Zaczęło się od rozsypanej kawy. Gdyby nie ona, do dziś miliony gospodyń domowych rozmazywałyby mokrymi mopami brud na podłogach. Historia tej kreatywnej podróży, opisana w bestsellerze „Imagine” Jonah Lehrera, książce poświęconej tajnikom kreatywności, zaczyna się w centrali koncernu Procter & Gamble. Firma od lat szukała środka czyszczącego, który byłby silniejszy niż dotychczas produkowane, ale nie niszczyłby podłóg. Kiedy armia chemików z korporacji poddała się, koncern wezwał posiłki z agencji kreatywnej Continuum. Ci ludzie zaś, zamiast dywagować nad kolejnymi mutacjami preparatów, przenieśli poligon doświadczalny do amerykańskich domów. Rezultat analiz nagrań wideo setek gospodyń czyszczących na co dzień własne podłogi i rozmów z nimi wstrząsnął firma: problem nie tkwił w butelce, ale w szmacie! Mop nasiąkał zbyt dużą ilością brudnej wody, która rozmazywała brud po podłodze, zamiast go zbierać. Inspiracja okazał się prosty gest sprzątaczki, która podczas jednej z narad rozsypała na podłodze trochę kawy i starła ja namoczonym papierowym ręcznikiem. „Nagle zdaliśmy sobie sprawę, co należy zrobić” – wspomina Don Buchner, wiceprezes Continuum. „Musieliśmy wynaleźć cos do czyszczenia, co można po użyciu wyrzucić. Koniec z praniem głowicy mopa, szorowaniem na klęczkach i wiadrami pełnymi brudnej wody”. Kilka tygodni później to olśnienie zaowocowało stworzeniem Swiffera, rodzaju mopa z wymienialnymi ściereczkami i pojemniczkiem ze środkiem czyszczącym, przyczepionym bezpośrednio do kija. Tylko w ciągu pierwszego roku wynalazek zarobił dla Procter & Gamble pół miliarda dolarów. Jeśli właśnie trzęsiesz się z oburzenia, ze zamiast o pomysłach na zostanie drugim Einsteinem, van Goghiem czy Beethovenem zarzucamy cię opowieściami o mopie, nie jesteś jedyny. Ale – jak przekonuje Lehrer – „kreatywność to nie tylko romantyczni poeci czy kompozytorzy. To talent, który odnajdujemy w wielu zaskakujących miejscach, od laboratoriów badawczych koncernów, pracujących nad nowym środkiem do czyszczenia, do barmana, wymyślającego nowy rodzaj koktajlu”. Mylnie zakładamy, że tylko niektórzy z nas są obdarzeni takim talentem. „Wszyscy mamy rezerwuary niewykorzystanej kreatywności” – uważa Lehrer. Problem w tym, że nie każdy wie, jak się do tego źródełka dokopać. No i - co nie mniej ważne – ciągle zapominamy, że kreatywność kreatywności nierówna.

Poranek bez latte i iPada?

Żeby nie szukać daleko, rozejrzyj się po kolegach z pracy. Niemiecki badacz Thomas Wieke w książce „Kreatywność i ty. Droga do pomysłowości w pracy” przekonuje, że w życiu codziennym nieustannie mamy do czynienia z przedstawicielami różnych typów osobowości kreatywnej. Są wśród nas odkrywcy, czyli niekonwencjonalni myśliciele cierpiący na permanentne zaciekawienie wszystkim wokół, rzeczowi „rozwiązywacze problemów”, którzy co prawda do wszystkiego nastawieni są sceptycznie, ale za to świetnie systematyzują problemy, i wreszcie kochający zmiany wykonawcy, ponadprzeciętnie elastyczni w starciu z niekonwencjonalnymi sytuacjami. Z badań Michaela Kniessa wynika, że wśród menedżerów przeważają ludzie, których żywiołem jest wymyślanie pomysłów na rozwiązywanie problemów (43 proc.). Niewiele mniej to gotowi do działania wykonawcy (41 proc.), a tylko 16 proc. stanowią myśliciele-odkrywcy. Według psychologów najlepiej sprawdza się pracownik, który jest mieszanka tych trzech typów, bo z jednej strony będzie myślał w oderwaniu od schematów, a z drugiej – na myśleniu się nie skończy. Choć na pewno od niego wszystko się zaczyna. I wcale nie musisz działać wedle słynnego hasła „think big”.

„Nie każda kreacja ma twarz genialnego innowatora, takiego jak twórca iPada Steve Jobs” – przekonuje dr Joanna Kwaśniewska, psycholog twórczości i trener kreatywnego myślenia ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. „Podczas gdy jedni tworzą rzeczy całkiem nowe, inni wola pracować nad ulepszaniem produktu czy idei. Tworzą nowy rodzaj mopa, nowa potrawę lub – jak twórca Starbucksa Howard Schulz – ogólnoświatowy trend picia latte na wynos w papierowych kubkach” – wylicza psycholog. Ale by być kreatywnym, nie musisz gorączkowo się rozglądać i zastanawiać, co by tu jeszcze wymyślić. Howard Gardner, psycholog rozwoju z Harvardu, podkreśla: „Człowiek nie jest kreatywny w ogólnym tego słowa znaczeniu. Nie można powiedzieć, że ktoś jest »kreatywny«, należy dodać, że »jest kreatywny w X«, obojętnie czy chodzi o pisarza, nauczyciela, sportowca czy organizatora”. To dlatego warto ustalić, jakim jesteśmy typem osobowości twórczej (patrz test: „Sprawdź, jakim typem kreatora jesteś?”). Przejawy kreatywności biorą się z potrzeby ulepszenia czegoś, co nas psychicznie uwiera. Jeśli podejrzanie często budzi się w tobie pomysłowy Dobromir, prawdopodobnie nie spoczniesz, dopóki nie rozwiążesz problemu. Ale kreatywność nie musi być pragmatyczna. Sporo ludzi oddaje się jej głównie dla satysfakcji z samego aktu twórczego. Jeśli piszesz wiersze do szuflady, prawdopodobnie kreatywność jest ci potrzebna głównie do rozwoju osobistego i uwalniania emocji, wiec dzielenie się jej plonami z innymi tylko niepotrzebnie cię stresuje. Jeśli jednak nie jesteś w stanie się oprzeć, by każdego zrobionego przez siebie zdjęcia nie umieszczać na Facebooku, prawdopodobnie traktujesz twórczość  jako możliwość nawiązania kontaktu z innymi ludźmi (myślałeś o chórze lub psychodramie?).

Przepływ nakręca gospodarkę