Swoją aktywność rozpoczął duży i ciekawy rój Kwadrantydów - poinformował dr hab. Arkadiusz Olech z Centrum Astronomicznego PAN w Warszawie.

Kwadratydy to rój meteorów aktywny od 28 grudnia do 12 stycznia. Jest on zjawiskiem bardzo regularnym, który w maksimum występującym w okolicach 3-4 stycznia, prawie zawsze pokazuje ponad sto "spadających gwiazd" na godzinę.

"Radiant roju, czyli miejsce na sferze, z którego zdają się wylatywać jego meteory, znajduje się na granicy konstelacji Wolarza, Herkulesa i Smoka, a więc jest w Polsce obiektem okołobiegunowym, który nigdy nie chowa się pod horyzont. Dzięki temu, jego wysokość zmienia się od około 10 stopni w godzinach wieczornych do ponad 70 stopni nad ranem" - wyjaśnił astronom.

Choć Kwadrantydy zdają się wybiegać z jednego miejsca na sferze niebieskiej, widać je na całym niebie. Nie trzeba więc patrzeć w jakimś konkretnym kierunku, lecz wybrać do obserwacji ten obszar, gdzie widoczność mamy najlepszą, a niebo nie jest zasłonięte drzewami czy budynkami. Oczywiście najlepiej prowadzić obserwacje z miejsca oddalonego od świateł miejskich.

Dokładny moment maksimum jest przewidywany na 3 stycznia o godzinie 20.30 naszego czasu. O tej porze w Polsce jest już ciemno.

"Jedynym problemem może być niska wysokość radiantu nad horyzontem, bo wtedy właśnie znajduje się on w okolicach dołowania - nisko nad północnym horyzontem. Dla odmiany do obserwacji zachęca korzystny układ faz Księżyca z nowiem występującym 1 stycznia. Dzięki temu Srebrny Glob w ogóle nie będzie przeszkadzał swoim światłem" - zaznaczył Olech.