Sushi i jo-jo

Wybierajmy diety, które nie będą nam szkodzić!

Jemy za tłusto, za słodko, a przede wszystkim – za dużo – wynika z międzynarodowych badań o nazwie IDEA, którymi dwa lata temu objęto 170 tys. osób z 63 krajów. Aż 60 proc. Polaków cierpi na szczególnie niebezpieczną dla zdrowia otyłość brzuszną. Tylko co czwarty z nas uprawia jakąkolwiek formę ruchu, ale większość deklaruje, że chce zdrowo żyć. Jeszcze 50 lat temu wystający brzuch u mężczyzny było oznaką, że dobrze mu się powodzi, a podwójny podbródek u kobiety – że ma dobrze zarabiającego męża. Dzisiaj ci, których BMI zbliża się do 30, z zazdrością patrzą na szczuplasów, zastanawiając się, w czym tkwi sekret ich sylwetki. Przyzwyczailiśmy się do myślenia: odpowiednia dieta załatwi za nas wszystko. Ale jaka?

Z badań naukowców wynika, że to nie dieta, ale wszystko dokoła niej powoduje spadek masy ciała. 99 proc. spośród  5 tys. osób, które schudły przynajmniej 9 kg, ograniczało określone pokarmy (przede wszystkim cukier) lub zmniejszało porcje. Ale – uwaga! – nie stosowali oni drakońskich eksperymentów żywieniowych typu 800 kcal dziennie! Takie sztuczne ograniczenie liczby przyjmowanych kalorii nie pozostaje bez wpływu na nasz stan zdrowia. W takiej liczbie kalorii nie można dostarczyć organizmowi wszystkich potrzebnych składników.

Należy stosować zasadę, że żeby dieta nie szkodziła, powinna dostarczać ciału – i umysłowi – cukrów, białek i tłuszczów. Diety proponujące drakońskie ograniczenie jednego z tych składników mają złą sławę w świecie medycznym, który zajmuje się ich ofiarami. Wybierajmy diety, które nie będą nam szkodzić! – przypomina prof. Aleksandra Łuszczyńska, psycholog zdrowia ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej we Wrocławiu. Co prawda badania naukowe potwierdzają, że nadmiar tłuszczów, cukrów i węglowodanów szkodzi, ale jednocześnie wiadomo, że zbyt mało węglowodanów obniża aktywność mózgu (doświadczyli tego stosujący popularną w Hollywood dietę Atkinsa).

Ponad 90 proc. badanych przez naukowców odchudzających się ludzi nie tylko regularnie się gimnastykowało, ale także – co ważne – nie zapominało o śniadaniu. Blisko 80 proc. badanych codziennie zjadało pierwszy posiłek: były to głównie płatki i owoce. Jak podkreślają uczeni, pomagało również częste ważenie się: 75 proc. zmagających się z nadwagą wchodziło na wagę przynajmniej raz w tygodniu. Dość łatwo zacząć żyć zdrowo, trudniej to utrzymać przez lata. Bo wymaga to wysiłku i samodyscypliny oraz oznacza pewne koszty: rezygnację z czegoś, co lubimy, albo z pasywnego wypoczynku, kontrolowanie swojej diety – uważa prof. Aleksandra Łuszczyńska. Utrzymanie wagi polega na podtrzymywaniu raz wprowadzonych zmian w zachowaniu i szybkim reagowaniu po zauważeniu, że ubrania ponownie stają się za ciasne. U odchudzających się, którym uda się utrzymać niższą wagę co najmniej przez dwa lata, o połowę zmniejsza się ryzyko wystąpienia efektu jo-jo.

Inne doniesienia naukowe potwierdzają: dobrze jest jeść mniej, bo wtedy skuteczniej przetwarzamy pokarm na energię. A to może się przyczyniać do wydłużenia życia. Naukowcy z Pennington Biomedical Research Center w Baton Rouge przez pół roku badali 36 osób z nadwagą. Opracowano dla nich trzy różne schematy postępowania. Pierwszej grupie dostarczano liczbę kalorii zgodną z dziennym zapotrzebowaniem energetycznym. Drugiej obniżono ją o jedną czwartą, trzeciej o 12,5 proc., wprowadzając dodatkowo ćwiczenia f izyczne. Badacze zaobserwowali, że dieta usprawniała pracę mitochondriów, nazywanych centrami energetycznymi komórek. Wytwarzały mniej wolnych rodników, rzadziej dochodziło więc do odpowiedzialnych za starzenie się organizmu uszkodzeń DNA i białek.