Odciski palców z wystrzelonych łusek. Nowa metoda może odmienić śledztwa

Naukowcy opracowali metodę, która pozwala odzyskać wyraźne odciski palców z wystrzelonych łusek – powierzchni dotąd uznawanej za zbyt gorącą i zbyt zniszczoną, by zachować jakikolwiek ślad. Dzięki temu śledczy zyskają nowe narzędzie do ustalania, kto trzymał broń tuż przed oddaniem strzału.
Fot. Unsplash

Fot. Unsplash

Wyobraźcie sobie sytuację, w której śledczy znajdują na miejscu przestępstwa łuski po nabojach, ale wszystkie tradycyjne metody zawiodły. Przez dziesięciolecia takie znaleziska były praktycznie bezużyteczne – wysoka temperatura i siły działające podczas strzału niszczyły jakiekolwiek ślady biologiczne. To jak mieć przed oczami puzzle z brakującymi elementami, które uniemożliwiają ułożenie całej układanki.

Czytaj też: Astrokryminalistyka? Naukowcy już sprawdzają, jak badać dowody zbrodni w przestrzeni kosmicznej

Okazuje się, że ten scenariusz może się zmienić za sprawą irlandzkich naukowców. Badacze z Maynooth University opracowali elektrochemiczną metodę pozwalającą odzyskiwać odciski palców z mosiężnych łusek, nawet po wystrzale.

Da się pozyskać odciski palców z wystrzelonych łusek

Dr Eithne Dempsey i dr Colm McKeever stworzyli technikę polegającą na przekształceniu łuski w elektrodę. Cały proces wygląda zaskakująco prosto – mosiężną łuskę umieszcza się w ogniwie elektrochemicznym z specjalnymi substancjami, po czym przyłożenie niewielkiego napięcia 0,1 V powoduje, że chemikalia osadzają się między grzbietami odcisków palców. Efekt? Wyraźny, wysokokontrastowy obraz powstający w ciągu zaledwie dwóch minut.

Czytaj też: Nowa era kryminalistyki rodem z CSI. Ślady po wystrzale świecą jak neon

Kluczową rolę w tej metodzie odgrywa połączenie EDOT i tioniny. Ta kombinacja substancji umożliwia uwidocznienie odcisków palców z niespotykaną dotąd precyzją, ukazując nawet pojedyncze pory w grzbietach brodawek. To tak zwany poziom trzeci w klasyfikacji kryminalistycznej, który ma największą wartość dowodową przed sądem.

Co ciekawe, nowa technika wykorzystuje nietoksyczne polimery rozpuszczalne w wodzie, co stanowi znaczący postęp w porównaniu z tradycyjnymi metodami wymagającymi agresywnych chemikaliów. Nie niszczy też dowodów i nie potrzebuje skomplikowanego przygotowania próbek – wystarczy zanurzyć łuskę w odpowiednim roztworze.

Do tej pory odciski palców były niemożliwe do ściągnięcia z wystrzelonych łusek. Wkrótce się to zmieni /Fot. Maynooth University

Równie imponujące jest to, że metoda sprawdza się nawet w ekstremalnych warunkach. Testy wykazały jej skuteczność na próbkach przechowywanych przez szesnaście miesięcy w temperaturze pokojowej, a także na łuskach poddanych działaniu temperatury do 700oC. To wartość znacznie przewyższająca tę powstającą podczas wystrzału.

Przechodząc do praktycznego zastosowania, technika wykorzystuje urządzenie zwane potencjostatem, które może być niewiele większe od smartfona. To otwiera możliwość stworzenia przenośnego zestadu dla techników kryminalistycznych, pozwalającego na badanie łusek bezpośrednio na miejscu zdarzenia, zamiast wysyłania ich do odległych laboratoriów.

Obecnie metoda koncentruje się na mosiężnych łuskach, które stanowią najpowszechniejszy materiał używany w produkcji amunicji na świecie. Jednak naukowcy widzą potencjał do adaptacji techniki dla innych powierzchni metalowych, co mogłoby znacząco poszerzyć zakres jej zastosowań w kryminalistyce.

Badania, sfinansowane przez Research Ireland i Maynooth University, opublikowano w czasopiśmie Forensic Chemistry. Stanowią one pierwszą fazę walidacji zgodnie z wytycznymi International Fingerprint Research Group. Zanim technika trafi do powszechnego użytku w agencjach ścigania, musi przejść jeszcze rygorystyczne testy i procedury certyfikacyjne.

Monika WojciechowskaM
Napisane przez

Monika Wojciechowska

Najbliższe są mi tematy związane z nauką, gadżetami i motoryzacją, a szczególne miejsce zajmują wśród nich astronomia i astrofizyka.