
Zagadka, która pozostaje niewyjaśniona pomimo upływu wielu lat
Odkrycia dokonał archeolog José García Payón podczas badań prekolumbijskiego grobowca. Niewielka terakotowa głowa została odkryta wśród darów grobowych, takich jak złoto, ceramika czy kryształ górski, a całość znajdowała się pod trzema nienaruszonymi warstwami konstrukcji piramidalnej. Sam pochówek datowany jest na lata 1476-1510, czyli jeszcze sprzed przybycia Hiszpanów do Meksyku, co czyni odkrycie szczególnie zagadkowym.
Czytaj też: Łupieżcy grobów przegapili istotny szczegół. Dzięki temu te artefakty przetrwały 2600 lat
Już w latach 60. XX wieku specjaliści zauważyli, że styl wykonania artefaktu nie przypomina sztuki charakterystycznej dla Mezoameryki. Austriacki antropolog Robert Heine-Geldern uznał go za dzieło szkoły hellenistyczno-rzymskiej, datując go na okolice II-III wieku. Podobną opinię wyrazili później kolejni eksperci, wskazując między innymi na charakterystyczny sposób przedstawienia włosów i brody, typowy dla epoki cesarzy z dynastii Sewerów.
Dodatkowych informacji dostarczyły badania laboratoryjne. Test termoluminescencyjny przeprowadzony w Niemczech wykazał, iż przedmiot powstał gdzieś między IX wiekiem p.n.e. a XIII wiekiem, co wyklucza jego kolonialne pochodzenie i sugeruje, jakoby rzeczywiście był znacznie starszy niż sam grób, w którym go znaleziono.
To właśnie ta rozbieżność czasowa stanowi sedno zagadki. Jeśli głowa rzeczywiście jest rzymska i pochodzi sprzed około 1800 lat, to jak trafiła do grobowca w Ameryce Środkowej na długo przed przybyciem Europejczyków? Jedna z hipotez zakłada możliwość transoceanicznych kontaktów jeszcze w starożytności, co podważałoby utrwalony obraz historii mówiący, że dopiero wyprawa Kolumba w 1492 roku połączyła oba światy.
Jak rzymska głowa mogłaby znaleźć się w prekolumbijskim grobie?
Większość naukowców pozostaje jednak sceptyczna wobec tak daleko idących wniosków. Zauważają oni, że choć sam artefakt może być autentyczny i starożytny, jego obecność w grobowcu można wyjaśnić w bardziej przyziemny sposób. Jedna z możliwości zakłada, iż przedmiot trafił do Meksyku już w okresie wczesnych kontaktów europejskich i został później wtórnie wykorzystany w pochówku. Być może został podrzucony podczas wykopalisk jako żart, choć brak na to jednoznacznych dowodów.
Istnieją także bardziej złożone interpretacje, zgodnie z którymi w kulturach Mezoameryki zdarzało się wykorzystywanie znacznie starszych artefaktów w późniejszych pochówkach. Przykłady takich praktyk są znane z innych stanowisk archeologicznych, co sprawia, że obecność starszego przedmiotu w młodszym kontekście nie jest całkowicie wyjątkowa. Mimo upływu ponad 90 lat od odkrycia, głowa z Calixtlahuaca pozostaje jednym z najbardziej intrygujących i kontrowersyjnych znalezisk archeologicznych w obu Amerykach.
Źródło: Arkeonews, Ohio State University
