Pułapki myślenia automatycznego

Myślenie automatyczne jest szybkie i nie wymaga od nas wysiłku, bo opiera się na tzw. schematach myślowych oraz heurystykach - inaczej zwanych „myśleniem na skró­ty”. Schematy to zebrane w pamięci wiadomości o świ­cie, wynikające z życiowego doświadczenia. Gromadzimy w pamięci wiedzę o nas samych (wiem, jak powinnam się zachowywać wśród nieznajomych), innych osobach (wiem, jaki jest mój szef), rolach społecznych (wiem, jacy są poli­tycy), konkretnych czynnościach (wiem, jak się zachować w restauracji). Te schematy pozwalają nam tworzyć mapy rzeczywistości, dzięki czemu sprawnie zachowujemy się w znanych sytuacjach, nie tracimy czasu na ponowne poznawanie tych samych lub podobnych zjawisk, ludzi czy miejsc. Do schematów sięgamy też w okolicznościach zupełnie dla nas nowych po to, aby jak najszybciej ocenić i zaklasyfikować nowe zdarzenie. Na przykład kiedy pozna­jesz nową osobę, nie analizujesz godzinami jej prawdziwiej natury, łącząc różne fakty, tylko już po kilku minutach potrafisz włączyć ją do jakiegoś swojego schematu, np. „podobny do mojego szefa”. Schematy pomagają ograni­czyć wieloznaczność informacji i zdecydować się na jedną wersję wydarzeń. Im bardziej niejasne są docierające do nas informacje, tym bardziej pomagamy sobie schematami, aby wypełnić puste miejsca.

Schematy są więc nam potrzebne do sprawnego orga­nizowania świata, ale ich bezrefleksyjne nadużywanie prowadzi do wielu błędów w ocenie sytuacji. Jednym z głównym schematów, jakie tworzymy, są stereotypy, które mogą być krzywdzące dla innych. Poza tym to, jak zinterpretujemy daną sytuację, zależy od dostępności konkretnego schematu w naszej pamięci. Schematy mogą być trwale dostępne ze względu na istotne w naszym życiu doświadczenia z przeszłości: na przykład kiedy widzisz leżącego na ławce w parku mężczyznę, możesz wysnuć wniosek, że jest pijany. Taki wniosek przyjdzie ci do głowy pierwszy, jeżeli wcześniej spotkałeś się już kilkakrotnie z taką sytuacją i zawsze okazywało się, że leżący mężczyzna jest pod wpływem alkoholu. Schema­ty mogą też być czasowo dostępne i mogą się nasuwać pod wpływem czegoś, co widzieliśmy lub robiliśmy, za­nim nastąpiło dane zdarzenie. Mężczyznę leżącego na przystanku możesz uznać za nieprzytomnego, bo tuż przed tym zdarzeniem czytałeś artykuł o tym, że lu­dzie rzadko pomagają osobom, które zasłabły na ulicy.

Samospełniające się przepowiednie

Jednym z bardziej uporczywych schema­tów, który prowadzi nas do błędnych wniosków, jest samospełniające się pro­roctwo. Działa ono następująco: nasze nastawienie/oczekiwanie wobec innej osoby wpływa na to, w jaki sposób odnosimy się do niej - co z kolei powoduje, że zachowanie tej osoby jest zgodne z naszym pierwotnym oczekiwaniem, a więc przyczynia się do urze­czywistnienia naszego schematu. Na przykład rekruter ma przekonanie, że blondynki są głupie. Gdy zjawia się na rozmowie blondyn­ka, zaczyna zadawać jej pytania ironicznym tonem, prawie nie czeka na odpowiedzi, a kandydatka zaczyna się bardziej stresować i popełnia więcej pomyłek, mówi niepewnie. „Potwierdza” tym samym schemat rekrutera.

Jak nasza skłonność do stosowania mecha­nizmu samospełniającej się przepowiedni może być krzywdząca dla innych, przekonali się ame­rykańscy badacze - Robert Rosenthal i Lenore Jacobson. W latach 60. w jednej z amerykańskich szkół przebadali uczniów testem na inteligencję, po czym poinformowali nauczycieli, że niektó­re dzieci napisały test bardzo dobrze, lepiej niż większość w klasie, i z pewnością będą niedługo odnosić duże sukcesy w nauce. Była też grupka dzieci, o których badacze powiedzieli nauczycie­lom, że wypadały w testach poniżej przeciętnej i najprawdopodobniej będzie im szło gorzej. Tak naprawdę uczniowie zostali podzieleni przez badaczy na zdolnych i niezdolnych w sposób losowy. Uczniowie i ich rodzice nie wiedzieli o tym podziale - znali go tylko nauczyciele. Po wytworzeniu u nauczycieli oczekiwań, które dzieci będą miały lepsze stopnie, a które gorsze, przez kolejny rok nauki w szkole badacze spraw­dzali co jakiś czas, co dzieje się w badanej klasie. Na zakończenie roku szkolnego zrobili po raz kolejny test inteligencji dzieciom i okazało się, że oczekiwania nauczycieli sprawdziły się - dzieci z etykietą prymusów miały największy przyrost inteligencji. Mimo że nauczyciele przekonywali badaczy, że traktowali dzieci jednakowo, w toku obserwacji okazało się, że tworzyli wokół tych uczniów cieplejszy klimat emocjonalny, bardziej ich motywując i wspierając, zadawali im więcej zadań i uczyli trudniejszych rzeczy, udzielali im dokładniejszych informacji zwrotnych, dawali też więcej szans na wypowiadanie się w klasie. W związku z tym, że nauczyciele ulegli myśleniu automatycznemu, nie zdawali sobie do końca sprawy, jak bardzo wpływali na postępy w nauce poszczególnych dzieci.