Snucie negatywnych scenariuszy często nas ogranicza i utrudnia osiąganie celów. Ale zdaniem Tomasza Jamroziaka, trenera biznesu, specjalisty „resilience training”, w kontrolowanej postaci może mieć charakter uwalniający i wzmacniający. W tym celu warto przeprowadzić ćwiczenie zwane „Równoważeniem konsekwencji”.

1. Opisz w punktach czarny scenariusz, jakiego się boisz w związku ze stresującą dla ciebie sytuacją.

Na przykład: jadąc na rozmowę kwalifikacyjną, boisz się, że na wstępie dostaniesz trudne pytanie i na nie nie odpowiesz. W związku z tym nie dostaniesz oczekiwanej pracy.

2. Teraz pomyśl, że może być jeszcze gorzej.

Przecież do przewidzianego przez ciebie niepowodzenia może dojść jeszcze inne! Na przykład z powodu korka spóźnisz się pół godziny. Nie dość, że się skompromitujesz niekompetencją, to jeszcze uznają, że nie masz szacunku dla innych. Opisz ten scenariusz.

 

3. Podobną czynność powtórz kilkakrotnie, ciągle podążając do coraz gorszej dla ciebie wizji.

4. Wreszcie opisz najgorszy scenariusz, jaki sobie możesz wyobrazić.

Nie dość, że się kompromitujesz niewiedzą, spóźnieniem i wszystkimi innymi strasznymi rzeczami, okazuje się, że osoba, która przeprowadza z tobą rozmowę kwalifikacyjną, dobrze zna twojego obecnego szefa. Doniesie mu więc, że szukasz nowej pracy. Obecny przełożony się wścieknie i wyrzuci cię z roboty. Nie tylko nie dostajesz nowego zajęcia, ale jeszcze tracisz stare!

„Budowanie coraz czarniejszych scenariuszy wydaje się bez sensu. Ale w tym ćwiczeniu ma pozytywny wymiar” – tłumaczy Tomasz Jamroziak. Chodzi o celowe zwiększenie elastyczności naszej wyobraźni w kontekście stresowej sytuacji. Przyda nam się to w drugiej części ćwiczenia.