Jaką? Różnorodność biologiczną. Aby się o tym przekonać badacze przeanalizowali globalną bazę danych obejmującą 3096 próbek gleby z 94 krajów, ze wszystkich kontynentów. Materiał pochodził z około 1400 wcześniejszych badań, których celem była identyfikacja i liczenie znajdujących się w glebie nasion i młodych roślin. Rozległość tego naturalnego magazynu okazała się ogromna. Według obliczeń na każdy metr kwadratowy powierzchni lądów, terenów podmokłych i środowisk wodnych przypada średnio ponad 5000 nasion ukrytych w glebie.
Czytaj też: Brytyjczycy biją rekordy nasadzeń drzew. Teraz muszą nauczyć się czegoś jeszcze
W przeciwieństwie do kontrolowanych banków genów, takich jak Svalbard Global Seed Vault, zawartość naszego naturalnego magazynu nie jest starannie wybierana ani katalogowana przez człowieka. Nasiona trafiają do ziemi w naturalny sposób: przenosi je wiatr czy woda, rozsiewają je zwierzęta lub po prostu opadają z roślin. Część z nich może pozostawać uśpiona przez długi czas, czekając na warunki pozwalające na kiełkowanie.
Naukowcy odkryli jednak coś, co komplikuje obraz tego naturalnego mechanizmu. Liczba nasion i liczba gatunków obecnych w glebie nie zawsze idą ze sobą w parze. Ekosystemy tropikalne mogą charakteryzować się dużą różnorodnością gatunków w banku nasion, a jednocześnie stosunkowo niewielką liczbą samych nasion. Na terenach rolniczych sytuacja może wyglądać odwrotnie: nasion jest bardzo dużo, lecz należą one do znacznie mniejszej liczby gatunków.
Jeszcze większe znaczenie ma wpływ działalności człowieka. Porównanie różnych środowisk wykazało, iż banki nasion w siedliskach stosunkowo mało przekształconych przez człowieka są bogatsze gatunkowo niż te występujące w ekosystemach zdegradowanych. Oznacza to, że kryzys bioróżnorodności może być widoczny nie tylko wśród roślin rosnących na powierzchni, ale także w ich przyszłych pokoleniach ukrytych pod ziemią.
To ważna obserwacja, ponieważ bank nasion gleby pełni kluczową funkcję w regeneracji ekosystemów. Kiedy pożar, susza, powódź albo inny czynnik niszczy roślinność, uśpione nasiona mogą umożliwić ponowne zasiedlenie terenu. Jeśli jednak w zdegradowanym środowisku pozostaje mniej gatunków, jego naturalna zdolność do odbudowy może być znacznie ograniczona.
Czytaj też: Życie rozwija się tam, jak na obcej planecie. Badania ujawniły nieznane obszary różnorodności
Właśnie ten wniosek budzi największy niepokój. Ochrona powierzchniowej roślinności może nie wystarczyć, jeśli równocześnie zubożeniu ulega niewidoczny bank nasion znajdujący się w glebie. Konsekwencje? Potencjalny spadek skuteczności tzw. biernej renaturyzacji, czyli sytuacji, w której po ograniczeniu presji człowieka przyroda ma samodzielnie odbudować zniszczony ekosystem. Szczegółowe ustalenia w tej sprawie ukazały się w Nature Communications, a autorzy publikacji zapowiadają badania mające na celu określenie skali tego zjawiska i jego konsekwencji dla poszczególnych ekosystemów.
Źródło: Nature Communications
