Nieudana mongolska inwazja na Japonię
U wybrzeży kraju kwitnącej wiśni, w wodach zatoki Imari (niedaleko wyspy Takashima) spoczywał bowiem wrak ponad 700-letniego okrętu wojennego. Badania prowadzone przez naukowców z japońskich instytucji, w tym uniwersytetu Kokugakuin oraz Narodowego Instytutu Badań nad Dziedzictwem Kulturowym w Narze, pozwoliły zidentyfikować jednostkę jako część ogromnej floty wysłanej przez Kubilaj-chana w 1281 roku.
Czytaj też: Odkrył piramidę zatopioną u wybrzeży USA. Niezwykłe doniesienia badacza o zaginionym mieście
Była to druga próba podboju Japonii i zarazem jedna z największych operacji morskich całej epoki, ponieważ uczestniczyło w niej około 140 tysięcy żołnierzy i nawet 4400 statków. Odnaleziony wrak jest już trzecim tego typu odkryciem w tym rejonie, lecz przeprowadzone badania dostarczyły wyjątkowo bogatego materiału. Statek spoczywał na głębokości około 20 metrów, przykryty warstwami osadów, które przez wieki zakonserwowały zarówno jego konstrukcję, jak i liczne artefakty.
W trakcie wykopalisk wydobyto między innymi broń, fragmenty uzbrojenia, ceramikę, a także przedmioty codziennego użytku, takie jak pałeczki czy narzędzia, które pozwalają zajrzeć w życie załogi tuż przed katastrofą. Analizy radiowęglowe wykazały, iż drewno użyte do budowy jednostki zostało ścięte około połowy XIII wieku, co potwierdza jej związek z mongolską ekspansją. Badania konstrukcji sugerują również, że statek powstał najprawdopodobniej w południowych Chinach, co zgadza się z historycznymi przekazami o tzw. flocie Jiangnan, jednej z dwóch armad uczestniczących w inwazji.
Trzeci taki wrak, choć najbardziej pomocny naukowcom
Sama wyprawa zakończyła się jednak całkowitą katastrofą. Choć plan zakładał połączenie dwóch flot i wspólny atak na Japonię, opóźnienia logistyczne doprowadziły do chaosu. Gdy siły mongolskie w końcu zebrały się w rejonie Takashimy, uderzył potężny tajfun, który zniszczył znaczną część armady. Wydarzenie to przeszło do historii jako “boski wiatr”, który według japońskiej tradycji ocalił kraj przed podbojem.
Nowo odkryty wrak stanowi bezpośredni, materialny dowód tej katastrofy i jednocześnie jedno z najważniejszych źródeł wiedzy o średniowiecznej wojnie morskiej w Azji Wschodniej. Dzięki niemu badacze mogą analizować nie tylko technologię budowy okrętów, ale i organizację wielkich flot oraz codzienne funkcjonowanie żołnierzy na pokładzie.
Czytaj też: Rzymskie dziedzictwo pod ulicami Zadaru. Miasto kryje jedną z największych nekropolii w całym regionie
Naukowcy podkreślają, że Wciąż odnaleziono jedynie ułamek z tysięcy statków, które zatonęły podczas całej wyprawy. W związku z tym niemal pewnym jest, iż dno zatoki Imari może skrywać jeszcze wiele podobnych świadectw jednego z najbardziej dramatycznych epizodów w dziejach średniowiecznego świata.
Źródło: Popular Mechanics
