Morze Śródziemne kolejnym gorącym punktem. Eksperci ostrzegają przed tsunami

Morze Śródziemne przez lata uchodziło za stosunkowo bezpieczne pod względem tsunami, jednak najnowsze badania całkowicie podważają ten obraz. Coraz więcej dowodów pozwala sądzić, że region ten stoi w obliczu realnego i – co podkreślają badacze – nieuniknionego zagrożenia, które może dotknąć miliony ludzi zamieszkujących wybrzeża południowej Europy.
Morze Śródziemne kolejnym gorącym punktem. Eksperci ostrzegają przed tsunami

Morze Śródziemne nie tak spokojne, jak mogłoby się wydawać

Według analiz przywoływanych przez naukowców oraz instytucje takie jak UNESCO, istnieje praktycznie stuprocentowe prawdopodobieństwo, że w ciągu najbliższych 30 lat w basenie Morza Śródziemnego wystąpi tsunami o wysokości co najmniej jednego metra. To stwierdzenie zmienia sposób myślenia o zagrożeniu. Nie chodzi bowiem o to, czy do niego dojdzie, lecz kiedy to nastąpi.

Czytaj też: W górach rośnie zagrożenie, którego nie widać w zwykłych rozmowach o klimacie

Problem polega na tym, że w powszechnej świadomości tsunami kojarzone są głównie z regionem Pacyfiku lub Oceanu Indyjskiego. Tymczasem Morze Śródziemne jest drugim obszarem na świecie pod względem liczby odnotowanych historycznie takich zjawisk. W przeszłości wielokrotnie dochodziło tam do powstawania silnych fal, które uderzały w wybrzeża Europy, Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, choć często były one mniej spektakularne niż katastrofy znane z Japonii bądź Indonezji.

Jednym z najbardziej narażonych miejsc jest południowa Francja, w tym miasto Nicea. To właśnie tam naukowcy apelują o przygotowanie szczegółowych planów ewakuacyjnych. Wynika to nie tylko z dużej gęstości zaludnienia, lecz również z charakterystyki potencjalnych zagrożeń. W przypadku lokalnych źródeł tsunami, takich jak podwodne osuwiska czy trzęsienia ziemi w rejonie Morza Liguryjskiego, pierwsze fale mogą dotrzeć do wybrzeża w mniej niż 10 minut. To dramatycznie krótki czas, który praktycznie uniemożliwia reakcję bez wcześniejszego przygotowania oraz ćwiczeń.

Gdzie zagrożenie jest największe?

Z kolei fale generowane dalej, na przykład u wybrzeży Afryki Północnej, mogą dotrzeć do Europy w ciągu około 60-90 minut. Choć daje to więcej czasu na reakcję, nadal wymaga sprawnego systemu ostrzegania i dobrze zaplanowanej ewakuacji. W praktyce oznacza to konieczność stworzenia infrastruktury alarmowej, oznaczenia dróg ucieczki oraz edukowania mieszkańców i turystów.

Badacze podkreślają, iż zagrożenie nie jest czysto teoretyczne. W historii regionu odnotowano dziesiątki takich zdarzeń, a niektóre z nich powodowały poważne zniszczenia. Na przykład w XX wieku w rejonie Riwiery Francuskiej fale osiągały wysokość kilku metrów i prowadziły do ofiar śmiertelnych oraz strat materialnych.

Czytaj też: Przez 15 lat mierzyli poziomy promieniowania w hiszpańskiej eksklawie. Uzyskane wyniki przeczą teoriom

A jakie są źródła tsunami na Morzu Śródziemnym? Okazuje się one zróżnicowane. Mogą to być zarówno silne trzęsienia ziemi, jak i podwodne osuwiska lub aktywność wulkaniczna. Region ten leży na styku płyt tektonicznych, co sprawia, że jest geologicznie aktywny. Dodatkowo niektóre zagrożenia – jak osuwiska podmorskie – są trudne do przewidzenia i mogą generować fale niemal natychmiast po wystąpieniu.

Właśnie dlatego eksperci coraz częściej mówią o konieczności zmiany podejścia do bezpieczeństwa. W wielu nadmorskich miastach Europy tsunami nadal nie są traktowane jako realne zagrożenie, a systemy ostrzegania i procedury ewakuacyjne są niewystarczające lub wręcz nieistniejące. Jak podkreślają autorzy analiz, jedynym skutecznym sposobem ograniczenia liczby ofiar jest wcześniejsze przygotowanie i szybka reakcja. Przykład Nicei pokazuje, że takie działania już się zaczynają. Miasto pracuje nad planami ewakuacji, wyznaczaniem bezpiecznych stref oraz edukacją mieszkańców. To jednak dopiero początek. 

Źródło: The Conversation

Aleksander KowalA
Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów.