Czym w ogóle jest El Niño? Krótko mówiąc, naturalnym zjawiskiem klimatycznym polegającym na ponadprzeciętnym ociepleniu wód środkowej i wschodniej części tropikalnego Oceanu Spokojnego. Choć występuje cyklicznie, jego szczególnie silne epizody potrafią wywoływać daleko idące skutki na całym świecie. Zmieniają się wtedy układy cyrkulacji atmosferycznej, co prowadzi do przesunięć stref opadów, wzrostu częstotliwości fal upałów oraz nasilenia susz i powodzi w wielu regionach globu.
Według analiz opartych na bieżących obserwacjach oceanicznych temperatura wód na kluczowych obszarach Pacyfiku rośnie w bardzo szybkim tempie. Część modeli prognostycznych sugeruje, iż kulminacja tego zjawiska może nastąpić pod koniec roku. Niektóre prognozy wskazują nawet na możliwość osiągnięcia przez oceaniczny komponent El Niño siły porównywalnej z najpotężniejszymi wydarzeniami odnotowanymi w ostatnich dziesięcioleciach.
Światowa Organizacja Meteorologiczna dorzuca swoje pięć groszy do tych smutnych zapowiedzi. Zdaniem jej przedstawicieli rozwijające się El Niño będzie prawdopodobnie stopniowo się wzmacniać, zwiększając ryzyko występowania ekstremalnych zjawisk pogodowych. W wielu regionach świata spodziewane są temperatury wyższe od średniej wieloletniej, a układ opadów może ulec znaczącym zmianom. Oznacza to, że część krajów będzie musiała zmierzyć się z niedoborem wody i długotrwałą suszą, podczas gdy inne mogą doświadczać intensywnych opadów, lokalnych podtopień i powodzi.
Obecna sytuacja jest szczególnie niepokojąca ze względu na nakładanie się naturalnego zjawiska El Niño na długoterminowy trend globalnego ocieplenia. Oznacza to, że skutki obserwowanego ocieplenia oceanów mogą być silniejsze niż podczas analogicznych wydarzeń w przeszłości. W rezultacie wzrasta prawdopodobieństwo bicia kolejnych rekordów temperatur zarówno na lądzie, jak i na morzach.
I choć najbardziej narażone na negatywne skutki zjawiska mogą okazać się obszary Azji Południowo-Wschodniej, Australii, części Ameryki Południowej oraz południowej Afryki, to Polska również nie ucieknie przed problemami. W tych regionach istnieje podwyższone ryzyko wystąpienia susz, problemów z zaopatrzeniem w wodę oraz wzrostu zagrożenia pożarowego. Jednocześnie w innych częściach świata mogą pojawić się ponadprzeciętne opady, prowadzące do zakłóceń w rolnictwie, infrastrukturze i transporcie i to właśnie do tej kategorii zalicza się nasz kraj.
Czytaj też: Chiny mają problem z piaskiem. Dlaczego 80% zużywanego obecnie jest sztuczna?
Rosną również obawy o wpływ El Niño na globalną produkcję żywności. Zmiany w rozkładzie opadów i temperatur mogą negatywnie odbić się na plonach najważniejszych upraw rolnych. W przeszłości silne epizody El Niño powodowały spadki produkcji żywności w wielu krajach, prowadząc do wzrostu cen na światowych rynkach. Analitycy zwracają uwagę, że podobny scenariusz może wystąpić również tym razem, zwłaszcza jeśli wysokie temperatury utrzymają się przez dłuższy okres. Martwić może obecne tempo rozwoju zjawiska. Wskaźniki temperatur oceanicznych osiągają wartości, które jeszcze kilka miesięcy temu wydawały się mało prawdopodobne. Nie oznacza to jednak, że wszystkie skutki będą identyczne jak podczas historycznych “super El Niño”.
Ostateczny wpływ na pogodę zależy bowiem nie tylko od temperatury oceanu, lecz również od reakcji atmosfery i szeregu innych czynników klimatycznych. Mimo pewnych różnic pomiędzy modelami prognostycznymi większość ośrodków badawczych zgadza się co do jednego: świat wchodzi w okres podwyższonego ryzyka występowania ekstremalnych zjawisk pogodowych. I jak tu być optymistą w takich okolicznościach?
