WHO szacuje, że na świecie na depresję cierpi 350 milionów osób. Depresja dotyka częściej kobiet niż mężczyzn. Mniej niż połowa z chorych na depresję (a w wielu krajach mniej niż 10 proc.) decyduje się na leczenie. Schorzenie dotyka też najmłodszych.

"Żyjemy w kulcie dobrego samopoczucia, odnoszenia sukcesów, bycia przebojowym. Piętnujemy negatywne emocje. Rodzice czasem zgłaszają się z tym, że dziecko jest rozdrażnione (...). To jest zupełnie normalne. Bardzo ważne jest - i u małego dziecka i u starszego - nauczenie go radzenia sobie z emocjami. Możemy czuć się smutni, ale ważne jest, jak sobie z tym smutkiem radzimy. Nie ma nic złego w nieodnoszeniu sukcesów, czy gorszych wynikach w nauce - jest to kwestia naszych oczekiwań wobec dziecka, tego, czy jest ono w stanie im sprostać i czy samo tego chce" - mówi PAP psychiatra dziecięcy Anna Zielińska.

Rozmówczyni PAP przyznaje, że granica pomiędzy tym, co jest normą, a tym, co jest już zaburzeniem, jest często bardzo cienka. "Bardzo trudno też te normy jasno sklasyfikować, powiedzieć, że zawsze w tym przypadku, kiedy dziecko jest smutne tyle i tyle dni, to na pewno mówimy o depresji. Pojawia się kryterium czasowe, mówimy o dwóch tygodniach obniżonego nastroju, zmian zachowania, ale też każde dziecko jest inne" - dodaje.

Tłumaczy, że np. na kłótnię z najlepszym przyjacielem jedno dziecko może reagować obniżeniem nastroju przez dłuższy czas - dłużej niż przez dwa tygodnie - a inne dziecko sobie poradzi z tym szybciej. "Staramy się patrzeć na to, jak dziecko zachowywało się wcześniej, np. co jest dla niego standardem zachowania. Są dzieci, które są introwertyczne, nie są przebojowe, mają mniej energii, dla nich pewnie takie obniżenie nastroju nie będzie łatwo zauważalne i łatwo wyłapywane przez otoczenie" - tłumaczyła.

Zielińska podkreśla też, że miała też pacjentów, u którym trudno było się doszukać jakiegoś czynnika, wydarzenia, które mogłoby powodować pogorszenie nastroju. "Wydaje się, że te nastolatki chorują na depresję endogenną, biologiczną, gdzie mówimy o obniżonym stężeniu różnych substancji w mózgu. A są dzieci, które mają depresję typu reaktywnego, czyli reagują na określone sytuacje, które dzieją się dookoła nich, a nie mają wsparcia w otoczeniu" - dodała.

23 lutego, w Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją ruszyła druga ogólnopolska kampanii edukacyjna „Twarze depresji. Nie oceniam. Akceptuję”. Po raz pierwszy podejmuje ona trudny problem depresji i samobójstw wśród dzieci i młodzieży.

Organizatorami kampanii są Stowarzyszenie Aktywnie Przeciwko Depresji. Fundacja Dzieci Niczyje oraz Fundacja ITAKA – Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych. Potrwa ona do 15 lutego 2016 r.

Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że na depresję leczy się w naszym kraju prawie 8 tys. dzieci i młodzieży. Podejrzewa się jednak, że choruje więcej z nich, bo część dzieci się nie leczy.

„Na depresję i inne zaburzenia psychiczne związane z nastrojem choruje coraz więcej nastolatków. Okres dojrzewania wiąże się z różnymi trudnościami, tzw. dołami i burzami hormonów – twierdzi wykładowca Uniwersytetu SWPS, Michał Pozdał.

Według specjalisty, zdarza się, że młoda osoba najpierw nie reaguje na pocieszenia, a potem dochodzi nawet do tego, że nie może wstać rano z łóżka. „Chcemy uwrażliwić młodzież na ten problem, aby wiedzieli, jak go dostrzec u swoich kolegów. Chcielibyśmy im pokazać, że choroby psychiczne się zdarzają i że można z nimi żyć. Tak jak z chorym zębem idziemy do lekarza, tak z chorobą psychiczną możemy się zwrócić o pomoc do psychologa” – podkreśla Pozdał.

Organizatorzy kampanii zwracają uwagę, że depresja u dzieci może inaczej się objawiać niż u dorosłych. Oprócz typowych objawów takich jak przygnębienie, utrata energii, zainteresowań, brak apetytu, bezsenność, czy myśli samobójcze, niepokojące są gorsze oceny w szkole, agresja i pobudzenie. „Te objawy często są źle diagnozowane lub bagatelizowane” – podkreślają.

W ramach kampanii podejmowany jest również problem samobójstw wśród dzieci i młodzieży. „W 2015 r. 177 dzieci odebrało sobie życie. Większość z tych ofiar to nastolatki. Podejmujemy wyzwanie, by zapobiec kolejnym takim tragediom” – twierdzą organizatorzy.

Z badań w Wielkiej Brytanii opublikowanych przez „BBC News” wynika, że u co dziesiątego dziecka w wieku od 5. do 16. roku życia wykrywane są zaburzenia psychiczne. U połowy z nich objawiają się one jeszcze przed ukończeniem 14 lat. Najczęściej są to zaburzenia emocjonalne, depresje, napady lęku oraz nerwice natręctw (zaburzenia obsesyjno-kompusywne).

Psycholog organizacji Young Minds Sarah Brennan uważa, że należy jak najwcześniej udzielać pomocy dzieciom, kiedy tylko pojawiają się u nich zaburzenia psychiczne. W ten sposób można zapobiec ich nasileniu się w późniejszym wieku, gdy leczenie jest znacznie trudniejsze.

W ramach kampanii „Twarze depresji. Nie oceniam. Akceptuję” na Uniwersytecie SWPS odbędą się wykłady i warsztaty na temat depresji wśród dzieci i młodzieży. Uruchomiono również stronę internetową www.twarzedepresji.pl.