Sztuka nie mająca sobie równych
W Peru znaleziono wiele starożytnych malowideł ściennych, lecz wszystkie były… płaskie. Tym razem jest inaczej. Mural z Huaca Yolanda został wyrzeźbiony w wysokim reliefie i to po obu stronach ściany. Taka technika tworzyła iluzję trójwymiarowości i symbolicznie łączyła dwie oddzielne przestrzenie sakralne. Archeolodzy podkreślają, że podobnego zabiegu nie odnotowano dotąd w żadnym innym miejscu na ziemi. Dzieło umieszczono w strategicznym punkcie kompleksu świątynnego o charakterystycznym kształcie litery U, który datuje się na ten sam okres. Znajduje się ono na najwyższym atrium, w miejscu uważanym za najbardziej święte i niedostępne. Ta precyzyjna lokalizacja nie była przypadkowa: podkreślała wyjątkową rolę muralu w rytuałach sprzed 4000 lat.
Czytaj też: Skalne miasto w Petrze skrywa wyrafinowany system wodny. To genialna technologia sprzed dwóch tysiącleci
Po jednej stronie ściany artysta wyrzeźbił potężnego ptaka o rozpiętości około sześciu metrów. Skrzydła, wykonane z niezwykłym kunsztem, zdają się wychodzić poza płaszczyznę muru. Poniżej widać geometrycznie ujętą głowę kota, zwierzęcia otoczonego szczególnym kultem w andyjskiej tradycji. Druga strona przedstawia zupełnie inną narrację. Widzimy tam trzy ludzkie postacie ustawione w sekwencji, gdzie każda kolejna jest większa. Ostatnia z nich ma już jednak nie ludzką, lecz ptasią głowę. To wyraźna wizualna opowieść o rytualnej przemianie, która stanowiła kluczowy element dawnych praktyk religijnych. Analiza warstw pigmentu w kolorach ochry, czerwieni, czerni i błękitu wskazuje, że miejsce to było aktywnie używane przez bardzo długi czas. Naukowcy są przekonani, że ikonografia ta bezpośrednio odnosi się do praktyk szamańskich. Stanowiły one fundament struktury społecznej, łącząc przywództwo, autorytet duchowy i gromadzoną wiedzę.
Co jeszcze kryje się pod ziemią?
Do tej pory udało się odsłonić zaledwie sześć metrów zabytkowej ściany. Oznacza to, iż większość dzieła wciąż spoczywa pod ziemią. Prace idą powoli, bo priorytetem jest teraz profesjonalne zabezpieczenie już odkrytych fragmentów przed działaniem żywiołów. Planowane jest dokładne datowanie radiowęglowe oraz analiza składu chemicznego farb. Prawdziwym wyzwaniem, jak to często bywa w archeologii, są pieniądze. Tak zaawansowany projekt konserwatorski i badawczy wymaga bowiem specjalistycznego sprzętu, czasu i całego zespołu ekspertów.
Czytaj też: Dziesiątki tysięcy monet z XVII wieku ukrytych na terenie Moskwy. Odkrycie stulecia w stolicy Rosji
Bez stabilnego finansowania każde opóźnienie naraża bezcenny zabytek na nieodwracalne uszkodzenia. To smutna rzeczywistość wielu tego typu odkryć, gdyż euforia szybko mija, a pozostaje żmudna walka o fundusze. Mimo tych trudności, znalezisko w Huaca Yolanda to bez wątpienia przełom. Oferuje nam bezprecedensowy wgląd w duchowe życie ludzi sprzed czterech tysięcy lat. A przecież każdy nowy fragment odsłoniętego reliefu może rzucić światło na pytania, nad którymi historycy głowią się od lat.
