Burzliwa przeszłość Arki Przymierza i jej nieznane losy
Arka Przymierza była według przekazów biblijnych złotą skrzynią wykonaną z drewna akacjowego. Przechowywano w niej kamienne tablice z dziesięcioma przykazaniami. Stanowiła symbol obecności Boga i była najświętszym przedmiotem starożytnego Izraela. Ostatnie wzmianki na jej temat pochodzą z okresu przed zniszczeniem Jerozolimy przez Babilończyków w VI wieku p.n.e. i od tego momentu los Arki pozostaje nieznany.
Czytaj też: Fascynujące odkrycie w starożytnym Hippos. Tajemniczy artefakt może zmienić początki chrześcijaństwa
Nowa fala zainteresowania wynika z działalności wspomnianego badacz, który uważa, że klucz do rozwiązania zagadki może leżeć pod jednym z najbardziej wrażliwych religijnie miejsc na świecie: w rejonie starożytnego Miasta Dawida, w pobliżu Wzgórza Świątynnego w Jerozolimie. Badacz opiera swoje przypuszczenia zarówno na analizie tekstów biblijnych, jak i historycznych, które sugerują, iż Arka mogła zostać ukryta tuż przed babilońskim najazdem, aby uchronić ją przed zniszczeniem.
Najbardziej znaczącym elementem tej teorii jest jednak zastosowanie nowoczesnej technologii. McKinny planuje wykorzystać detektory mionów, czyli urządzenia rejestrujące cząstki subatomowe powstające w wyniku oddziaływania promieni kosmicznych z atmosferą. Dzięki nim możliwe jest prześwietlenie głębokich struktur podziemnych bez konieczności prowadzenia wykopalisk. Technologia ta była już wykorzystywana między innymi do badania wnętrza piramid w Egipcie i pozwala na wykrywanie pustych przestrzeni czy ukrytych komór. W przypadku Arki, która według opisów była pokryta złotem, jej obecność mogłaby być stosunkowo łatwa do zidentyfikowania na skanach.
Nowe technologie na ratunek archeologom
Wstępne badania tego obszaru już przyniosły intrygujące rezultaty. Skany sugerują bowiem istnienie nieznanych wcześniej przestrzeni i tuneli pod ziemią, co tylko podsyca spekulacje, jakoby prowadziły one do ukrytych komnat. Jednocześnie ze względu na ogromne znaczenie religijne tego miejsca, tradycyjne wykopaliska są tam praktycznie niemożliwe, co czyni bezinwazyjną technologię jedyną realną drogą dalszych badań.
McKinny nie twierdzi, że zna dokładne położenie Arki, lecz wskazuje trzy najbardziej prawdopodobne scenariusze. Pierwszy zakłada, że artefakt znajduje się bezpośrednio pod Wzgórzem Świątynnym. Drugi sugeruje, iż został ukryty w pobliskiej dolinie między wzgórzami. Trzeci natomiast odnosi się do starożytnej tradycji mówiącej, że prorok Jeremiasz miał ukryć Arkę w jaskini na górze Nebo. Każda z tych teorii ma swoje podstawy w tekstach religijnych i przekazach historycznych, lecz żadna nie została dotąd potwierdzona.
Czytaj też: Zmarli mieli tam złote języki. Naukowcy rozwikłali zagadkę sprzed tysięcy lat
Trzeba zarazem przyznać, iż historia poszukiwań Arki jest długa i pełna sensacyjnych doniesień. W przeszłości pojawiały się teorie o jej obecności w Etiopii, gdzie według lokalnej tradycji miała być przechowywana w jednym z kościołów. Innym bliżej było natomiast do teorii spiskowych, niż ustaleń o naukowych podstawach. Obecne podejście różni się od wcześniejszych właśnie naciskiem na naukę i technologię zamiast spekulacji. Zastosowanie detektorów mionów może otworzyć zupełnie nowy rozdział w archeologii, szczególnie w miejscach, gdzie tradycyjne badania są niemożliwe ze względów politycznych lub religijnych.
Źródło: New York Post
