razy dziennie przez 10–20 minut siedzieli z zamkniętymi oczami. Po trzech miesiącach zaobserwowano u nich poprawę koncentracji, potwierdzoną badaniami EEG. Uczniowie twierdzili, że terapia wcale nie była dla nich trudna do zniesienia,
ale wręcz przyjemna. Jednak obiektywność tych badań jest kwestionowana przez część naukowców, którzy podkreślają, że Maharishi University of Management to uczelnia, która aktywnie promuje stosowanie medytacji transcendentalnej.

SERCE

Naukowcy z Medical College of Wisconsin przez dziewięć lat badali grupę Afroamerykanów cierpiących na chorobę wieńcową. Części z nich zaproponowano warsztaty dotyczące zdrowej diety i zmiany trybu życia, pozostali mieli praktykować medytację transcendentalną. Okazało się, że u osób medytujących ryzyko zawału serca, udaru i przedwczesnej śmierci spadło blisko o połowę. Lekarze w USA zalecają taką profilaktykę nawet u nastolatków.

MÓZG

Przybywa dowodów na to, że regularne medytowanie zmienia nawet budowę układu nerwowego. Przykładem mogą być badania dr Sary Lazar z Massachuse s
General Hospital, która za pomocą rezonansu magnetycznego badała korę mózgową dwóch grup ludzi. Ci, którzy codziennie medytowali, mieli zdecydowanie więcej „szarych komórek” niż niemedytujący. Podobne wyniki uzyskał zespół z University of California w Los Angeles. Z kolei dr Bri a Hazel z Justus-Liebig-Universität w Giessen wykazała, że takie różnice pojawiają się już po ośmiu tygodniach regularnej medytacji. Badacze podkreślają, że nie można na tej podstawie stwierdzić, czy zmiany przekładają się np. na wyższe IQ. Mają jednak nadzieję, że medytacja może pomóc pacjentom z chorobą Alzheimera czy po udarach. Szansę na to dają badania przeprowadzone na University of Oregon, które wykazały, że u osób medytujących przybywa również istoty białej, czyli połączeń między neuronami w mózgu.

BÓL

Osoby, które medytują, lepiej znoszą ból. Dowiodły tego eksperymenty, w czasie których naukowcy monitorowali aktywność mózgu ludzi, którym w warunkach laboratoryjnych sprawiano ból poprzez podgrzanie skóry (promieniem lasera albo płytką elektryczną). Medytacja sprawiała, że zlokalizowane w korze mózgowej ośrodki zaangażowane w odczuwanie bólu były mniej aktywne. Buddyści praktykujący zen potrafili znieść temperaturę 49,4°C – o dwa stopnie więcej niż osoby z grupy kontrolnej. Badacze z Wake Forest Baptist Medical Center uważają, że medytacja może być silniejszym środkiem przeciwbólowym niż morfi na, choć należy pamiętać, że badali ból ostry, nie przewlekły (a to on jest najczęściej leczony silnymi lekami).