Zespół badawczy z Helmholtz Zentrum Berlin ogłosił, że pod widoczną dziś warstwą farby kryją się zamalowane symbole takie jak flaga ze swastyką, umundurowani strażnicy czy elementy propagandowego pomnika z czasów III Rzeszy. Mówimy więc o świeżym spojrzeniu zarówno na historię samego dzieła, jak i na sposób, w jaki część niemieckich artystów próbowała po wojnie wymazać ślady swojej współpracy z reżimem Hitlera.
Czytaj też: Nazistowski okręt podwodny spoczywał u wybrzeży USA. Nikt nie miał pojęcia, jaka historia się z nim wiąże
Badany obraz wyszedł spod pędzla Ericha Merckera, malarza działającego w Monachium, który w latach 1933-1945 tworzył dzieła zawierające nazistowską symbolikę. Jednym z nich był obraz przedstawiający Feldherrnhalle na monachijskim Odeonsplatz. Było to miejsce szczególnie ważne dla nazistowskiej mitologii politycznej. To właśnie tam upamiętniano nieudany pucz Adolfa Hitlera z 1923 roku, który później stał się jednym z fundamentów propagandy NSDAP.
Po zakończeniu II wojny światowej Mercker nie porzucił jednak tego motywu. Nadal malował ten sam fragment Monachium, nadając obrazom nowe tytuły i usuwając najbardziej oczywiste symbole nazistowskie. Na pierwszy rzut oka dzieła wyglądały jak zwyczajne miejskie pejzaże. Flagi ze swastykami zastąpił flagami Bawarii, zniknęli żołnierze i wieńce, a polityczny przekaz ustąpił miejsca neutralnemu przedstawieniu architektury.

Przełom nastąpił, gdy jeden z takich obrazów trafił pod lupę specjalistów. Dzieło znajdowało się wcześniej w prywatnej kolekcji, a właściciele otrzymali je jako… prezent ślubny w latach sześćdziesiątych. Już pobieżne oględziny wzbudziły zainteresowanie badaczy. Na płótnie widoczny był fragment pomnika, który zniszczono po wojnie, co sugerowało, że obraz mógł powstać jeszcze w czasach nazistowskich. Dodatkowo na obrzeżach bawarskiej flagi widać było ślady czerwonej farby.
Aby rozwiązać zagadkę, naukowcy zastosowali spektroskopię fluorescencji rentgenowskiej. Technika ta pozwala identyfikować skład chemiczny materiałów bez konieczności pobierania próbek i uszkadzania dzieła. Co ważne, umożliwia również analizę warstw ukrytych pod powierzchnią obrazu. Dzięki temu badacze mogli dosłownie zajrzeć pod późniejsze przemalowania.
Wyniki okazały się jednoznaczne. Pod widoczną dziś niebiesko-białą flagą Bawarii znajdowała się pierwotnie czerwona flaga nazistowska. W innych miejscach widać zamalowane wieńce, dwóch strażników pełniących wartę przy pomniku oraz postacie wykonujące nazistowskie pozdrowienie. Wszystkie te elementy zostały później starannie przykryte nową warstwą farby.
Analiza chemiczna wykazała coś jeszcze: obecność dużych ilości bieli tytanowej w miejscach przemalowań. Pigment ten nie występował w pozostałych częściach obrazu. Wśród zachowanych materiałów malarskich Merckera znajdowała się tubka farby zawierającej właśnie taki pigment. Zdaniem badaczy jest to mocna przesłanka wskazująca, że zmian dokonał sam artysta, a nie późniejszy właściciel dzieła. Oczywiście przypadek Merckera nie był odosobniony. W pierwszych dekadach po wojnie wielu twórców związanych wcześniej z nazistowską propagandą uniknęło poważniejszych konsekwencji i kontynuowało kariery artystyczne. Na szczęście nie wszystkim udało się wymazać swoją skandaliczną przeszłość.
Źródło: Helmholtz Zentrum Berlin
