Powodów do ekscytacji jest więcej: chodzi o egzoplanetę LHS 1140 b, znajdującą się mniej niż 50 lat świetlnych od Ziemi. Wstępne ustalenia wskazują na dystans wynoszący 48 lat świetlnych, co wciąż jest sporą odległością, jeśli weźmiemy pod uwagę obecne możliwości ludzkości, ale zarazem znikomą w obliczu ogromu wszechświata.
Czytaj też: Zagadkowe metalowe kule doprowadziły do zamknięcia australijskiej plaży. Spadły na nią z kosmosu
LHS 1140 b krąży wokół niewielkiego czerwonego karła i od kilku lat znajduje się w centrum zainteresowania badaczy. Planeta ta ma masę około 5,6 razy większą od masy Ziemi i średnicę większą od naszej planety o około 70 procent. Znajduje się w ekosferze, zwaną również strefą zamieszkiwalną. Mówiąc krótko, chodzi o obszar, w obrębie którego panują temperatury pozwalające na utrzymanie wody w stanie ciekłym.
Do tej pory brakowało jednak bezpośrednich dowodów na to, by tamtejsza planeta zachowała atmosferę, która jest jednym z podstawowych warunków utrzymania stabilnego klimatu. Przełom nastąpił dzięki obserwacjom wykonanym za pomocą spektrografu WINERED zainstalowanego na teleskopie Magellan Clay w Chile. Astronomowie wykryli sygnał pochodzący od helu uciekającego z górnych warstw atmosfery. To pierwszy przypadek bezpośredniego potwierdzenia atmosfery wokół skalistej egzoplanety znajdującej się w strefie życia swojej gwiazdy.
Obecność helu sugeruje, że niżej mogą znajdować się cięższe gazy, takie jak dwutlenek węgla, para wodna, tlen czy tlenek węgla, choć ich istnienie wymaga jeszcze potwierdzenia. Odkrycie ma szczególne znaczenie, ponieważ czerwone karły przez długi czas wydawały się mało sprzyjające powstawaniu i utrzymaniu atmosfer planet. Młode gwiazdy tego typu emitują intensywne promieniowanie ultrafioletowe i silny wiatr gwiazdowy, które mogą stopniowo zdmuchiwać atmosfery pobliskich światów. Fakt, że LHS 1140 b zdołała zachować gazową otoczkę, pokazuje, że przynajmniej niektóre skaliste planety wokół czerwonych karłów mogą pozostać potencjalnie przyjazne dla życia.
Naukowcy podkreślają jednak, iż wykrycie atmosfery nie oznacza odkrycia życia ani nawet potwierdzenia obecności ciekłej wody. Oznacza natomiast coś innego: ta bliska Ziemi planeta spełnia jeden z najważniejszych warunków umożliwiających utrzymanie stabilnego środowiska. Według modeli atmosfera może skutecznie chronić powierzchnię przed szkodliwym promieniowaniem, regulować temperaturę i pozwalać na istnienie wody w stanie ciekłym, jeśli pozostałe warunki również okażą się sprzyjające.
Czytaj też: Naukowcy przewiercili ponad kilometr dna oceanu. Odkryli system zasilający Zaginione Miasto
W związku z tym LHS 1140 b stanowi obecnie jeden z najbardziej obiecujących celów przyszłych obserwacji. W kolejnych latach astronomowie będą chcieli przeprowadzić szczegółowe analizy składu jej atmosfery z wykorzystaniem najnowocześniejszych teleskopów, w tym Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba. Naukowcy będą poszukiwać charakterystycznych gazów, które mogłyby wskazywać na aktywność geologiczną lub nawet procesy biologiczne. Co ciekawe, choć w tym samym układzie znajduje się jeszcze jedna planeta, to nie posiada ona atmosfery.
Źródło: Science
