Prawie dwadzieścia lat temu zdobyłem dwa bieguny w ciągu jednego roku. Przeczytałem wtedy, że ten, któremu się to udało, odkrył tajemnice Ziemi i czło­wieka. To zdanie wydawało mi się niezrozumiałe. Owszem, doszedłem w miejsca skrajnie dalekie, zim­ne i niebezpieczne, było to coś przekraczającego moje wyobraże­nia, ale nie w takim stopniu, bym poczuwał się do zrozumienia tajemnicy człowieka. Im więcej lat upływa, tym bardziej bieguny stają się dla mnie tajemnicą, zmuszają do zastanowienia, a w ten sposób rzeczywiście wiodą do odkrywania tajemnic. Dzięki zdobyciu biegunów sporo zrozumiałem i mogę powiedzieć, że te wyprawy dały mi wiele i zabrały wiele. Stały się wielką me­taforą drogi i życia.

Przygotowując się do projektu „Odyseja. Caminski Camino”, czytam książkę Roberta Warda „Moja droga do Santiago”, w której autor wymienia sześć najważniejszych według niego elementów drogi. Pierwszy to cisza. Droga nie jest miejscem mówienia, lecz słuchania, słuchania wewnętrznego głosu, ca­łego stworzenia, które nas otacza, Boga. Punkt drugi to wol­ne tempo. Warto podejść do tajemnicy krok po kroku, bez pośpiechu, pieszo, w ludzkim tempie. Samotność to trzeci składnik. Idziesz sam. Czwarty to wysiłek i hasło: „Idź, idź”. Umiarkowanie to piąty punkt. Dobrze jest doświadczyć gło­du i pragnienia. Ostatni składnik to dary. Schronisko gratis, uśmiechy gratis, słońce gratis, Bóg i życie gratis. Najważniej­sze sprawy w życiu zawsze są za darmo. Myślę, że składniki tej drogi mogą być uniwersalne i są dla mnie inspiracją.

Podróż na bieguny była dotknięciem najważniejszych dla mnie spraw. Stały się dla mnie inspiracją do tego, by pomagać dzieciom i niepełnosprawnym. Były też wstępem do projektu „Razem na bieguny”, który ośmielił wiele osób do przekraczania własnych granic. Wyprawa z Jaś­kiem Melą zmieniła postrzeganie niepełnosprawnych w Polsce i na świecie, dała nadzieję ludziom, którzy ją utracili, a także zmieniła życie wielu osób, w tym Jaśka, który założył fundację i sam pomaga innym.

Doświadczenie życiowe i wyprawy, które zorga­nizowałem, stały się fundamentem metody Biegun, która przybrała kształt książki „Odkryj, że biegun nosisz w sobie” (wkrótce zostanie wydana). Stały się też inspiracją do stworzenia programu Obozów Zdobywców Biegunów, których pierwsze edycje już za nami. Spotykamy się z pozytywnymi opiniami, co bardzo nas cieszy. Powstał podręcznik metody, dołączają do nas przeszkoleni instruktorzy i widzimy, że ta metoda działa.

Fundamentem metody Biegun jest odkrycie poczu­cia własnej wartości, pozytywna motywacja, przekona­nie, że jesteśmy w tym świecie potrzebni, nie jesteśmy tutaj bez powodu i jakiekolwiek błędy popełnimy, jak­kolwiek jest nam ciężko, to świat nas kocha i potrzebuje.

Program powstaje w gronie przyjaciół, moich współ­pracowników, wspólnie m.in. z Dorotą Biretą, Beatą Szadziul, Joanną Heidtman, Agnieszką Leśniewską, a także z innymi osobami, bez których organizacja obozów nie byłaby możliwa. Po namyśle odkryliśmy, że metoda Bie­gun może mieć szerokie zastosowanie i być przydatna dla różnych osób: od tych, którym wydaje się, że mają wszystko, spełnili marzenia, ale nie wiedzą, dokąd iść dalej i po co to wszystko, po osoby w trudnej sytuacji życiowej, w jakimś sensie odrzucone, w jakimś sensie odrzucające ten świat i wykluczone albo niedające sobie rady z życiem.

Otrzymałem wiele listów i e-maili z pytaniami o metodę, stąd myśl o stwo­rzeniu takiej jej wersji, która będzie odpowiadała na różne sytuacje życiowe. Zdaję sobie sprawę, że w innej sytuacji jest dziecko niepełnosprawne, winnej takie, któremu wydaje się, że ma prawie wszystko, a czuje bezsens życia; w innej sytuacji jest sześćdziesięciolatek, w innej ktoś, kto nie ma pracy, w jesz­cze innej ktoś, kto stracił rodzinę, w zupełnie innej bezrobotna kobieta wychowująca samotnie dzieci. Psychologicznie inny jest profil mężczyzny i kobiety. Dlatego by rozszerzyć metodę i aby ona działała, potrzeba zbudowania programów dla konkretnych grup osób. Niezmienną osią metody pozostaje poszerzenie włas­nej wolności i motywacja do życia, niekoniecznie do zmian, ale do życia, do działania. Metoda może mieć też zastosowanie jako wsparcie w terapii chorób cywilizacyjnych, takich jak depresja, przewlekły stres, wypalenie zawodowe, poczucie bezsensu życia.

Chcemy poszerzyć zespół o praktyków i ekspertów z różnych dziedzin, a także rozszerzyć zasięg warsztatów na całą Polskę, a w przyszłości może i Europę. Mam w zanadrzu pomysł na Indie. Na pewno powinna być to metoda, która nie będzie działała jedynie doraźnie, ale będą też organizowane warsztaty weekendowe, Zimowe Obozy Zdobywców Biegunów czy Akademia Zdobywców Biegunów dla dorosłych. Ważne jest, by motywacja działała cały rok, żeby być ze sobą w kontakcie, wzajemnie się motywować i rozwijać. Przede wszystkim zaś, żeby metoda była obecna w internecie. Kiedyś mod­nym terminem był e-learning, teraz pojęcie to jest zastępowane przez m-learning, dlatego pracujemy nad aplikacjami na urządzenia mobilne. Oprócz treści istotna jest przecież forma i bez tego trudno będzie nam trafić do młodych ludzi. Myślę, że przyszłością metody jest internet, który będzie wspomagał zajęcia stacjonarne.

Wszystko to wymaga wizji, planu, wiele pracy i wysiłku, ale myślę, że warto. To są moje bieguny, teraz, dwadzieścia lat po zdobyciu tych geogra­ficznych.