Zawsze namawiam do wiary w dobre intencje drugiego człowieka, bo tak się łatwiej żyje. Ale ufność nie musi oznaczać naiwności. Jest kilka oczywistych sygnałów, na które powinniśmy reagować, gdy intuicja nam podpowiada, że nasz kontrahent, niczym wędkarz, zaczyna nas nadziewać na haczyk.

Najczęściej przy manipulacji stosuje się technikę „trzech plusów”. Gdy słyszymy: „Nasza firma jest świetna. Warto z nami współpracować. Ta inwestycja przyniesie wam duże zyski” – powinna nam się zapalić w głowie czerwona lampka. Mówienie tylko o korzyściach to najprostsza metoda manipulacji. Oczywiście może się zdarzyć, że to rzeczywiście jest dobra firma, warto z nią podjąć współpracę, bo przyniesie nam to zysk. Ale gdy słyszymy o samych plusach i żadnych minusach, to powinniśmy się zastanowić: dlaczego ta osoba nam to mówi i jakie następne trzy decyzję będę chciał podjąć, jeśli bezkrytycznie zgodzę się z jej tokiem rozumowania? Gdy konsekwencją będzie wyciągnięcie od nas wszystkich pieniędzy, to znaczy, że ktoś nami próbuje manipulować.

Posłuchajmy tego, co nam mówią i jak to robią. W wypowiedzi, która jest manipulacją, często usłyszymy elementy myślenia życzeniowego, magicznego zaklinania rzeczywistości: „na pewno się uda”, „klienci to uwielbiają”. Towarzyszą tym zdaniom zazwyczaj kwantyfikatory wielkie: „zawsze”, „wszędzie”, „wszyscy”, „nigdy”. A „okazja”, którą nam ktoś oferuje, jest możliwa tylko w tej chwili, jedynie teraz, już! Za moment oferta będzie nieaktualna, a cena poszybuje. W takich chwilach uśmiecham się i grzecznie odmawiam. Bo mam już pewność, że ktoś stara się mną manipulować.

Czas to pieniądz - Odwleczenie momentu gratyfikacji jest najskuteczniejszą obroną przed manipulacją

Kiedyś, gdy największe znaczenia miał charakter człowieka, wysoko ceniono odłożenie w czasie przyjemności. Nie, nie dla cierpienia, ale po to, by pokazać swoją psychiczną siłę. W XXI wieku pojęcie „charakter” zostało wyparte przez „osobowość”. Pociągnęło to za sobą kolejne zmiany. Liczy się natychmiastowy efekt. Jeśli jesteś aktorem, to musisz być od razu gwiazdą. Jeżeli pracujesz jako dziennikarz, to w wieku dwudziestu czterech lat powinieneś mieć już „Wiktora publiczności” albo Pulitzera. Sukces musi przyjść łatwo i szybko, jak w reklamach, w których wystarczy wziąć pigułkę czy nacisnąć przycisk i już świat staje się piękniejszy. Przy takim podejściu łatwo nas nabrać na „superokazje”. Zapominamy albo nie chcemy wiedzieć, że odwleczenie momentu gratyfikacji jest najskuteczniejszą obroną przed manipulacją.