
Laacher See jest pozostałością po jednej z największych erupcji w Europie Środkowej w późnym plejstocenie. Wydarzenie to osiągnęło siłę około 6 w skali VEI i wyrzuciło w atmosferę ogromne ilości popiołu oraz pumeksu. Chmura erupcyjna sięgnęła nawet kilkudziesięciu kilometrów wysokości, a popiół rozprzestrzenił się na znaczną część kontynentu. Jego ślady znaleziono między innymi we Francji, północnych Włoszech czy Skandynawii. W bezpośrednim sąsiedztwie wulkanu osady erupcyjne osiągają kilkadziesiąt metrów grubości, a krajobraz regionu został wówczas radykalnie przekształcony.
Czytaj też: Morze Sargassowe jako jedyne nie posiada brzegu. Im więcej o nim wiemy, tym dziwniejsze się staje
Choć od tamtej katastrofalnej erupcji minęły tysiące lat, geolodzy od dawna podejrzewali, że system magmowy pod wulkanem nadal istnieje. Jednym z widocznych dowodów są miejsca, w których z dna jeziora i jego brzegów wydobywają się pęcherzyki dwutlenku węgla. Emisje tych gazów świadczą o tym, iż głęboko pod powierzchnią wciąż znajdują się gorące skały oraz płyny pochodzenia magmowego.
Przełomowe dane przyniosły jednak dopiero najnowsze eksperymenty sejsmologiczne. W regionie Eifel przeprowadzono największy w historii Niemiec projekt monitoringu wulkanicznego. Naukowcy rozmieścili ponad 500 czujników sejsmicznych oraz wykorzystali 64-kilometrowy kabel światłowodowy jako gigantyczny detektor drgań gruntu. Tak gęsta sieć pomiarowa pozwoliła stworzyć najbardziej szczegółowy obraz struktury geologicznej pod wulkanem.
Analiza zebranych danych ujawniła istnienie dużego zbiornika magmy znajdującego się kilka kilometrów pod powierzchnią. Okazało się również, że jego kształt i położenie różnią się od wcześniejszych modeli geologicznych. Zidentyfikowano także liczne drobne wstrząsy sejsmiczne oraz struktury wskazujące na możliwe drogi transportu magmy z głębszych partii płaszcza Ziemi do skorupy.
Inne eksperymenty wykazały, iż aktywność wulkaniczna przejawia się także w emisjach gazów i akustycznych sygnałach powstających podczas wydobywania się pęcherzyków gazu z dna jeziora. Specjalne czujniki światłowodowe zanurzone w wodzie zarejestrowały różne typy takich emisji, co wskazuje na złożone procesy zachodzące w systemie hydrotermalnym wulkanu. Zdaniem badaczy najważniejszy wniosek z nowych analiz jest taki, że wulkan Laacher See pozostaje aktywny geologicznie.
Czytaj też: Ice Memory Sanctuary na Antarktydzie. Najchłodniejsza biblioteka świata chroni klimatyczną przeszłość
Nie oznacza to jednak, iż erupcja jest bliska. Procesy transportu magmy mogą trwać tysiące lat, a obecne sygnały świadczą raczej o powolnej dynamice systemu magmowego niż o natychmiastowym zagrożeniu. Jednocześnie eksperci podkreślają, że potencjalna erupcja w przyszłości miałaby poważne konsekwencje dla Europy Środkowej. Region wokół Eifel jest dziś gęsto zaludniony i silnie zurbanizowany, a w przypadku dużej erupcji skutki mogłyby obejmować opady popiołu, zakłócenia transportu lotniczego czy poważne straty gospodarcze.